Dziewięciodniowy stream, który rozpoczął się po premierze utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, przyciągnął ogromną publiczność i zakończył się wynikiem przekraczającym 250 mln zł. Według Reutersa akcja przebiła dotychczasowy światowy rekord charytatywnej transmisji na żywo.

Do sukcesu zbiórki odniósł się Jerzy Owsiak, prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jego reakcja była szeroko komentowana, bo padła z ust osoby, która od ponad trzech dekad współtworzy największą społeczną akcję dobroczynną w Polsce.

Owsiak wskazał na siłę nowych technologii

Jerzy Owsiak podkreślił, że akcja Łatwoganga pokazała zupełnie nowy sposób mobilizowania ludzi do pomocy. Internet, platformy streamingowe i społeczności skupione wokół twórców pozwoliły w krótkim czasie osiągnąć skalę, która jeszcze kilka lat temu wydawałaby się trudna do wyobrażenia.

W najnowszym komentarzu szef WOŚP zwrócił się bezpośrednio do organizatorów i przyznał, że również jego środowisko może wyciągnąć z tej akcji ważną lekcję. Powiedział: „to my się także od was musimy uczyć”.

To zdanie szczególnie mocno wybrzmiało po zakończeniu streamu. Owsiak nie potraktował sukcesu Łatwoganga jako konkurencji dla WOŚP, ale jako dowód, że pomaganie może dziś przyjmować nowe formy i docierać do zupełnie innych grup odbiorców.

Wszystko zaczęło się od „dissu na raka”

Impulsem do akcji był utwór „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, przygotowany przez Bedoesa 2115 oraz Maję Mecan, podopieczną Fundacji Cancer Fighters. Konwencja rapowego diss-u została wykorzystana w nietypowy sposób — nie przeciwko człowiekowi, lecz przeciwko chorobie nowotworowej.

Na piosenkę zareagował Łatwogang, czyli Piotr Hancke. Influencer zadeklarował, że każde polubienie jego nagrania będzie oznaczać jedną sekundę słuchania utworu na żywo. Skala reakcji internautów sprawiła, że transmisja została rozpisana na dziewięć dni.

Stream zamienił się w ogólnopolskie wydarzenie

Transmisja wystartowała 17 kwietnia i zakończyła się 26 kwietnia. W jej trakcie pojawiali się twórcy internetowi, artyści i osoby publiczne. Widzowie nie tylko wpłacali pieniądze, ale też aktywnie uczestniczyli w wydarzeniu, komentując, udostępniając i zachęcając kolejne osoby do wsparcia.

Jednym z najbardziej symbolicznych momentów było golenie głów przez uczestników akcji w geście solidarności z osobami chorującymi onkologicznie. To właśnie takie sceny sprawiły, że stream przestał być zwykłą transmisją, a stał się społecznym wydarzeniem z silnym emocjonalnym przekazem.

Owsiak porównał akcję z początkami WOŚP

Szef WOŚP, komentując rekordowy wynik, wrócił też do początków Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przypomniał, że ponad trzy dekady temu organizatorzy pierwszego finału mieli do dyspozycji znacznie skromniejsze narzędzia: analogowe telefony i faks. Dziś wystarczy dobrze poprowadzona akcja w sieci, by w kilka dni uruchomić ogromną falę wsparcia.

- Za przypomnienie między innymi, że 34 lata temu, kiedy my robiliśmy pierwszy finał, mieliśmy dwa aparaty telefoniczne, analogowe i faks. Nie było niczego więcej, nigdzie nie można było pyknąć, nacisnąć, wysłać i zrobić czegoś takiego, co przyspieszyłoby także element samej zbiórki. Czasy się zmieniają, my się też temu przyglądamy i fantastycznie, że ktoś potrafi wykorzystać wszystko to, co dzisiaj niosą najnowsze technologie i także swoich odbiorców, i potrafi to skierować na takie tory - powiedział.

Ten kontrast pokazuje, jak bardzo zmieniła się filantropia. Kiedyś kluczowe były telefony, telewizja i lokalne sztaby. Dziś równie ważne są TikTok, YouTube, szybkie płatności, viralowe nagrania i relacja twórcy ze społecznością.

W tle pojawił się także hejt

Jerzy Owsiak odniósł się również do negatywnych komentarzy, które towarzyszą dużym inicjatywom publicznym. Mówił o „nieprawdopodobnej machinie hejtu”, ale jednocześnie zaznaczał, że jego fundacja jest do takich reakcji przyzwyczajona. Podkreślał przy tym, że najważniejsze są teksty i działania, które łączą ludzi wokół wspólnego celu.

W przypadku zbiórki Łatwoganga tym celem była pomoc dzieciom chorującym na nowotwory. To właśnie ten wymiar akcji — konkretny, mierzalny i społeczny — najmocniej przebijał się przez komentarze Owsiaka.

Fundacja Cancer Fighters zapowiada rozliczenie środków

Po zakończeniu streamu Fundacja Cancer Fighters poinformowała, że trwa rozliczanie środków i planowanie ich rozdysponowania. Pieniądze mają zostać przeznaczone na pomoc podopiecznym, leczenie, rehabilitację oraz wsparcie placówek związanych z onkologią dziecięcą.

Tak ogromna kwota oznacza również dużą odpowiedzialność. Dlatego ważne będzie przejrzyste pokazanie, na co dokładnie trafią zebrane środki i jakie efekty przyniosła akcja.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Wychowywałem go jak własne dziecko": Po 45 latach poznałem prawdę o jego pochodzeniu

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Partnerka Łukasza Litewki przerwała milczenie. To działo się w dniu wypadku