Stało się to po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. zł, które wcześniej dopuścił sąd. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu potwierdziła tę informację i jednocześnie podkreśla, że nadal domaga się bezwzględnego aresztowania podejrzanego.

Podejrzany opuścił areszt po wpłaceniu kaucji

Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej zdecydował wcześniej o trzymiesięcznym areszcie dla 57-latka, ale zastrzegł, że mężczyzna będzie mógł wyjść na wolność po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Kwota została wpłacona, dlatego areszt został uchylony. Podejrzany ma być teraz objęty dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju.

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu przekazała w komunikacie, że podejrzany został zwolniony z tymczasowego aresztowania „wobec wpłaty ustalonej przez sąd kwoty poręczenia majątkowego”. Rzecznik prokuratury, prok. Bartosz Kilian, potwierdził również w rozmowie z PAP, że poręczenie zostało wpłacone w imieniu podejrzanego.

Prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu

Śledczy od początku sprzeciwiali się możliwości opuszczenia aresztu po wpłacie kaucji. Prokuratura złożyła zażalenie na postanowienie sądu rejonowego i domaga się, aby wobec podejrzanego zastosowano bezwzględny areszt. W ocenie śledczych tylko taki środek zapobiegawczy może właściwie zabezpieczyć dalszy tok postępowania.

Zażalenie ma rozpoznać Sąd Okręgowy w Sosnowcu. Termin posiedzenia w tej sprawie nie został jeszcze wyznaczony. Do tego czasu podejrzany pozostaje na wolności, ale obowiązują go środki wskazane przez sąd.

Śledztwo nadal trwa

Postępowanie w sprawie wypadku jest na wstępnym etapie. Śledczy analizują materiał dowodowy i czekają na opinie biegłych. Jak informował prok. Bartosz Kilian, prowadzący sprawę poszerzają krąg świadków, gromadzą dane cyfrowe i oczekują na ekspertyzy dotyczące zabezpieczonych urządzeń elektronicznych. Kluczowe będą także opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, pisemna opinia posekcyjna oraz wyniki badań toksykologicznych.

Jednym z ważnych wątków pozostaje ustalenie dokładnego przebiegu ostatnich sekund przed zderzeniem. Wcześniej prokuratura informowała, że sprawdzane są m.in. zabezpieczone telefony oraz okoliczności związane z brakiem śladów hamowania.

Co wiadomo o wypadku?

Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek, 23 kwietnia, w Dąbrowie Górniczej. Według dotychczasowych ustaleń 57-letni kierowca Mitsubishi Colt miał zjechać na przeciwny pas ruchu i zderzyć się z jadącym z naprzeciwka Łukaszem Litewką, który poruszał się rowerem. Poseł miał 36 lat.

Kierowca został zatrzymany po wypadku i usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Za taki czyn grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Według prokuratury mężczyzna miał nieumyślnie naruszyć zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Wyjaśnienia podejrzanego budzą wątpliwości

Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu. Jak informowała wcześniej PAP, swoje zachowanie tłumaczył m.in. utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem albo niepamięcią dotyczącą przebiegu wypadku. Prokuratura uznała jednak, że część tych wyjaśnień budzi wątpliwości i może stanowić linię obrony.

Właśnie dlatego śledczy chcą poczekać na pełne opinie biegłych. Dopiero one mają pomóc odpowiedzieć na pytania o przyczynę zjechania auta na przeciwny pas ruchu, reakcję kierowcy oraz techniczny przebieg zdarzenia.

Pogrzeb Łukasza Litewki odbędzie się w środę

Równolegle trwają przygotowania do ostatniego pożegnania Łukasza Litewki. Pogrzeb odbędzie się w środę, 29 kwietnia, i będzie miał charakter państwowy.

Rodzina zmarłego posła apelowała wcześniej, aby zamiast kwiatów i zniczy wesprzeć dowolny cel charytatywny. To prośba zgodna z działalnością społeczną Łukasza Litewki, który przez lata angażował się w pomoc chorym dzieciom, osobom potrzebującym i zwierzętom.

Sprawa będzie miała dalszy ciąg

Wyjście podejrzanego z aresztu nie kończy sprawy. Prokuratura nadal domaga się zmiany decyzji sądu i czeka na rozpoznanie zażalenia. Równolegle trwa śledztwo, w którym kluczowe znaczenie będą miały opinie ekspertów, analiza telefonów, rekonstrukcja wypadku i zeznania kolejnych świadków.

To oznacza, że najważniejsze pytania wciąż pozostają otwarte. Odpowiedzi mają przynieść dopiero dalsze czynności procesowe i decyzja Sądu Okręgowego w Sosnowcu.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Córka zabrała mnie do siebie po operacji": Dopiero po miesiącu zrozumiałam, że chodziło o moją emeryturę

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Pilne informacje w sprawie Łukasza Litewki. Policja przekazała ważne szczegóły