Każda mama wie, że "urlop" to tylko nazwa – to praca na całą dobę, bez przerw i bez snu. Moja mama widziała, że opadam z sił. Zrezygnowała z dorabiania u obcych ludzi, żeby codziennie przychodzić do mnie. Pomagała przy małym, gotowała obiady, pozwalała mi się zdrzemnąć.

Ustaliliśmy z mężem, że będziemy jej za to płacić. Skoro i tak nie mogła przez nas pracować zarobkowo, chcieliśmy, żeby miała swoje pieniądze i nie czuła się od nikogo zależna. Wszystko było dobrze, dopóki teściowa nie odkryła prawdy.

W niedzielne popołudnie teściowa, pani Danuta, wpadła „na kontrolę”. Gdy dowiedziała się, że co miesiąc przelewamy mojej mamie konkretną kwotę, aż poczerwieniała na twarzy.

– Magda, ty jesteś na urlopie, mąż zarabia na dom, a twoja matka wyciąga od was pieniądze? – syknęła, gdy tylko mąż wyszedł do kuchni. – Przecież ona powinna tu być z miłości do wnuka! To, co robicie, jest niemoralne. Zarabianie na własnej córce, która i tak siedzi w domu, to czyste skąpstwo i naciągarstwo.

– Pani Danuto, mama zrezygnowała ze swojej pracy, żeby być tutaj – próbowałam tłumaczyć spokojnie. – Dzięki niej nie muszę brać niani, a Jaś ma najlepszą opiekę.

– Niani? Przecież ty nie pracujesz! – ucięła teściowa. – Jesteś w domu, więc niania to twój kaprys, a płacenie za to matce to skandal. Ja w życiu bym nie wzięła od Kamila ani grosza. Pomoc rodzinna to obowiązek, a nie okazja do zarobku. Wstydziłabym się na jej miejscu brać pieniądze od dzieci, które dopiero co założyły rodzinę.

Czułam, jak łzy napływają mi do oczu. Danuta oceniała układ, który pozwalał nam normalnie funkcjonować. Nie widziała tego, że moja mama nie idzie na kawę, tylko od rana przewija pieluchy i prasuje ubranka. Widziała tylko to, że „obca” kobieta (bo tak chyba traktowała moją mamę) dostaje pieniądze z pensji jej syna.

– Wie pani co? – powiedziałam w końcu, nie wytrzymując. – Skoro to taki „obowiązek”, to zapraszam jutro na ósmą. Trzeba ugotować obiad, wyjść na trzygodzinny spacer i posprzątać dom, bo mam zaległości. Oczywiście za darmo, w ramach pani wielkiej miłości.

Danuta nagle zaczęła poprawiać płaszcz.

– Ja mam swoje życie, Magda. Jestem na emeryturze, mam prawo do spokoju. Ale twoja matka to co innego... ona najwyraźniej zrobiła sobie z was fundusz emerytalny.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Wydałam fortunę na ubranka dla siostrzenicy": Gdy zobaczyłam, co siostra z nimi zrobiła, serce mi pękło

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Polska żegna legendę. Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko