Jedna z naszycz czytelniczek, pani Zuza przysłała nam swoją historię. Choć jest wstrząsająca i z życia wzięta, postanowiliśmy ją opisać, gdyż niesie ze sobą dość ważny morał o mądrej miłości rodzinnej.

Jego perfidia nie znała granic

YT

Pani Zuza opowiedziała nam o swoim bracie, którego uważała za życiowego nieudacznika. Ciągle siedział w domu, bez pracy, od kiedy skończył 18 lat. Nie chciał kontynuować nauki, nie znalazł nigdzie zatrudnienia - istny pasożyt. To, co zrobił rodzicom, przechodzi ludzkie pojęcie...

Po tym, jak zagrozili mu eksmisją, jeśli nie weźmie się do roboty, nakonił ich, by zasponsorowali mu wyjazd do pracy w Niemczech, co wiązało się z gotówką nie tylko na podróż, ale także na przetrwanie, zanim znajdzie pracę i otrzyma pierwsze wynagrodzenie. Szczęśliwi rodzice dali mu pięć tysięcy złotych wierząc, że pozbywają się wrzoda z domu. Wziął kasę i pojechał. 

Niezwykła przemiana

YT

Rok później brat pani Zuzy zapukał do drzwi rodziców. Okazało się, że "przebujał" całe pięć tysięcy, mieszkając kątem u jakiegoś małżeństwa gdzieś w Polsce. Ci ludzie dzwonili potem wielokrotnie do rodziców pani Zuzy i jej brata z pretensją i groźbami, że jak on nie odda ludziom pożyczonych pieniędzy, pójdą na policję.

Rodzice wystawili go za próg, więc zapukał do drzwi pani Zuzy, lecz i ona go nie wpuściła, gdyż była świeżo upieczoną mamą i potrzebowała spokoju. Brat omamił ciotkę - samotną i potrzebującą towarzystwa. Wyglądało na to, że wszystko zaczyna się układać, choć wyłudził od niej pieniądze ze sprzedaży samochodu.

Po pewnym czasie, w którym brat mieszkał u ciotki, pani Zuza zauważyła na facebookowym koncie brata posty, w których ogłaszał rychłe ukazanie się jego książki. Cała miejscowość, z której pochodziliśmy, chciała przeczytać, gdyż wszyscy się tam znali. Brat zdawał się zmienić, wyciszyć, złagodnieć, a pani Zuza jako amatorska fotografka zrobiła mu zdjęcia na okładkę...lecz to były jedynie pozory dobrej przemiany chłopaka...

Gdy tylko książka się ukazała, pani Zuza przeczytała ją całą z zapartym tchem...którego jej zabrakło z wściekłości! Tak opowiadała:

Oczernił rodziców, mnie, mojego męża, a nawet ciotkę, która mu pomogła. Wyzywał nas od złodziei, że to niby my kradliśmy pieniądze i on ZA NAS siedział w kiciu. Rodziców nazwał alkoholikami i opisywał wyssane z palca awantury w domu. Wszystkie swoje niepowodzenia zwalił na nas, na rzekomą patologię w domu. Mnie i mojego męża oskarżył w książce o to, że wybudowaliśmy dom z kradzionych materiałów od klientów (mąż ma małą firmę budowlaną). Pozmieniał imiona i nazwiska, ale firmuje książkę swoim nazwiskiem, a opisuje dzieje rodziny, więc każdy, kto zna nas choć trochę, wie o kogo chodzi. Jestem po prostu wściekła.

Co byście zrobili na miejscu naszej czytelniczki?

Ośmioletni bohater: Stał się wsparciem. Chłopiec opiekował się swoją chorą matką od ósmego roku życia

Co się stało: Małgorzata Rozenek w szpitalu. Czy to oznacza, że wielkimi krokami zbliża się dzień porodu? Fani z niecierpliwością wyczekują tej chwili