Przed ceremonią wojskowi godzinami ćwiczyli z wykorzystaniem trumny obciążonej workami z piaskiem. Prawdziwe wyzwanie miało jednak nadejść dopiero w chwili, gdy przyjechał karawan. Po niemal trzech dekadach Enright przyznał, że jeden obraz z tamtego dnia pozostanie z nim na zawsze.
Wybrano ośmiu żołnierzy. Wszystko utrzymywano w tajemnicy
Księżna Diana została pochowana 6 września 1997 roku na wyspie położonej na jeziorze w posiadłości Althorp. Po oficjalnym nabożeństwie w Opactwie Westminsterskim odbyła się prywatna ceremonia z udziałem najbliższych członków rodziny.
Do przeniesienia trumny wyznaczono ośmiu żołnierzy z pułku Princess of Wales’s Royal Regiment. Diana pełniła wcześniej funkcję honorowego dowódcy tej jednostki. Jednym z wybranych wojskowych był Nigel Enright, mający wówczas zaledwie 22 lata.
Żołnierze usłyszeli, że szczegóły zadania muszą pozostać tajemnicą. O przygotowaniach mogli powiedzieć wyłącznie najbliższym członkom swoich rodzin. Aby nie wzbudzać zainteresowania podczas pobytu w hotelu niedaleko Althorp, mieli przedstawiać się jako drużyna rugby.
Kandydatów do wyjątkowego zadania było wielu. Podstawowym warunkiem był wzrost wynoszący co najmniej sześć stóp, czyli około 183 centymetrów. Ostateczny skład wybrano na placu apelowym. Enright był jednym z dwóch szeregowych żołnierzy, którzy znaleźli się w grupie.
Ćwiczyli z workami wypełnionymi piaskiem
Przez dwa dni wojskowi wielokrotnie pokonywali około 30-metrową trasę prowadzącą przez drewniany most na wyspę, gdzie przygotowano miejsce pochówku. W trakcie prób używali trumny obciążonej workami z piaskiem.
Nie oznacza to jednak, że — jak mógłby sugerować sensacyjny nagłówek — zamiast księżnej pochowano worek z piaskiem. Worki służyły jedynie do odtworzenia ciężaru trumny podczas ćwiczeń.
Żołnierze wiedzieli, że właściwa trumna była wyłożona ołowiem, ale nie znali jej dokładnej wagi. Powtarzali więc całą trasę tak długo, aż każdy ruch został dopracowany. Intensywne próby sprawiły, że na ich ramionach pojawiły się siniaki. Drewniany most pokryto dodatkowo grubym materiałem, który miał zapobiec poślizgnięciu.
Enright podkreślał, że wojskowi czuli ogromną odpowiedzialność. Nie mogli pozwolić sobie na najmniejszy błąd w obecności pogrążonej w żałobie rodziny.
Prawdziwa trumna była znacznie cięższa
Największe zaskoczenie nastąpiło po przyjeździe karawanu. Jak wynika ze wspomnień żołnierze nie ćwiczyli wcześniej momentu wyjmowania trumny z samochodu. Nadal nie wiedzieli również, ile naprawdę waży.
Gdy chwycili za uchwyty, natychmiast poczuli, że trumna jest zdecydowanie cięższa niż ta wykorzystywana podczas przygotowań. Obciążenie okazało się dużym wyzwaniem, ale cała grupa zachowała opanowanie i rozpoczęła przejście przez most.
Żołnierze przenieśli trumnę na wyspę, a następnie umieścili ją nad przygotowanym miejscem. Wokół znajdowali się członkowie rodziny Diany, w tym jej synowie — książę William i książę Harry.
Zobaczył napis „Mummy”. Wtedy puściły emocje
Jeszcze przed rozpoczęciem najtrudniejszej części ceremonii uwagę Enrighta zwróciła kompozycja kwiatowa z krótkim napisem „Mummy”, czyli „Mamusi”. Pochodziła od Williama i Harry’ego. Ten widok sprawił, że 22-letni żołnierz po raz pierwszy tego dnia musiał walczyć ze łzami.
Dowódca miał powiedzieć wojskowym, że nie powinni wstydzić się swoich emocji. Dzień był wyjątkowo trudny dla wszystkich, a całej ceremonii towarzyszyła przejmująca cisza.
Podczas przenoszenia trumny Enright starał się nie patrzeć na zgromadzoną rodzinę. Obawiał się, że widok najbliższych Diany sprawi, iż nie zdoła zachować opanowania. Kiedy jednak trumna była opuszczana, mimowolnie spojrzał na twarze Williama i Harry’ego.
To właśnie ten obraz najmocniej zapisał się w jego pamięci. Enright przyznał, że nigdy go nie zapomni. Książę William miał wówczas 15 lat, a Harry zaledwie 12.
Żołnierze płakali przez wiele godzin
Dopiero po zakończeniu ceremonii, gdy wojskowi wrócili do budynków gospodarczych wykorzystywanych jako baza, nagromadzone emocje znalazły ujście. Enright wspominał, że żołnierze przez wiele godzin nie potrafili powstrzymać łez.
Po uroczystości brat Diany, Charles Spencer, przesłał dowódcy pułku list z podziękowaniami. Napisał w nim, że jego siostra byłaby dumna ze swojej jednostki.
Enright również po latach nazywa udział w ceremonii jednym z największych, ale jednocześnie najsmutniejszych zaszczytów swojego życia. O swoich doświadczeniach mówił już wcześniej, między innymi w rozmowie z ITV News. Podkreślał wówczas, że nawet najlepsze ćwiczenia nie są w stanie przygotować żołnierza na emocjonalny ciężar podobnego zadania.
Diana spoczęła na wyspie w rodzinnej posiadłości Spencerów, gdzie zapewniono jej prywatność, której często brakowało jej za życia. W pobliżu jeziora znajduje się dostępne dla odwiedzających miejsce pamięci. Sama wyspa pozostaje niedostępna dla publiczności.
To też może cię zainteresować: Zmiany na cmentarzach od 1 września. Zaczną obowiązywać nowe zasady
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: 2,5 mln Polaków zapłaci wyższe składki ZUS. Rząd wpisał podwyżkę do projektu budżetu na 2027 rok