Silny wiatr łamał konary, które spadały na drogi i utrudniały przejazd. W miejscowości Jadachy drzewo przewróciło się na samochód osobowy. Strażacy przekazali najnowsze informacje dotyczące tego zdarzenia.
Nawałnica nad Tarnobrzegiem. Strażacy interweniowali kilkanaście razy
Najtrudniejsza sytuacja wystąpiła w Tarnobrzegu i jego najbliższej okolicy. Jak informuje Goniec, do czasu opublikowania pierwszego bilansu tarnobrzescy strażacy otrzymali 16 zgłoszeń dotyczących skutków gwałtownej pogody.
Najwięcej interwencji odnotowano w ścisłym centrum miasta. Działania służb polegały przede wszystkim na usuwaniu połamanych konarów oraz drzew zalegających na jezdniach. W niektórych miejscach pozostałości po burzy mogły utrudniać lub całkowicie uniemożliwiać przejazd.
Nagrania przedstawiające pogodę i jej skutki zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych. Pokazują, jak szybko warunki atmosferyczne w regionie mogły zmienić się pod wpływem silnego wiatru i intensywnych opadów.
Drzewo spadło na samochód w Jadachach
Do jednego z najpoważniej wyglądających zdarzeń doszło w Jadachach, miejscowości znajdującej się w powiecie tarnobrzeskim. Podczas przechodzenia nawałnicy drzewo przewróciło się na samochód osobowy.
Informację o zdarzeniu potwierdził st. kpt. Norbert Strojnowski z Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu. Jak przekazał TVP3 Rzeszów, pomimo groźnie wyglądającej sytuacji nikt nie został poszkodowany.
Na razie nie podano szczegółowych informacji dotyczących stopnia uszkodzenia samochodu. Wiadomo natomiast, że strażacy zostali skierowani do usunięcia drzewa i zabezpieczenia miejsca zdarzenia. W pozostałych częściach powiatu prowadzono przede wszystkim działania związane z udrażnianiem dróg.
To jeszcze nie koniec burz na Podkarpaciu
Sytuacja pogodowa w regionie pozostaje niebezpieczna. Dla Tarnobrzega oraz powiatów tarnobrzeskiego, dębickiego, kolbuszowskiego, mieleckiego, niżańskiego i stalowowolskiego wydano ostrzeżenie meteorologiczne drugiego stopnia.
Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez Podkarpacki Urząd Wojewódzki alert obowiązuje do godziny 8:00 w piątek, 21 sierpnia. Prognozowane są burze, którym mogą towarzyszyć opady deszczu wynoszące od 35 do 50 milimetrów.
Szczególnie niebezpieczny może być wiatr. Jego porywy mają osiągać 100 km na godz., a punktowo nawet 110 km na godz. Lokalnie możliwe są również opady gradu. Według synoptyków najgroźniejsze zjawiska mogą pojawić się w pierwszej części nocy.
Dla pozostałych powiatów województwa podkarpackiego obowiązuje ostrzeżenie pierwszego stopnia. W tych miejscach przewidywane są opady od 20 do 35 milimetrów oraz porywy wiatru dochodzące do 85 km na godz.
Możliwe lokalne podtopienia
Intensywne opady mogą doprowadzić nie tylko do kolejnych interwencji związanych z połamanymi drzewami. Wydane zostało także ostrzeżenie hydrologiczne pierwszego stopnia przed gwałtownymi wzrostami poziomu wody.
Zagrożenie dotyczy przede wszystkim mniejszych rzek, dopływów Wisły oraz terenów miejskich. Punktowe, bardzo intensywne opady mogą przeciążyć kanalizację deszczową i spowodować lokalne podtopienia ulic, piwnic oraz posesji. Alert hydrologiczny ma obowiązywać do godziny 10:00 w piątek.
Mieszkańcy regionu powinni śledzić aktualne komunikaty i zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach, tarasach oraz podwórkach. Podczas silnego wiatru lepiej nie parkować samochodów pod drzewami, dużymi reklamami i liniami energetycznymi. Jeżeli burza zastanie kierowcę w trasie, należy zmniejszyć prędkość i unikać przejazdu przez zalane fragmenty dróg.
Bilans czwartkowej nawałnicy może jeszcze ulec zmianie, ponieważ ostrzeżenia pozostają w mocy, a strażacy nadal usuwają skutki gwałtownej pogody. Najważniejszą informacją po zdarzeniu w Jadachach jest jednak to, że pomimo upadku drzewa na samochód nikt nie odniósł obrażeń.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Wynajęłam pokój studentce, żeby dorobić do emerytury": Nie przypuszczałam, że ta młoda kobieta wywróci moje życie do góry nogami
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Teściowa wykorzystywała chorobę, żeby zatrzymać przy sobie syna": Prawdę wyznała, gdy mąż zostawił mnie samą przed operacją