Kupił córce szczeniaka. Po krótkim czasie zorientował się, jak spory błąd popełnił

Szczeniaki kochają wszyscy: duzi i mali. Nie ma osoby, która nie rozpłynęłaby się nad słodkim małym pyszczkiem, puchatą sierścią i szorstkim języczkiem. Szczenięcego przyjaciela miał sprawić swojej córce pewien ojciec. Po krótkim czasie zorientował się, jak spory błąd popełnił.

Szczeniaki skomlały i piszczały, kręciły się wokół i robiły wszystko, by wziąć je na ręce. Tej słodkiej otoczce uległ pewien ojciec, który podjął decyzję o sprawieniu córce czworonożnego przyjaciela. Po przywiezieniu go do domu nie musiało upłynąć dużo czasu, żeby doszedł do wniosku co właściwie podarował dziecku.

Szczeniaki początkowo wzbudziły jego wielkie zainteresowanie

Rick Hanestad z Wisconsin uwielbiał zwierzęta. Nic dziwnego, że chciał zaszczepić w swoim dziecku miłość do nich, tym bardziej, że dziewczynka wykazywała ogromną sympatię do psów. W końcu po przeanalizowaniu za i przeciw zdecydował się podarować jej na urodziny szczeniaczka. Kilka dni później w drzwiach domu stawił się Rick z Wiley na ręku.

Mała Hailey przeżyła szok i była przeszczęśliwa, że będzie miała kim się opiekować i że będzie mieć swojego małego przyjaciela, który będzie rosnąć nadal z nią. Dziewczynka była zadowolona, z kolei w głowie Ricka zapaliła się ostrzegawcza lampka, czy to aby na pewno pies? Zwierzę po kilku miesiącach zaczęło inaczej się zachowywać – próbowało pokazać swoją niezależność w każdy możliwy sposób i niesamowicie urosło.

To nie była słodka suczka, a kojot. Ojciec prawie zemdlał

Suczka miała okazać się nie słodkim małym pieskiem, a najprawdziwszym kojotem. Odkrycie było szokiem dla całej rodziny. Przecież to całkowicie dzikie zwierzę! W dodatku przebywające cały czas z małym dzieckiem. Do tej pory z Wiley nie było żadnych problemów, a mała Hailey zżyła się z nią. Dlatego zdecydowano nie oddawać kojota.

Wiley śpi z dzieckiem w jednym łóżku, jest wyprowadzana na smyczy, uwielbia aportować piłki tenisowe, a zimą przesiadywać przy kominku. Jak każdy pies nie szaleje na punkcie specjalnej karmy, a wystarcza jej zwykła jajecznica.

Kojoty są najczęściej adoptowane i oswajane przez ludzi przez przypadek. Nieświadomie są zanoszone do domów jeszcze jako szczenięta i tak właśnie traktowane. Dopiero po kilku miesiącach okazuje się, że to nie pies.

.

.

.

.

.

źródło: pikio.pl

Share