Dyskusja dwóch polityków, która miała dotyczyć wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym, niespodziewanie przerodziła się w ostrą awanturę. Dobromir Sośnierz i Piotr Kaleta zaczęli wymieniać się osobistymi uwagami, a w pewnym momencie padły obraźliwe słowa. Jeden z gości nie wytrzymał, wstał i opuścił studio. Jego rozmówca zareagował w sposób, który jeszcze bardziej zaostrzył sytuację. Prowadząca próbowała uspokoić polityków, jednak jej interwencja nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Wszystko wydarzyło się podczas programu transmitowanego na żywo.
Awantura w TV Republika. Politycy pokłócili się na oczach widzów
W środę, 14 października 2026 roku, na antenie Telewizji Republika doszło do głośnej sprzeczki między przedstawicielami dwóch środowisk politycznych.
Gośćmi programu prowadzonego przez Monikę Borkowską byli Dobromir Sośnierz, były poseł związany z Konfederacją, oraz Piotr Kaleta, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Początkowo rozmowa koncentrowała się na wydarzeniach związanych z Trybunałem Konstytucyjnym. Politycy mieli odmienne zdania na temat ślubowania Macieja Berka.
Jednak dyskusja szybko przybrała zupełnie inny charakter.
Zamiast spokojnej wymiany argumentów pojawiły się personalne przytyki, podniesione głosy i wzajemne oskarżenia.
W pewnym momencie uczestnicy przestali koncentrować się na kwestiach prawnych, a zaczęli komentować siebie nawzajem.
Sytuacja stała się na tyle napięta, że jeden z polityków postanowił zakończyć swój udział w programie.
Poszło o Macieja Berka. Sośnierz i Kaleta nie mogli dojść do porozumienia
Bezpośrednim powodem sporu była sytuacja związana z wyborem i ślubowaniem Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Przypomnijmy, że 14 października Berek złożył ślubowanie w Sejmie, w obecności marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.
W uroczystości nie uczestniczył prezydent Karol Nawrocki.
Właśnie ta okoliczność stała się przedmiotem politycznych kontrowersji.
Podczas programu w TV Republika Dobromir Sośnierz przekonywał, że Maciej Berek został prawidłowo wybrany przez Sejm.
Piotr Kaleta kwestionował natomiast skuteczność procedury przeprowadzonej bez udziału prezydenta.
Poseł PiS dopytywał swojego rozmówcę, czy w takim razie Berek rzeczywiście jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
Sośnierz przyznał ostatecznie, że nie potrafi jednoznacznie ocenić jego obecnego statusu.
Jednocześnie obarczył odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację środowisko polityczne reprezentowane przez Kaletę.
Różnica zdań dotycząca przepisów i procedury ślubowania stała się początkiem znacznie ostrzejszej wymiany słów.
Poseł PiS zaczął komentować fryzurę Sośnierza. Wtedy sytuacja wymknęła się spod kontroli
W pewnej chwili dyskusja zeszła na tematy niemające nic wspólnego z Trybunałem Konstytucyjnym.
Piotr Kaleta zaczął komentować wygląd Dobromira Sośnierza.
Poseł PiS odniósł się do charakterystycznych, długich włosów swojego rozmówcy, które ten nosi związane z tyłu głowy.
Kaleta pozwolił sobie na złośliwą uwagę dotyczącą fryzury i łupieżu.
Sośnierz wyraźnie nie był zadowolony z takiego kierunku rozmowy.
Zażądał, aby polityk PiS przestał komentować jego wygląd.
Właśnie po tej wymianie zdań Dobromir Sośnierz podniósł się z miejsca i skierował w stronę wyjścia ze studia.
Prowadząca Monika Borkowska próbowała zatrzymać gościa.
Zwracała się do niego, prosząc, aby nie opuszczał programu.
Jej interwencja okazała się jednak nieskuteczna.
Sośnierz nie zamierzał kontynuować rozmowy z Kaletą.
„Jesteś pan debilem”. Dobromir Sośnierz wyszedł ze studia
Najbardziej emocjonujący moment programu nastąpił, gdy polityk związany z Konfederacją wstał od stołu.
Wyraźnie poirytowany przebiegiem dyskusji oświadczył, że nie zamierza rozmawiać z osobą, którą uważa za niekulturalną.
Następnie skierował pod adresem Piotra Kalety obraźliwe słowa.
„Jesteś pan debilem” – powiedział Dobromir Sośnierz, opuszczając studio.
To jednak nie był koniec awantury.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości natychmiast zareagował na wypowiedź swojego rozmówcy.
„Poczekaj na mnie chwilę za drzwiami, to ja panu pokażę debila, ty łobuzie jeden” – odpowiedział Piotr Kaleta.
Wypowiedź padła już po tym, jak Sośnierz zdecydował się przerwać udział w programie.
W studiu pozostała prowadząca, która próbowała przywrócić spokój.
Całe zajście zostało zarejestrowane podczas telewizyjnej transmisji i szybko trafiło do mediów.
Prowadząca TV Republika nie wytrzymała. Upomniała polityka PiS
Monika Borkowska nie pozostawiła zachowania uczestników programu bez komentarza.
Po wyjściu Dobromira Sośnierza zwróciła się bezpośrednio do Piotra Kalety.
Przypomniała, że podczas telewizyjnej dyskusji obowiązują określone granice i nie powinno się obrażać rozmówców.
Poseł PiS nie wycofał się jednak z krytycznej oceny zachowania Sośnierza.
Przekonywał, że jego rozmówca przedstawił błędne argumenty i dlatego nie zamierzał traktować jego stanowiska poważnie.
W pewnym momencie pojawiła się również kolejna uszczypliwa uwaga dotycząca osoby, która opuściła studio.
Prowadząca ponownie zaznaczyła, że obrażanie ludzi nie powinno mieć miejsca podczas programu.
Ostatecznie Borkowska wyraziła ubolewanie z powodu przebiegu rozmowy.
Przyznała, że polityczne emocje osiągnęły bardzo wysoki poziom.
Zamiast dalszej dyskusji o Trybunale Konstytucyjnym widzowie zobaczyli więc zakończenie programu naznaczone osobistym konfliktem jego uczestników.
Co wydarzyło się w Trybunale Konstytucyjnym? To wywołało polityczny spór
Aby zrozumieć przyczynę telewizyjnej awantury, warto przypomnieć wydarzenia, które rozegrały się wcześniej tego samego dnia.
Maciej Berek, wybrany przez Sejm we wrześniu 2026 roku na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, złożył 14 października uroczyste ślubowanie.
Odbyło się ono w gabinecie marszałka Sejmu, bez obecności Karola Nawrockiego.
Po uroczystości Berek udał się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego.
Jednak sposób przeprowadzenia ślubowania wywołał spór między przedstawicielami większości parlamentarnej a Pałacem Prezydenckim.
Zwolennicy przyjętej procedury argumentują, że brak udziału głowy państwa nie musi uniemożliwiać objęcia urzędu osobie prawidłowo wybranej przez Sejm.
Inne stanowisko prezentuje Kancelaria Prezydenta.
Jej szef, Zbigniew Bogucki, podkreślił 14 października, że ślubowanie powinno odbyć się w obecności prezydenta.
Według przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego procedura przeprowadzona w Sejmie nie spełniała odpowiednich wymagań prawnych.
To właśnie odmienna interpretacja zasad obejmowania funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego stała się przedmiotem sporu między Sośnierzem a Kaletą.
Politycy nie zdołali jednak doprowadzić do rzeczowego rozstrzygnięcia swoich różnic podczas programu.
Nagranie awantury w TV Republika obiegło media. Politycy nie dokończyli dyskusji
Wydarzenia z 14 października szybko zostały opisane przez ogólnopolskie portale informacyjne.
O sprzeczce Dobromira Sośnierza i Piotra Kalety poinformowały między innymi „Fakt”, Onet i Wirtualna Polska.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły obraźliwe wypowiedzi oraz moment, w którym jeden z gości opuścił studio podczas transmisji na żywo.
Cała sytuacja pokazała, jak szybko dyskusja dotycząca istotnego problemu prawnego może przerodzić się w personalny konflikt.
Zamiast odpowiedzi na pytanie o skuteczność ślubowania Macieja Berka widzowie usłyszeli serię wzajemnych przytyków i wyzwisk.
Prowadząca próbowała opanować sytuację, ale nie zdołała zatrzymać wychodzącego polityka.
Sam spór dotyczący Trybunału Konstytucyjnego pozostaje natomiast nierozstrzygnięty na poziomie politycznym.
Nie ma także potwierdzonych informacji, aby po zakończeniu programu doszło do fizycznej konfrontacji między uczestnikami.
Pewne jest jedno: środowa debata w Telewizji Republika została zapamiętana przede wszystkim z powodu awantury, a nie argumentów dotyczących funkcjonowania jednej z najważniejszych instytucji państwa.
To też może cię zainteresować: Pogoda na Wszystkich Świętych może zaskoczyć Polaków. Modele pokazują niepokojącą zmianę przed 1 listopada
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Zrób to z chryzantemą, zanim postawisz ją na grobie. Kwiaty będą piękne znacznie dłużej