Wychowaliśmy dwoje dzieci, spłaciliśmy mieszkanie i przeżyliśmy śmierć rodziców. Żona znała wszystkie moje choroby, przyzwyczajenia i lęki.
Z czasem zacząłem jednak uważać nasze spokojne życie za nudne.
Anna nie chciała już chodzić na głośne imprezy. Bolały ją kolana, nosiła wygodne ubrania i wieczorami czytała książki. Nie dostrzegałem, że była zmęczona opieką nad moją chorą matką i prowadzeniem domu.
Widziałem tylko kobietę, która przestała mnie zachwycać.
Wtedy w firmie pojawiła się Natalia. Była ode mnie młodsza o osiemnaście lat, zawsze elegancka i uśmiechnięta. Śmiała się z moich żartów, mówiła, że wyglądam najwyżej na czterdzieści pięć lat.
Przy niej znowu czułem się ważny.
Najpierw piliśmy kawę po pracy. Później pojawiły się kolacje, prezenty i weekend w hotelu. Annie mówiłem, że mam delegacje.
Po kilku miesiącach Natalia postawiła warunek.
— Nie będę wiecznie drugą kobietą. Albo wybierasz mnie, albo kończymy.
Wróciłem do domu i powiedziałem żonie, że chcę rozwodu. Anna nie zrobiła awantury. Usiadła przy stole i długo patrzyła na obrączkę.
— Jest ktoś inny? — zapytała.
Skłamałem, że nie. Powiedziałem, że po prostu się wypaliłem i zasługuję na nowe życie.
— A ja na co zasługuję po trzydziestu latach? — wyszeptała.
Nie odpowiedziałem.
Znajomemu chwaliłem się później, że zamieniłem Fiata na Porsche. Byłem z siebie dumny. Nie rozumiałem, że mówiąc w ten sposób, poniżałem obie kobiety.
Z Natalią zamieszkałem w wynajętym apartamencie. Chciała jeździć do drogich restauracji, spędzać urlopy za granicą i kupować markowe ubrania. Sam przyzwyczaiłem ją do takiego życia. Udawałem bogatszego, niż byłem.
Wydałem oszczędności, które z Anną odkładaliśmy na emeryturę. Wziąłem pożyczkę na samochód i zapłaciłem za remont mieszkania Natalii. Im więcej kosztowała mnie ta relacja, tym mocniej przekonywałem siebie, że jestem szczęśliwy.
Dzieci prawie przestały się do mnie odzywać.
— Mama poświęciła ci całe życie — powiedziała córka. — A ty zostawiłeś ją jak zużyty mebel.
Oskarżyłem Annę, że nastawia je przeciwko mnie. Prawda była prostsza: dzieci widziały to, czego ja nie chciałem zobaczyć.
Po dwóch latach straciłem stanowisko. Firma przeprowadziła redukcję, a ja w wieku sześćdziesięciu lat zostałem bez dobrze płatnej pracy. Miałem za to raty, wysoki czynsz i prawie puste konto.
Natalia początkowo zapewniała, że razem sobie poradzimy. Po kilku tygodniach zaczęły się kłótnie.
— Obiecałeś mi inne życie — mówiła. — Nie zamierzam utrzymywać dorosłego mężczyzny.
— Byłaś ze mną tylko dla pieniędzy?
— A ty byłeś ze mną dlatego, że jestem młoda. Nie udawajmy, że którekolwiek z nas kierowało się wielką miłością.
Jej słowa bolały, ale były prawdziwe.
Najgorsze wydarzyło się miesiąc później. Dostałem silnego bólu w klatce piersiowej i trafiłem do szpitala. Lekarz podejrzewał zawał. Zadzwoniłem do Natalii, lecz nie odebrała. Napisała dopiero wieczorem, że nie lubi szpitali i przyjedzie, kiedy poczuję się lepiej.
Nie przyjechała.
Gdy po tygodniu wróciłem do mieszkania, jej rzeczy zniknęły. Na stole zostawiła klucze i krótką wiadomość: „Nie chcę takiego życia”.
Usiadłem w pustym salonie i po raz pierwszy pomyślałem o Annie. Przypomniałem sobie, jak po mojej operacji kręgosłupa spała na krześle przy szpitalnym łóżku. Przez trzy miesiące pomagała mi się ubierać, choć sama miała problemy ze zdrowiem.
Zadzwoniłem. Nie odebrała.
Pojechałem do dawnego mieszkania z kwiatami. Anna otworzyła drzwi, ale nie zaprosiła mnie do środka. Wyglądała inaczej. Miała krótsze włosy i spokojny uśmiech, którego pod koniec naszego małżeństwa prawie nie widywałem.
— Natalia odeszła — powiedziałem. — Zrozumiałem, że popełniłem błąd.
— Nie wraca się do człowieka tylko dlatego, że ktoś inny cię nie chciał.
— Moglibyśmy zacząć od nowa.
Anna spojrzała na kwiaty.
— Nie jestem starym samochodem, który zostawiłeś w garażu na wypadek, gdyby nowy się zepsuł.
Chciałem ją przeprosić, ale żadne słowa nie mogły oddać jej lat, które przekreśliłem dla kilku komplementów.
— Mam teraz swoje życie — dodała. — I pierwszy raz od dawna nie muszę się zastanawiać, czy jestem dla ciebie wystarczająco atrakcyjna.
Zamknęła drzwi.
Dziś mieszkam w wynajętej kawalerce i spłacam pożyczki z niewielkiej pensji. Z dziećmi widuję się rzadko. Anna nie wróciła. Dowiedziałem się, że zaczęła podróżować z koleżankami i zapisała się na zajęcia taneczne.
Kiedyś uważałem, że zamieniłem Fiata na Porsche, a potem narzekałem, że trafił mi się awaryjny model.
Dopiero samotność nauczyła mnie prawdy.
Żadna z tych kobiet nie była samochodem. To ja byłem człowiekiem, który nie potrafił docenić spokojnej, wiernej miłości i zniszczył sprawne życie, bo zachciało mu się błyszczeć.
Awaria nie pojawiła się w nowym związku.
Od początku była we mnie.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. Sama wybrałam dom seniora, bo dzieci zrobiły ze mnie darmową pomoc domową. Nie zamierzałam do końca życia gotować i pilnować wnuków
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Tytuł przelewu ma znaczenie. Nieprzemyślany opis może wywołać pytania