Mężczyzna od kilku lat był taksówkarzem. Pewnego wieczora tradycyjnie pracował. Kiedy miał już jechać do domu, nagle otrzymał jeszcze jedno, ostatnie zlecenie.

Taksówkarz podjechał pod wskazany adres. Po dłuższym oczekiwaniu zatrąbił, jednak nikt  nie zjawił się. Wtedy mężczyzna postanowił sprawdzić, czy ktoś jest w domu. Poszedł więc do drzwi i zapukał.

Minutkę!
– odezwał się głos za drzwiami.

Staruszka miała do taksówkarza nietypową prośbę

Po jakimś czasie w drzwiach ukazała się starsza, drobna kobieta. Miała na sobie piękną, kolorową sukienkę i elegancki kapelusz. Na widok kierowcy uśmiechnęła się.

Taksówkarz dostrzegł, że meble w jej mieszkaniu są przykryte białymi prześcieradłami. Wszystko wyglądało to tak, jakby od duższego czasu nikt tam już nie przebywał.

Kobieta miała ze sobą małą niewielką walizkę. Mężczyzna wziął ją w rękę, aby zanieść do samchodu. Wtedy staruszka chwyciła go pod ramię i poszła w wraz z nim.

Jesteś takim dobrym chłopcem
 – powiedziała z radością w głosie.

Kobieta przekazała kierowcy karteczkę z adresem. Zanim jednak ruszyli zapytała:

Czy mógłbyś pojechać przez centrum?

Ale to najdłuższa trasa!
– odpowiedział zdziwiony taksówkarz.

Mnie się na prawdę nie spieszy… Jestem w drodze do hospicjum. Proszę jechać
- powiedziała starsza pani ze łzami w oczach.

Nie mam żadnej rodziny… lekarz poinformował mnie, że zostało mi mało czasu
- dodała.

Kierowca stanął specjalnie na poboczu, aby ustalić dokładną trasę. Kobieta musiała wcześniej wszystko sobie zaplanować.

Wyjątkowy kurs po mieście

Staruszka podczas jazdy pokazała taksówkarzowi wszystkie bliskie jej miejsca - tam, gdzie pracowała czy często spędzała wolny czas. Czasami prosiła, aby zwolnić. Wtedy przyglądała się wyraźnie budynkom i ludziom.

Po dwóch godzinach słońce zaczęło już zachodzić. Kobieta powiedziała, aby jechać pod wskazany wcześniej adres. Na miejscu czekali na nią już zaniepokojeni sanitariusze. Od razu posadzili ją na wózku inwalidzkim.

Ile jestem panu winna?
– zapytała kobieta.

Nic
– odpowiedział wyraźnie wzruszony kierowca.

Nie zastanawiając się ani chwili, podszedł do staruszki i mocno ją przytulił. Ona również nie kryła wzruszenia.

Dałeś mi małą chwilę radości. Dziękuję.
– powiedziała ze łzami w oczach.

Taksówkarz przyglądał się jeszcze, jak sanitariusze zabierają kobietę do hospicjum. Drzwi zamknęły się za nimi gwałtownie. Wtedy mężczyzna zdał sobie sprawę, że to dźwięk zamykanego życia.

Po tym zdarzeniu kierowca przez całą noc jeździł bez celu zastanawiając się nad tym, co się stało. Pomyślał, że być może gdyby nie podszedł do drzwi, staruszka umarłaby w samotności.

Kiedy teraz to wspomina, wie, że to jedna z najlepszym rzeczy, jaką kiedykolwiek zrobił dla kogoś.

Może zainteresuje Cię to: W POLSKICH LASACH MOŻNA SPOTKAĆ PEWNĄ STARUSZKĘ. LEPIEJ Z NIĄ NIE ROZMAWIAĆ

Zobacz także: SPRAWDZONY SPOSÓB NA DŁUGOWIECZNOŚĆ. ZNA GO 101 LETNIA KOBIETA. JEST BANALNIE PROSTY

Na portalu "Życie" informowaliśmy o: "JEŚLI WIARA CZYNI CUDA, TRZEBA WIERZYĆ, ŻE SIĘ UDA". JAKA JEST ROLA CUDÓW