Jak informuje serwis „Wirtualna Polska”, prezydent Karol Nawrocki postuluje wyższą waloryzację najniższych emerytur, ale Sejmowi prawnicy ostrzegają przed możliwymi efektami ubocznymi. Zdaniem ekspertów, większe świadczenia mogłyby zachęcać do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę lub odprowadzania niższych składek.
Prezydent chce zmian w emeryturach
Na początku listopada 2025 roku prezydent Karol Nawrocki przedstawił w Sejmie projekt ustawy „Godna emerytura”, który wprowadza zmiany w sposobie waloryzacji świadczeń. Zgodnie z propozycją, najniższe emerytury i renty mają być podnoszone o stałą kwotę – w 2026 roku miałoby to wynieść 150 zł brutto miesięcznie. Zmiana obejmowałaby świadczenia do 3300 zł brutto, natomiast wyższe emerytury i renty byłyby waloryzowane według dotychczasowych zasad.
Projekt trafił już pod lupę sejmowych prawników, którzy – jak podaje „Fakt” – wskazują na możliwe efekty uboczne reformy. Choć celem ustawy jest zwiększenie wsparcia dla osób o najniższych świadczeniach, eksperci ostrzegają, że zmiany mogą mieć konsekwencje, których ustawodawca nie przewidział.
Eksperci oceniają projekt
Sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji w swojej opinii zwraca uwagę na potencjalne konsekwencje zaproponowanej kwotowej waloryzacji najniższych świadczeń.
"Zaproponowany w projekcie mechanizm kwotowej waloryzacji świadczeń do określonego poziomu w dłuższym okresie przyczyni się wyrównywania niskich świadczeń i oderwania ich poziomu od wkładu ubezpieczonego wnoszonego latami do systemu ubezpieczeń. W efekcie doprowadzi to do ustalenia swoistego 'świadczenia obywatelskiego' dla świadczeń niskich, podlegających waloryzacji kwotowej" - napisano.
Eksperci ostrzegają, że choć celem reformy jest wsparcie osób z najniższymi emeryturami i rentami, w dłuższej perspektywie może to zmienić charakter systemu ubezpieczeń społecznych, tworząc coś na kształt „świadczenia obywatelskiego” niezależnego od faktycznego wkładu w składki.
Jak tłumaczą pracodawcy, mechanizm kwotowej waloryzacji najniższych świadczeń mógłby w praktyce zachęcać do krótszej pracy lub odprowadzania niższych składek. Wszystko dlatego, że świadczenia niższe w przyszłości rosłyby szybciej niż obecnie, niezależnie od długości kariery czy wysokości wpłacanych składek. W efekcie część osób mogłaby postrzegać krótszy staż pracy jako mniej ryzykowny dla przyszłej emerytury, co – według ekspertów – może zmienić dynamikę całego systemu ubezpieczeń.
To też może cię zainteresować: Pacjenci mają dostać lepsze jedzenie. „Kromka i plasterek sera” odchodzi w cień
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Pacjenci mają dostać lepsze jedzenie. „Kromka i plasterek sera” odchodzi w cień
O tym się mówi: Kościół w Polsce zmienia termin ważnego święta w 2026 roku. Decyzję zatwierdził Watykan