Psychiatra sądowy ujawnia nietypowy szczegół o ojcu Dawidka

Tata 5-letniego Dawidka 10 lipca popełnił samobójstwo, a jego syn zaginął. Wszystko wydaje się pełne sprzeczności, a z każdym dniem śledztwo dostarcza więcej pytań niż odpowiedzi. Psychiatra sądowy wyjawił zaskakujący szczegół na temat mężczyzny i jego działań, które może pomóc w rozwiązaniu zagadki.

Tata zaginionego chłopca odebrał sobie życie zaledwie kilka godzin po tym, jak odebrał syna od babci. Wiele niepokojących szczegółów sprawia, że sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana i zdaje się nie mieć rozwiązania. Śledczy wciąż badają każdy drobiazg, chcąc nie tylko dowiedzieć się, do czego doszło 10 lipca, ale przede wszystkim odnaleźć 5-latka.

.

Psychiatra ujawnia szokujący szczegół. Mężczyzna chciał, by matka cierpiała

Dr. Jerzy Pobocha, ekspert z zakresu psychiatrii sądowej, odbył rozmowę z dziennikarzem Fakt24, w której zwrócił uwagę na wiele istotnych detali. Jego słowa wyraźnie pokazują, jak skomplikowane jest śledztwo w sprawie Dawida Żukowskiego, bowiem działania jego ojca są zupełnie nieoczywiste.

Psychiatra zwraca uwagę na fakt, że jeżeli doszło do samobójstwa rozszerzonego, nietypowe jest, by zwłoki dziecka zostały ukryte.

– W przypadku zabójstwa dziecka i samobójstwa rodzica nietypowe i rzadkie jest to, że ciało dziecka zostaje ukryte. Na ogół ciała znajdują się w tym samym miejscu. A tutaj nie wiemy, co się stało z chłopcem – twierdzi doktor.

W jego opinii 32-latek chciał zemścić się na matce chłopca i dlatego ukrył ciało malca. Sam nie chciał żyć ze świadomością, że został mordercą, dlatego popełnił samobójstwo. Ekspert uważa, że mężczyzna mógł dokładnie wszystko zaplanować, uwzględniając najdrobniejsze szczegóły.

– W ostatniej rozmowie usłyszał o rozwodzie. To mogła być kropla, która przepełniła czarę goryczy. Skoro żona chciała go zostawić, to mógł chcieć ją ukarać, odbierając ukochanego syna (…) Jeśli wcześniej zabił dziecko, to samobójstwo mogło być dla niego uwolnieniem się od cierpienia.

Chciał ukarać żonę, ale sam nie chciał żyć z piętnem mordercy ukochanego syna (…) Chciał być konsekwentny, więc skutecznie ukrył ciało dziecko, by jego matka cierpiała. Sprawa ta jest jednak nietypowa – tłumaczy psychiatra.

Wciąż nie wiadomo, gdzie jest 5-latek

Specjalista zwraca uwagę na to, że prokuratura ma wiele teorii tego, co mogło stać się z chłopcem. Jedną z nich jest wywiezienie malca do innego kroju, jednak tę uważają za najmniej prawdopodobną. Na czele stawiają hipotezę dotyczącą samobójstwa rozszerzonego.

W opinii śledczych, ale i psychiatry, 32-letni Paweł Ż. mógł zabić Dawidka, ciało umieścić w szczelnym worku, a następnie ukryć go na dnie zbiornika wodnego, wykorzystując solidne obciążenia, które uniemożliwiają wypłynięcie zwłok przez długi czas.

źródło: pikio.pl

Share