Jak informuje serwis „Fakt”, kilkunastogodzinne oczekiwanie na pomoc, brak informacji i narastająca frustracja — kolejne historie pacjentów pokazują, z jakimi problemami mierzą się dziś osoby trafiające na szpitalne oddziały ratunkowe. Tym razem głos zabrał koszaliński radny, który opisał swoją wizytę na SOR-ze. Jego relacja wywołała lawinę komentarzy w sieci.

Trafił na SOR

Błażej Papiernik trafił do szpitala po urazie nogi. Jak relacjonował w mediach społecznościowych, po upadku nie był w stanie normalnie chodzić i potrzebował pilnej pomocy. Na SOR zgłosił się przed południem, jednak — jak twierdzi — na diagnozę i wypis czekał niemal do północy.

Radny opisał, że przez wiele godzin przechodził kolejne badania i konsultacje, ale mimo tego nadal pozostawał na końcu kolejki oczekujących. Najbardziej zaskoczyło go to, że osoby przyjęte później opuszczały oddział znacznie szybciej.

„Siedzę i nie mogę w to uwierzyć” — napisał w emocjonalnym wpisie opublikowanym w sieci.

Jak relacjonował, po konsultacji ortopedycznej nadal musiał czekać na końcowy wypis. Ostatecznie, tuż przed północą, zdecydował się opuścić szpital na własne żądanie. Następnego dnia okazało się dodatkowo, że dokumentacja medyczna nie była jeszcze gotowa do odbioru, ponieważ lekarz nie podpisał wypisu.

SOR, screen Youtube @UwagaTVN
SOR, screen Youtube @UwagaTVN
SOR, screen Youtube @UwagaTVN

Nagranie niesie się po sieci

Historia samorządowca szybko odbiła się szerokim echem w internecie. Pod wpisem zaczęły pojawiać się komentarze innych pacjentów, którzy opisywali podobne doświadczenia związane z funkcjonowaniem szpitalnych oddziałów ratunkowych.

Jedną z takich osób była pani Beata z Radomia. Kobieta twierdzi, że mimo poważnych problemów zdrowotnych przez wiele godzin czekała na pomoc i odpowiednią diagnozę. Według jej relacji na oddziale brakowało informacji, a kontakt z personelem był utrudniony.

W sieci regularnie pojawiają się podobne historie dotyczące przeciążonych SOR-ów. Pacjenci zwracają uwagę przede wszystkim na bardzo długi czas oczekiwania, problemy organizacyjne oraz brak wystarczającej liczby personelu. Lekarze i ratownicy od dawna podkreślają z kolei, że oddziały ratunkowe są przepełnione, a część osób zgłasza się tam z problemami, które powinny być konsultowane w podstawowej opiece zdrowotnej.

Dyskusja wokół funkcjonowania SOR-ów wraca regularnie, szczególnie gdy kolejne osoby publicznie opisują swoje doświadczenia. W komentarzach nie brakuje głosów, że sytuacja w wielu szpitalach od lat pozostaje nierozwiązanym problemem systemowym.

SOR w Brzegu, źródło: YouTube/TVP3 Opole
SOR w Brzegu, źródło: YouTube/TVP3 Opole
SOR w Brzegu, źródło: YouTube/TVP3 Opole

To też może cię zainteresować: Emeryci dostaną nawet 4000 zł ekstra. Rząd pokazał wyliczenia

Zobacz o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kamil Stoch zakończył karierę. Wiadomo, jaką emeryturę będzie otrzymywał

O tym się mówi: Tak zaczęła się choroba Joanny Kołaczkowskiej. Bliscy ujawnili poruszające szczegóły