Nauczycielka ze Strzyżowa zdołała wydostać się z przewróconego pojazdu i pomóc koleżance. Po pobycie w węgierskim szpitalu wróciła do Polski. Teraz wiadomo, jaką opieką została objęta po przylocie do kraju.
Obudziła się, gdy autokar już się przewracał
Do wypadku doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem podróżowali polscy pielgrzymi wracający z Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Na pokładzie znajdowało się łącznie 59 osób – 57 pasażerów i dwóch kierowców.
Katarzyna Szady-Sagan spała, kiedy pojazd nagle zjechał z drogi i zaczął się przewracać. Obudziła się w chwili, gdy uderzała o innych pasażerów oraz elementy wyposażenia autokaru. Gdy pojazd się zatrzymał, wokół niej leżeli ludzie i połamane siedzenia.
Kobieta znalazła się z głową skierowaną w dół. Zaczęła wspinać się po półce bagażowej, próbując odnaleźć drogę na zewnątrz. Wtedy usłyszała koleżankę wołającą o pomoc. Pomimo panującego chaosu zdołała ją wyciągnąć. Obie kobiety wydostały się przez otwór w dachu rozbitego pojazdu.
Jej wcześniejszą relację opisał Goniec. Pasażerka wspominała, że wnętrze autokaru wypełnił gęsty pył. Początkowo była przekonana, że pojazd stanął w ogniu. Obawiała się, że osoby uwięzione w środku mogą nie zdążyć się wydostać.
Próbowała uspokajać pozostałych pasażerów
Katarzyna Szady-Sagan, mimo własnego przerażenia, zaczęła mówić innym, aby się nie tłoczyli. Pasażerowie znajdujący się wyżej mieli wychodzić jako pierwsi i w ten sposób robić miejsce kolejnym osobom.
Po wydostaniu się z autokaru nauczycielka wyszła na drogę i próbowała zatrzymać przejeżdżające samochody. Wkrótce na miejsce przybyły karetki oraz straż pożarna. Ratownicy musieli rozcinać uszkodzony pojazd, aby dotrzeć do osób, które nie były w stanie opuścić go samodzielnie.
Kobieta zapamiętała krzyki rannych oraz widok pasażerów przygniecionych siedzeniami. Wśród obrażeń były rozcięcia głowy, złamania i urazy brzucha. Dla uczestników pielgrzymki szczególnie bolesne było to, że jeszcze kilka godzin wcześniej wspólnie się modlili i wracali do swoich rodzin.
W wypadku zginęło 12 osób. Wielu kolejnych pasażerów zostało rannych i trafiło do szpitali w Nyíregyházie, Miszkolcu, Egerze oraz Debreczynie.
Sama również potrzebowała pomocy medycznej
Katarzyna Szady-Sagan odniosła uraz nogi, obrażenia kolana oraz liczne stłuczenia. Wspominano także o naderwanym mięśniu i urazie głowy. Po wypadku została przewieziona na oddział ortopedyczny szpitala w Nyíregyházie.
Jej obrażenia nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia dla życia, dlatego po wykonaniu badań została zakwalifikowana do transportu do Polski. Decyzje dotyczące powrotu poszkodowanych podejmowali wspólnie polscy i węgierscy lekarze. Pod uwagę brano nie tylko odniesione urazy, ale również to, czy kilkugodzinny transport będzie bezpieczny.
Pierwsza grupa poszkodowanych przyleciała specjalnym rządowym samolotem na lotnisko Rzeszów-Jasionka. Na pokładzie znajdowało się 21 uczestników pielgrzymki.
Tak wyglądała opieka po powrocie do Polski
Na lotnisku czekały zespoły ratownictwa medycznego oraz osoby odpowiedzialne za pomoc organizacyjną i psychologiczną. Pięcioro pasażerów zostało przewiezionych karetkami do rzeszowskich szpitali. Trafili na oddziały ortopedii oraz chirurgii ogólnej.
Pozostałych 16 uczestników wyjazdu mogło wrócić razem z bliskimi do swoich domów. Nie oznaczało to jednak zakończenia opieki medycznej. Dla osób, które poczułyby się gorzej, przygotowano miejsca w szpitalu MSWiA w Rzeszowie. Podkarpacki Urząd Wojewódzki poinformował, że w razie nagłego pogorszenia stanu zdrowia poszkodowani powinni dzwonić pod numer alarmowy 112. Szczegóły organizacji pomocy przekazano w oficjalnym komunikacie urzędu.
Osoby poszkodowane oraz rodziny pasażerów mogą również korzystać z pomocy psychologicznej i uzyskać informacje dotyczące świadczeń z ubezpieczenia. PZU i PZU Zdrowie uruchomiły w tym celu specjalne infolinie. Autokar był objęty obowiązkowym ubezpieczeniem OC.
Pomoc po powrocie obejmuje więc nie tylko dalsze leczenie obrażeń. Równie ważne jest wsparcie psychologiczne, ponieważ skutki takiego wydarzenia mogą pojawić się dopiero po kilku dniach albo tygodniach.
Wspomnienia z wypadku mogą wracać przez długi czas
Katarzyna Szady-Sagan przyznawała, że obrazy z wnętrza autokaru pozostaną z nią na zawsze. Szczególnie trudna jest świadomość, że nie wszyscy uczestnicy pielgrzymki wrócili do swoich rodzin.
Tuż po wypadku najważniejsze było ratowanie rannych, wydostanie się z pojazdu i przetrwanie. Dopiero po powrocie do domu mogą pojawić się bezsenność, lęk przed podróżowaniem, nagłe wspomnienia, problemy z koncentracją albo poczucie winy związane z tym, że samemu udało się przeżyć.
W takich sytuacjach pomoc psychologa nie powinna być traktowana jako oznaka słabości. To jeden z elementów powrotu do normalnego funkcjonowania po doświadczeniu zagrażającym życiu.
Przyczyna wypadku nadal jest wyjaśniana
Węgierscy śledczy zatrzymali kierowcę prowadzącego autokar w chwili wypadku. W pierwszych doniesieniach pojawiła się hipoteza, że mężczyzna mógł zasnąć podczas jazdy. Nie jest to jednak ostatecznie potwierdzona przyczyna zdarzenia.
Własne postępowanie prowadzi także Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Śledczy mają przeanalizować stan techniczny pojazdu, zapisy dotyczące czasu pracy kierowców oraz przebieg podróży. Dopiero zgromadzone dowody pozwolą ustalić, dlaczego autokar zjechał z prostego odcinka autostrady i przewrócił się na poboczu.
Dla ocalałych pasażerów najważniejsze jest obecnie leczenie obrażeń oraz odzyskanie poczucia bezpieczeństwa. Powrót do Polski zakończył podróż, ale dla wielu uczestników rozpoczął znacznie dłuższą drogę – próbę uporania się z tym, co wydarzyło się na węgierskiej autostradzie.
To też może cię zainteresować: Melania Trump po miesiącu wróciła u boku Donalda. W kuluarach krążą doniesienia o ich małżeństwie. Czy Trumpowie żyją osobno
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Rodzeństwo bez walki oddało mi ojcowiznę": Wiedziało o pułapce, którą odkryłam dopiero po pogrzebie