Niemal każdy przynajmniej raz miał okazję przyjrzeć się przygodom załogi Rudego 102 i psa Szarika. Kultowy serial z lat 60. mimo upływu wielu lat nadal cieszy się ogromną popularnością. Widzowie z przyjemnością wspominają młode postacie, które zostały zagrabne przez wielkie gwiazdy.

Wśród aktorów znalazły się takie osobistości jak Janusz Gajos, Wiesław Gołas, Witold Prykosz, Franciszek Pieczka, Barbara Krafftówna czy Pola Raksa. To właśnie oni spawili że produkcja cieszyła się tak dużym sukcesem. 

Wielu z nich do dziś miło wspomina plan zdjęciowy serialu "Czterej pancerni i pies", gdzie mieli okazję nauczyć się prawdziwego aktorstwa. Jak się okazuje wielokrotnie doszło tam do różnego rodzaju wypadków i wpadek. Niektóre tajemnice dopiero teraz wyszły na jaw!

Widzowie zadecydowali o emisji kolejnych odcinków

Janusz Gajos, kiedy dowiedział się, że przyjęto go do roli Janka kompletnie nie spodziewał się, że zostanie na planie zdjęciowym przez kolejne 4 lata. 

Na początku planowano, że serial "Czterej pancerni i pies" będzie składał się jedynie z 7 odcinków. Odbiorcom tak spodobała się produkcja, że narkęcone kolejne 14 odcinków.

Janusz Gajos musiał przygotować się do swojej roli

Choć serialowa postać odgrywana przez Janusza Gajosa jest uroczym blondynem, to okazuje się, że aktor nigdy nim nie był. Przez 4 lata trwania produkcji musiał regularnie rozjaśniać włosy. 

Co więcej musiał nauczyć się jazdy konnej, walki na pięsci i… obierania ziemniaków! Wymagano także, aby nie zachowywał się jak typowy "podlotek".

Wojenne rekwizyty były prawdziwe

Aktorzy występujący w "Czterej pancerni i pies" nie mili żadnych replik wojennych przedmiotów. Jak się okazuje wszystkie moździerze, granaty czy działki przeciwpancerne były prawdziwe!

Realistyczny był także Rudy 102, a konkretnie czołg T34/85, na który fani już wcześniej zwrócili uwagę, że tak naprawdę jest to model T34/76. Jednak to nie wszystko! Wiele z przedmiotów pochodziło z przeszłości.

W produkcji pojawiły się między innymi karabiny AK produkowane po II wojnie światowej oraz ciężarówka Lublin z 1951 roku.

Z postacią Szarika wiąże się wiele kontrowersji

Wiesław Gołas postanowił podzielić się ze wspomieniami dotyczącymi roli Szarika. Zdradził, że wilczur o imieniu Trymer został wybrany spośród wielu tysięcy psów. 

Czasami pies nie mógł brać udziału w planie zdjęciowym, dlatego zastępował go Spik i Atak. Były one nieco inne od Trymera, dlatego pofarbowano im sierść, aby bardziej przypomonały oryginalną postać.

Ciekawy jest fakt, że Trymera wyrzucono z policji, ponieważ nie radził sobie wystarczająco z tropieniem i był zbyt potulny. Podobno najbardziej upodobał sobie Wiesława Gołasa, a najbardziej denerwował go Janusz Gajos.

Po śmierci Trymera wypchano go i wystawiono w Centrum Szkolenia Policji w Sułkowicach.

Janusz Gajos miał poważny wypadek

Janusz Gajos miał poważny wypadek podczas produkcji serialu. Wpadł pod ciężarówkę, przez co musiał być hospitalizowany. Mimo tego pojawiał się na planie zdjęciowym. Dowożono go specjalnie na wygodnym łóżku.

Na szczęście zastąpił go dubler, którego jednak nie wymieniono w napisach końcowych. Interesujący jest fakt, że Janusz Gajos poznał w szpitalu swoją żonę, Zoję. Ostatecznie jednak po 3 latach małżeństwa kobieta porzuciła go dla innego aktora "Czterej pancerni i pies" - Andrzeja Herdera wcielającego się w rolę chorążego.

Mikulski zdenerwował się z powodu jednego pomysłu producentów

Producenci bardzo starali się zapewnić widzom jak największą rozrywkę. Pewnego dnia wpadli na pomysł, aby jeden z odcinków serialu łączył się z inną produkcją, a konkretnie "Stawka większa niż życie". Stanisław Mikulski wyraźnie zdenerwował się tym, gdyż nie miał zamiaru występować jako Kloss "u konkurencji".

Niedociągnięcia w produkcji

Widzowie dostrzegli pewne niedociągnięcia w produkcji. Między innymi w scenie postrzelenia Marusi, na jej ubraniach nie widać ani śladu krwi. Co więcej w scenie, w której Janek szuka Lidki widać go na początku z pepeszą z magazynkiem bębnowym, a w następnym kadrze z magazynkiem łukowym.

Niektóre sceny miały zostać wycięte

Serial "Czterej pancerni i pies" cieszył się ogromną popularnością, szczególnie wśród dzieci. Do dziesiątków fanklubów należało ponad 500 tysięcy młodych ludzi. Bardzo szybko postanowiono zrobić na tym biznes. W tym celu produkowano gadżety związane z produkcją - breloki, naszywki czy koszulki.

Z powodu tego, że serial oglądają dzieci cenzorzy wielokrotnie próbowali wpłynąć na wygląd odcinków. Z jednego z nich chciano wyciąć pocałunek Janka i Marusi, który w ocenie władz był zbyt erotyczny. Ostatecznie jednak reżyser wytłumaczył, że to przyjacielski całus "polsko-radziecki", a odcinek został wyemitowany.

Zobacz także: GWIAZDA SERIALU "CZTEREJ PANCERNI I PIES" ZDECYDOWANIE NIE MIAŁA SZCZĘŚCIA W MIŁOŚCI. TO ZASKAKUJĄCE DLA KOGO PORZUCIŁ JĄ MĄŻ

Może zainteresuje Cię to: NIESŁYCHANE. OTO NOWE INFORMACJE NA TEMAT JANOSIKA. AŻ TRUDNO W TO UWIERZYĆ

Portal "Życie" informował o: UCZESTNICZKA PROGRAMU "CZTERY WESELA" PRZESZŁA NA TAMTEN ŚWIAT. CHOROBA BYŁA SILNIEJSZA