Polacy coraz chętniej korzystali z kart płatniczych, aplikacji mobilnych i systemów zbliżeniowych, a pandemia COVID-19 tylko przyspieszyła ten proces. Jednak teraz sytuacja diametralnie się zmienia. W ostatnich tygodniach banki w Polsce odnotowały gwałtowny wzrost liczby wypłat z bankomatów – sięgający nawet 40 proc. Niektóre placówki zaczęły mieć problemy z uzupełnianiem zapasów gotówki, a eksperci zastanawiają się, co stoi za tym zjawiskiem.
Choć oficjalnie polski sektor bankowy zapewnia o stabilności systemu, wzrost popularności gotówki nastąpił w ślad za niepokojącymi sygnałami z zagranicy. Szczególne znaczenie miało ostrzeżenie Holenderskiego Banku Centralnego, który zalecił obywatelom posiadanie zapasu gotówki na wypadek awarii systemów elektronicznych lub kryzysu finansowego. Podobne rekomendacje pojawiły się wcześniej także w Szwecji.
Obawy dotyczą przede wszystkim ryzyka blackoutu – przerwy w dostawie prądu, która może całkowicie sparaliżować dostęp do bankomatów i systemów płatniczych. W sytuacji, gdy płatności kartą staną się niemożliwe, jedyną formą transakcji pozostanie gotówka.
W odpowiedzi na rosnącą liczbę wypłat z bankomatów polskie banki zaczęły rozważać zmiany w systemie obsługi klientów. Niektóre z nich planują:
- zwiększenie limitów dziennych wypłat gotówki,
- rozszerzenie sieci bankomatów,
- wydłużenie godzin pracy oddziałów,
- inwestycje w nowoczesne systemy zarządzania gotówką.
Pomimo tych działań ekonomiści uspokajają – polski system bankowy jest stabilny i nie grozi nam nagłe załamanie. Niemniej jednak, zaleca się, aby gospodarstwa domowe miały pewien zapas gotówki na wypadek niespodziewanych sytuacji.
Trzymanie większych sum pieniędzy w domu wiąże się z ryzykiem kradzieży, dlatego specjaliści doradzają rozsądne podejście do zabezpieczania oszczędności. Warto rozważyć inwestycję w sejf lub znaleźć mniej oczywiste skrytki. Eksperci zalecają posiadanie gotówki w wysokości pozwalającej na pokrycie podstawowych wydatków przez tydzień.
Według rekomendacji holenderskich ekonomistów, najlepiej zabezpieczyć się kwotą 200-500 euro (około 850-2100 złotych). Szwedzi sugerują nieco mniejszą sumę, około 170 euro (około 700 złotych). Polscy specjaliści twierdzą, że bezpieczna kwota na tzw. czarną godzinę to 500-1000 złotych, choć nie ma oficjalnego limitu.
Mimo postępującej cyfryzacji pieniądza gotówka nadal ma swoje zalety. Do najważniejszych należą:
- niezależność od systemów elektronicznych – w przypadku awarii bankowości internetowej i terminali płatniczych można nadal dokonywać zakupów,
- bezpieczeństwo w kryzysowych sytuacjach, takich jak blackouty czy ataki cybernetyczne,
- brak dodatkowych opłat – przy wypłacie z obcych bankomatów lub płatnościach międzynarodowych,
- łatwiejsza kontrola budżetu – gotówka pozwala uniknąć nieprzemyślanych wydatków.
Co więcej, eksperci podkreślają, że warto mieć w domu niewielką rezerwę gotówki w obcej walucie, takiej jak euro lub dolary, które mogą okazać się przydatne w sytuacjach kryzysowych.
Mimo że wzrost wypłat gotówki może wydawać się niepokojący, ekonomiści uspokajają – nie oznacza to jeszcze, że nadciąga kryzys. Wzrost zainteresowania gotówką może wynikać z rosnącej świadomości obywateli na temat potencjalnych zagrożeń. Warto jednak podejść do sprawy z rozsądkiem i pamiętać, że panika finansowa może prowadzić do niepotrzebnych komplikacji.
Polskie banki zapewniają, że system finansowy jest stabilny, a zwiększone wypłaty nie wpływają na jego funkcjonowanie. Niemniej jednak warto być przygotowanym na różne scenariusze i zabezpieczyć się na wypadek nagłych sytuacji.
Czy to oznacza powrót do gotówki? Być może tylko chwilowy, ale jedno jest pewne – świadomość finansowa Polaków rośnie, a kryzysowa gotówka znów staje się elementem domowego budżetu.
To też może cię zainteresować: Nawet 380 zł co miesiąc. Kto może liczyć na dodatkowe wsparcie
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Ta przerażająca przepowiednia została wypowiedziana 30 lat temu. Czy zaczęła się sprawdzać