Nowe władze organizacji przeprowadziły audyt finansowy, którego ustalenia wywołały wiele pytań. Chodzi między innymi o przelewy na kwotę co najmniej 370 tys. zł dla jednej firmy, zamówienie gadżetów za ponad 414 tys. zł oraz tysiąc tabliczek czekolady wycenionych na 50 zł za sztukę. To jednak nie wszystko. Pojawiły się również wątpliwości dotyczące służbowej korespondencji i dokumentacji finansowej. Sprawa trafiła już do prokuratury w Sosnowcu.

Łukasz Litewka przez lata kojarzony był z działalnością charytatywną, pomocą potrzebującym oraz inicjatywami wspierającymi bezdomne zwierzęta. Jego zaangażowanie przyniosło mu ogromną popularność, a organizowane przez niego akcje przyciągały uwagę tysięcy Polaków.

Tragiczna śmierć posła w kwietniu 2026 roku była ogromnym ciosem dla jego bliskich i osób wspierających działalność społecznika.

Po odejściu polityka w założonej przez niego Fundacji #TeamLitewka doszło do zmian personalnych. Nowe kierownictwo postanowiło dokładnie przyjrzeć się finansom organizacji.

Wyniki przeprowadzonej kontroli okazały się na tyle niepokojące, że zdecydowano się zawiadomić organy ścigania.

Audyt w fundacji Łukasza Litewki. Nowe władze zawiadomiły prokuraturę

27 października 2026 roku przedstawiciele Fundacji #TeamLitewka poinformowali o skierowaniu do prokuratury w Sosnowcu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę organizacji.

Decyzję podjęto po przeanalizowaniu dokumentacji finansowej oraz sposobu funkcjonowania fundacji pod wcześniejszym kierownictwem.

Oświadczenie podpisał Maciej Adamiec, przewodniczący Komitetu Rozwoju Fundacji #TeamLitewka.

Przedstawiciele organizacji podkreślili, że ich celem nie jest zaognianie istniejących sporów, lecz wyjaśnienie okoliczności, które wzbudziły wątpliwości podczas audytu.

„Pojawiły się okoliczności, których nie wolno nam przemilczeć” — zaznaczono w komunikacie.

Zawiadomienie przygotowano przy pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Nie ujawniono wszystkich szczegółów zgromadzonej dokumentacji, powołując się na potrzebę ochrony ewentualnego postępowania.

Największe zainteresowanie budzą jednak konkretne kwoty, które pojawiły się w wynikach kontroli.

370 tys. zł trafiło do jednej firmy. Władze fundacji mają poważne pytania

Jednym z głównych wątków audytu jest współpraca z firmą Paweł Cyz Consulting.

Według informacji przedstawionych przez obecne kierownictwo fundacji w ciągu 20 miesięcy na konto tego przedsiębiorstwa trafiło co najmniej 370 tys. zł.

Płatności miały dotyczyć usług konsultingowych świadczonych na rzecz organizacji.

Sama wysokość wynagrodzenia nie oznacza jednak, że doszło do naruszenia prawa.

Problem polega na tym, że nowe władze chcą ustalić, jaki dokładnie był zakres wykonywanych usług, jakie przyniosły one rezultaty i czy wszystkie wypłaty miały odpowiednie uzasadnienie w dokumentacji.

Istotne jest również to, że właściciel firmy, Paweł Cyz, współpracował z fundacją, a następnie pełnił funkcję prezesa jej zarządu.

Obecnie stoi na czele odrębnej Fundacji im. Łukasza Litewki, utworzonej przez rodzinę zmarłego posła.

To dwie różne organizacje, których działalności nie należy ze sobą utożsamiać.

Najważniejszym pytaniem pozostaje więc nie tylko to, ile pieniędzy wypłacono, ale przede wszystkim, za jakie konkretnie usługi i na jakich zasadach.

Tysiąc czekolad za 50 tys. zł. Ten wydatek szczególnie zwrócił uwagę kontrolujących

Kolejny zaskakujący wątek dotyczy przygotowań do drugiej edycji Zwierzogrania, ogólnopolskiego wydarzenia charytatywnego zainicjowanego przez Łukasza Litewkę.

Impreza miała odbyć się 14 czerwca 2026 roku. Po tragicznej śmierci jej pomysłodawcy wydarzenie odwołano w pierwotnie planowanym terminie.

Wcześniej fundacja zamówiła jednak materiały promocyjne, których łączna wartość przekroczyła 414 tys. zł.

Wśród nich znalazły się gadżety związane z wydarzeniem, a także tysiąc tabliczek czekolady z logo organizacji.

To właśnie ich cena wzbudziła szczególne zainteresowanie.

Za jedną tabliczkę przewidziano 50 zł, co oznacza, że całe zamówienie opiewało na 50 tys. zł.

Według obecnych władz fundacji podobne produkty można było zamówić bezpośrednio u producenta po znacznie niższych cenach.

Pojawiły się więc pytania o sposób wyboru dostawców i zasadność kosztów.

Nie przedstawiono jednak pełnej dokumentacji pozwalającej niezależnie ocenić, czy porównywane produkty miały identyczne parametry i warunki dostawy.

Kartony z gadżetami pozostały w fundacji. Dlaczego nie wstrzymano zamówień?

Szczególne wątpliwości dotyczą również momentu realizowania zakupów.

Jak wynika z informacji przedstawionych przez obecne władze organizacji, część zamówień była nadal realizowana, kiedy wiadomo już było, że Zwierzogranie nie odbędzie się w zaplanowanym terminie.

W siedzibie fundacji miały pozostać liczne kartony z materiałami promocyjnymi, w tym produkty, które nadal nie zostały rozpakowane.

Nowe kierownictwo chce ustalić, czy istniała możliwość ograniczenia zamówień, zmiany warunków umów albo uniknięcia części wydatków.

Warto jednak podkreślić, że wartość zamówionych gadżetów nie musi oznaczać kwoty faktycznie zapłaconej przez fundację.

Nie wiadomo również, jaka część zobowiązań powstała przed odwołaniem wydarzenia, a jaka później.

Dopiero analiza umów, faktur i przepływów finansowych pozwoli ocenić, czy fundacja poniosła nieuzasadnione koszty.

Nie tylko pieniądze. Audyt ujawnił wątpliwości dotyczące służbowych e-maili

Kontrola objęła również sposób przechowywania i przekazywania dokumentów.

Według oświadczenia fundacji pojawiły się okoliczności mogące wskazywać na usuwanie części służbowej korespondencji elektronicznej.

Wątpliwości wzbudziło także przesyłanie dokumentów organizacji na prywatne adresy e-mail.

Takie działania mogą utrudniać odtworzenie historii podejmowanych decyzji, zwłaszcza jeśli brakuje części wiadomości lub załączników.

Dla organizacji charytatywnej prawidłowe przechowywanie dokumentacji jest szczególnie ważne.

To właśnie na jej podstawie można ustalić, jakie zawierano umowy, kto podejmował decyzje i w jaki sposób wykorzystywano środki pozostające w dyspozycji fundacji.

Na obecnym etapie nie ustalono publicznie, kto odpowiadał za ewentualne usunięcie korespondencji ani czy miało ono związek z działaniami niezgodnymi z prawem.

Śmierć Łukasza Litewki zmieniła sytuację fundacji. Powstały dwie organizacje

Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej. Miał zaledwie 36 lat.

Poseł Lewicy jechał rowerem, kiedy doszło do zderzenia z samochodem osobowym. Mimo reanimacji nie udało się uratować jego życia.

Polityk był znany przede wszystkim z działalności społecznej i niesienia pomocy osobom znajdującym się w trudnej sytuacji.

Ogromną popularność przyniosła mu między innymi kampania wyborcza z 2023 roku, podczas której na plakatach umieszczał fotografie psów szukających nowych domów.

Po śmierci Litewki pojawiły się różnice zdań dotyczące dalszego funkcjonowania stworzonej przez niego organizacji.

Obok Fundacji #TeamLitewka zaczęła działać również Fundacja im. Łukasza Litewki, powołana przez rodzinę zmarłego polityka.

Obie organizacje odwołują się do pamięci społecznika, ale są odrębnymi podmiotami.

Właśnie w tej sytuacji nowe władze Fundacji #TeamLitewka zdecydowały się na dokładne przeanalizowanie wcześniejszych rozliczeń.

Czy w fundacji Łukasza Litewki doszło do przestępstwa? Tego jeszcze nie ustalono

Pojawienie się wysokich kwot w wynikach audytu nie oznacza automatycznie, że pieniądze zostały wykorzystane niezgodnie z prawem.

Podobnie samo złożenie zawiadomienia do prokuratury nie jest równoznaczne z potwierdzeniem popełnienia przestępstwa.

Ocena zasadności wydatków wymaga sprawdzenia dokumentacji, zawartych umów oraz zakresu faktycznie wykonanych usług.

Na podstawie informacji ujawnionych do 30 października 2026 roku nie ma podstaw, by przesądzać o odpowiedzialności karnej konkretnych osób.

Przedstawiciele Fundacji #TeamLitewka również podkreślają, że nie zamierzają z góry wskazywać winnych.

Chcą natomiast uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące wydawania pieniędzy i zarządzania organizacją.

Setki tysięcy złotych pod lupą. Co dalej z fundacją Litewki?

Przed obecnymi władzami Fundacji #TeamLitewka stoi trudne zadanie.

Z jednej strony chcą kontynuować działalność społeczną zapoczątkowaną przez Łukasza Litewkę. Z drugiej muszą wyjaśnić wątpliwości dotyczące wcześniejszego zarządzania finansami.

Najważniejsze kwestie obejmują przelewy na kwotę co najmniej 370 tys. zł, zamówienia promocyjne warte ponad 414 tys. zł oraz okoliczności przechowywania dokumentacji elektronicznej.

Szczególne zainteresowanie budzi wycenione na 50 tys. zł zamówienie tysiąca tabliczek czekolady. To jednak tylko jeden z elementów znacznie szerszej kontroli.

Dalszy bieg sprawy będzie zależał od oceny materiałów przekazanych prokuraturze.

Dla darczyńców i osób wspierających organizację najważniejsze pozostaje ustalenie, czy środki przeznaczane na działalność społeczną były wykorzystywane zgodnie z celem i obowiązującymi zasadami.

Na ostateczne odpowiedzi trzeba jeszcze poczekać. Jedno jest pewne: wyniki audytu otworzyły kolejny trudny rozdział w historii fundacji założonej przez Łukasza Litewkę.

To też może cię zainteresować: Trudne tygodnie przed 4 znakami zodiaku. Przeszłość może upomnieć się o swoje. Lepiej zachować ostrożność

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Nie żyje legendarny aktor. Bliscy ujawnili, z jaką chorobą walczył