W wielu miejscach doszło do poważnych utrudnień w ruchu pociągów. Część składów złapała duże opóźnienia, inne zostały odwołane na wybranych odcinkach, a przewoźnicy musieli uruchomić autobusy zastępcze.
Najtrudniejsza sytuacja pojawiła się na Dolnym Śląsku, szczególnie na trasach prowadzących w stronę Jeleniej Góry i Szklarskiej Poręby. Powalone drzewa zablokowały tory, a porywisty wiatr i intensywne opady utrudniały szybkie przywrócenie normalnego ruchu.
Drzewa na torach po gwałtownej burzy
Wtorkowe załamanie pogody pokazało, jak szybko letnia burza może sparaliżować kolej. Silny wiatr łamał gałęzie i drzewa, które spadały na tory. W efekcie na części szlaków ruch musiał zostać wstrzymany.
Szczególnie poważne utrudnienia odnotowano na odcinkach w rejonie Karkonoszy. Problemy pojawiły się m.in. między Janowicami Wielkimi a Szklarską Porębą Górną oraz między Janowicami Wielkimi a Jelenią Górą. Na tych trasach pasażerowie musieli przesiąść się do autobusów zastępczych.
Dla podróżnych oznaczało to nie tylko opóźnienia, ale też zmianę organizacji przejazdu. Autobus zastępczy zwykle jedzie dłużej niż pociąg, a godziny przyjazdu i odjazdu mogą się zmieniać w zależności od sytuacji na drogach.
Opóźnienia sięgały ponad dwóch godzin
Według danych przywoływanych przez media, część pociągów była opóźniona od kilkunastu minut do ponad dwóch godzin. Portal Pasażera odnotował opóźnienie sięgające nawet 142 minut. Dla osób wracających z pracy, jadących na wakacje albo przesiadających się na kolejne połączenia oznaczało to duży problem.
Na tablicach informacyjnych pojawiały się komunikaty o zmianach, odwołaniach i skróconych trasach. Wśród pociągów dotkniętych utrudnieniami wymieniano m.in. składy Orzeszkowa, Pomorzanin i Baltic Express.
Część pasażerów dowiadywała się o zmianach dopiero na stacjach. Dlatego w czasie takiej pogody najważniejsze jest regularne sprawdzanie komunikatów przewoźników i Portalu Pasażera jeszcze przed wyjazdem na dworzec.
Autobusy zastępcze za pociągi regionalne
Koleje Dolnośląskie musiały wdrożyć zastępczą komunikację autobusową na kilku odcinkach. Dotyczyło to m.in. pociągów kursujących między Jelenią Górą a Wrocławiem oraz między Wrocławiem a Jelenią Górą. Autobusy pojawiły się także na trasach w rejonie Świeradowa-Zdroju i Gryfowa Śląskiego.
Takie rozwiązanie pozwala utrzymać podróż, ale nie usuwa wszystkich problemów. Autobusy mają ograniczoną pojemność, mogą utknąć w korkach, a pasażerowie z większym bagażem, rowerami albo dziećmi muszą liczyć się z dodatkowymi utrudnieniami.
Największe komplikacje pojawiają się wtedy, gdy awaria dotyczy kilku odcinków naraz. Wówczas przewoźnicy muszą szybko organizować pojazdy, kierowców i punkty przesiadkowe.
Utrudnienia dotknęły też połączenia dalekobieżne
Problemy nie ograniczyły się do lokalnych składów. Utrudnienia objęły także pociągi dalekobieżne PKP Intercity. W przypadku pociągu Orzeszkowa odwołano przejazd na odcinku od Jeleniej Góry Sobieszowa do Wałbrzycha Głównego i wprowadzono komunikację zastępczą.
Podobne problemy dotknęły pasażerów pociągu Pomorzanin. Na odcinku od Jeleniej Góry do Marciszowa skład został odwołany, a podróżni musieli korzystać z autobusów. Zmiany objęły również międzynarodowy Baltic Express z Pragi do Gdyni.
Dla osób jadących w dalszą trasę takie utrudnienia są szczególnie dotkliwe. Opóźnienie na jednym odcinku może oznaczać utratę przesiadki, zmianę planów i konieczność szukania alternatywnego połączenia.
IMGW ostrzegał przed groźnymi zjawiskami
Trudna sytuacja na kolei zbiegła się z ostrzeżeniami meteorologicznymi. IMGW wydał alerty przed burzami, ulewnym deszczem, gradem i silnym wiatrem. W części regionów obowiązywały ostrzeżenia trzeciego stopnia, czyli najwyższego poziomu.
Synoptycy ostrzegali, że miejscami może spaść od 35 do 55 mm deszczu, punktowo nawet około 80 mm. Do tego dochodziły porywy wiatru i grad. W takich warunkach ryzyko powalonych drzew, zalanych przejazdów i uszkodzeń infrastruktury kolejowej znacząco rośnie.
Kolej jest szczególnie wrażliwa na takie zdarzenia, bo nawet jedno drzewo na torach może zatrzymać ruch na całym odcinku. Usuwanie przeszkód wymaga pracy służb technicznych i sprawdzenia, czy trasa jest bezpieczna dla kolejnych składów.
Co powinni zrobić pasażerowie?
W czasie burz i alertów pogodowych warto sprawdzić status pociągu jeszcze przed wyjściem z domu. Najlepiej korzystać z Portalu Pasażera, stron przewoźników oraz komunikatów publikowanych przez PKP Intercity i regionalne spółki kolejowe.
Jeśli pociąg jest opóźniony lub odwołany, trzeba zwrócić uwagę, czy wprowadzono autobus zastępczy, z jakiego miejsca odjeżdża i czy zmieniła się godzina przejazdu. Warto też zostawić sobie większy zapas czasu, szczególnie przy przesiadkach.
Pasażerowie powinni zachować ostrożność także na peronach. W czasie silnego wiatru i ulewy niebezpieczne mogą być spadające gałęzie, mokre nawierzchnie i ograniczona widoczność.
Burze znów pokazały siłę żywiołu
Wtorkowe utrudnienia na kolei są kolejnym przykładem tego, że gwałtowna pogoda potrafi w kilka chwil zaburzyć plany tysięcy osób. Pociągi, które zwykle są wygodną alternatywą dla samochodu, również nie są odporne na skutki nawałnic.
Największym problemem były drzewa powalone na tory, ale pasażerowie odczuli też opóźnienia, odwołania połączeń i konieczność przesiadek do autobusów. W wielu przypadkach podróż trwała znacznie dłużej, niż przewidywał rozkład.
Dopóki obowiązują alerty pogodowe, sytuacja może zmieniać się bardzo szybko. Dlatego przed każdą podróżą warto sprawdzić najnowsze komunikaty i nie zakładać, że pociąg pojedzie zgodnie z planem.
To też może cię zainteresować: Nawałnica sparaliżowała duże miasto. Zalane ulice i zmienione trasy tramwajów
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Miasto znalazło się pod wodą. Nagrania po nawałnicy obiegły sieć