W Gdańsku czekały na niego tłumy, wiwaty, race i rodziny chłopców, dla których przez ostatnie godziny internauci wpłacali miliony złotych. Kamery uchwyciły spotkanie z Maksiem, Adasiem i ich rodzicami. Emocji nie dało się ukryć.
Łatwogang dojechał do Gdańska po wielkiej akcji
Piotr Hancke, znany w sieci jako Łatwogang, wyruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, by nagłośnić zbiórki dla dzieci chorujących na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Przez całą trasę towarzyszyła mu transmisja na żywo, a internauci śledzili każdy kilometr, każde zatrzymanie i każdy przełom na licznikach zbiórek.
Najpierw udało się zebrać 12 mln zł dla Maksia Tockiego. Później społeczność Łatwoganga przeniosła wsparcie na Adasia, dla którego potrzebne było około 3,5 mln zł. Gdy i ten cel został osiągnięty, ruszyła kolejna zbiórka — tym razem dla 2-letniego Wojtusia.
W Gdańsku czekały tłumy
Po godz. 21 Łatwogang pojawił się w Gdańsku. Na miejscu czekali ludzie, którzy od początku wspierali akcję. Były okrzyki, transparenty, głośny doping i ogromne emocje. Dla wielu osób nie był to tylko finał rowerowego wyzwania, ale moment, w którym zobaczyli realny efekt internetowej mobilizacji.
Łatwogang zwrócił się do zgromadzonych i podkreślił, że bez widzów, darczyńców i wszystkich zaangażowanych osób ta akcja nie byłaby możliwa. Jego krótkie słowa o tym, że nie udałoby się tego zrobić bez ludzi, spotkały się z ogromnym aplauzem.
Rodzice Maksia nie kryli wzruszenia
Najbardziej poruszające były jednak reakcje rodzin. Tata Maksia mówił, że to, co się wydarzyło, jest dla nich czymś niewiarygodnym. Podkreślał, że rodzina otrzymała ogromną szansę dla syna. W jego wypowiedzi wybrzmiała wdzięczność, ulga i niedowierzanie, że w tak krótkim czasie udało się zebrać pieniądze na leczenie.
To właśnie Maksio był pierwszym chłopcem, dla którego Łatwogang rozpoczął rowerową akcję. Chłopiec choruje na DMD, czyli chorobę prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Koszt terapii przekraczał możliwości rodziny, dlatego zbiórka była dla niej wyścigiem z czasem.
Maksiu rozczulił wszystkich jednym zdaniem
W trakcie spotkania głos zabrał także sam Maksiu. Mimo ogromnych emocji chłopiec zachował poczucie humoru i podziękował wszystkim w sposób, który rozbawił zgromadzonych. Jego spontaniczna wypowiedź stała się jednym z najcieplejszych momentów całego finału.
„Dziękuję wam wszystkim, dzięki wam piłka będzie mogła polecieć w szybę” – zażartował chłopiec, wywołując uśmiechy wśród zgromadzonych.
Dla widzów oglądających transmisję był to szczególny obraz. Po godzinach śledzenia licznika, zmęczenia Łatwoganga i kolejnych etapów trasy mogli zobaczyć dziecko, dla którego ta akcja naprawdę się wydarzyła.
Adaś również otrzymał ogromne wsparcie
Po zakończeniu zbiórki dla Maksia internauci natychmiast zaczęli pomagać Adasiowi. Chłopiec także choruje na DMD, a jego rodzina potrzebowała około 3,5 mln zł. Cel udało się osiągnąć jeszcze w trakcie tej samej akcji, co pokazało, że społeczność zgromadzona wokół Łatwoganga nie zatrzymała się po jednym sukcesie.
Spotkanie z Adasiem i jego bliskimi w Gdańsku było więc kolejnym symbolem tej zbiórki. To już nie była opowieść o jednym liczniku, ale o fali pomocy, która przechodziła z jednej rodziny na drugą.
Teraz trwa walka o Wojtusia
Po Maksie i Adasiu rozpoczęła się kolejna zbiórka — dla 2-letniego Wojtusia. Według relacji Świata Gwiazd do godz. 22 na jego leczenie udało się zebrać już ponad 4 mln zł, a zbiórka nadal trwała.
To pokazuje, że finał trasy w Gdańsku nie zamknął całej akcji. Wręcz przeciwnie — stał się kolejnym impulsem do pomagania. Łatwogang dojechał do celu, ale internauci wciąż wpłacają pieniądze na leczenie następnego dziecka.
Jedna trasa, trzy historie i miliony złotych pomocy
Rowerowa wyprawa Łatwoganga zaczęła się jako akcja dla Maksia, ale szybko przerodziła się w coś znacznie większego. W trakcie jednej transmisji udało się pomóc Maksowi, Adasiowi i rozpocząć zbiórkę dla Wojtusia. Według TVN24 do niedzielnego wieczora zebrano blisko 20 mln zł na leczenie trzech chłopców.
Najmocniejszy obraz z Gdańska to nie race ani tłumy, lecz spotkanie Łatwoganga z dziećmi i ich rodzicami. To tam było widać, że internetowe wpłaty nie są tylko cyframi na ekranie. Za każdą z nich stoi konkretna rodzina, konkretna nadzieja i konkretna szansa na leczenie.
To też może cię zainteresować: Tyle wynosi emerytura Marcina Gortata. Kwota robi ogromne wrażenie
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Marcelina Ziętek i Piotr Żyła pokazali wspólne zdjęcie. Tym kadrem ucięli spekulacje