Najtrudniejsza sytuacja panowała w powiecie myślenickim, gdzie wichura uszkodziła szkołę podstawową, przewracała drzewa i doprowadziła do lokalnych podtopień. Strażacy w krótkim czasie odebrali około 20 zgłoszeń. Na szczęście w uszkodzonym budynku nikogo nie było.

Nawałnica uderzyła w Małopolskę

Pogoda zmieniła się w ciągu zaledwie kilku minut. Spokojne poniedziałkowe popołudnie przerwały intensywne opady deszczu i bardzo silne porywy wiatru. Najwięcej zgłoszeń napływało z terenu gmin Lubień, Pcim i Dobczyce.

Jak informuje Goniec, strażacy natychmiast rozpoczęli usuwanie skutków burzy. Pomoc była potrzebna na drogach, prywatnych posesjach oraz przy uszkodzonych budynkach.

Silny wiatr przewracał drzewa i łamał grube konary. Część z nich spadła na jezdnie, utrudniając lub całkowicie blokując przejazd. Odnotowano również przypadki drzew przewróconych na samochody.

Wiatr zerwał dach szkoły w Lubniu

Najpoważniejsze zniszczenia powstały w Lubniu. Potężny podmuch zerwał część dachu miejscowej szkoły podstawowej. Uszkodzone poszycie miało powierzchnię około 60 metrów kwadratowych.

Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej. Ratownicy zabezpieczyli teren oraz pozostałą część dachu przed kolejnymi podmuchami i opadami. Jak przekazał mł. kpt. inż. Bartłomiej Bednarz z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Myślenicach, w chwili zdarzenia w budynku nikogo nie było. Nie odnotowano osób poszkodowanych.

Sytuacja mogła zakończyć się znacznie poważniej. Fragmenty zerwanego poszycia podczas wichury mogą zostać poderwane i przeniesione na dużą odległość, stwarzając zagrożenie dla ludzi, samochodów oraz sąsiednich budynków.

Po zakończeniu najpilniejszych działań szkołę zabezpieczono, aby deszcz nie powodował kolejnych szkód wewnątrz obiektu.

Drzewa spadały na samochody i blokowały drogi

Strażacy interweniowali również w Pcimiu i Dobczycach. Większość zgłoszeń dotyczyła powalonych drzew oraz połamanych konarów. Niektóre z nich spadły na jezdnie i samochody.

Służby musiały wycinać uszkodzone fragmenty drzew, usuwać przeszkody oraz przywracać przejezdność lokalnych tras. Prace prowadzono kolejno w miejscach, w których zagrożenie dla mieszkańców i kierowców było największe.

Upadające drzewa są jednym z najpoważniejszych niebezpieczeństw podczas gwałtownych burz. Nawet zdrowo wyglądające okazy mogą zostać wyrwane z korzeniami, zwłaszcza gdy ziemia jest już nasiąknięta wodą, a wiatr osiąga dużą prędkość.

Ulewa doprowadziła do podtopień

Intensywne opady sprawiły, że woda zaczęła gromadzić się na posesjach oraz przedostawać do piwnic. Strażacy byli wzywani do jej wypompowywania. Największe problemy pojawiły się w miejscach, gdzie kanalizacja nie była w stanie wystarczająco szybko odebrać ogromnej ilości deszczówki.

Takie podtopienia mogą powstawać bardzo gwałtownie. Wystarczy kilkanaście minut intensywnego deszczu, aby niżej położone drogi, podwórka i pomieszczenia znalazły się pod wodą. Szczególnie niebezpieczne są niewielkie lokalne cieki, które podczas ulewy mogą błyskawicznie przybrać.

Zdjęcia oraz relacje mieszkańców pokazujące skutki nawałnicy zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych. W Rzepienniku Biskupim odnotowano również gradobicie.

Służby opanowały sytuację

Strażacy przez kolejne godziny zabezpieczali uszkodzone miejsca, usuwali drzewa i wypompowywali wodę. Dzięki ich działaniom udało się udrożnić zablokowane drogi oraz ograniczyć dalsze szkody w budynku szkoły.

Podczas gwałtownej burzy należy unikać parkowania samochodów pod drzewami, reklamami i liniami energetycznymi. Najbezpieczniej pozostać w solidnym budynku, zamknąć okna oraz zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach, tarasach i podwórkach. Woda pojawiająca się na drodze może być znacznie głębsza, niż wygląda, dlatego nie należy próbować przejeżdżać przez zalane odcinki.

To też może cię zainteresować: Niebo nagle pociemniało, a chwilę później zrobiło się biało. Nagrania po nawałnicy obiegły sieć

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Po czterdziestu latach pracy usłyszałam, że nic nie robię": Wtedy moja cierpliwość do męża się skończyła