Urzędy skarbowe prowadzą czynności sprawdzające dotyczące wcześniejszych rozliczeń i mogą korzystać z informacji o zagranicznych rachunkach finansowych Polaków. Według najnowszych doniesień szczególną uwagę urzędników przyciągają obecnie rozliczenia za 2021 rok oraz osoby korzystające z zagranicznych giełd kryptowalut. Ministerstwo Finansów potwierdza, że działania kontrolne są prowadzone na podstawie analizy ryzyka.

Fiskus bierze pod lupę inwestorów w kryptowaluty

Informacje o wzmożonych działaniach skarbówki podał Money.pl, powołując się na ustalenia Wyborcza.biz i wypowiedzi prawników reprezentujących inwestorów.

Według tych relacji urzędy skarbowe prowadzą coraz więcej czynności sprawdzających związanych z obrotem kryptowalutami. Obecnie jednym z głównych analizowanych okresów ma być 2021 rok.

Nie oznacza to jednak, że urząd automatycznie sprawdza wszystkie finanse każdej osoby, która kiedykolwiek kupiła bitcoina czy inną kryptowalutę.

Mec. Maciej Grzegorczyk, cytowany przez Money.pl, wskazuje, że obecne działania mają koncentrować się przede wszystkim na rozliczeniach dotyczących walut wirtualnych.

Zagraniczne konto nie oznacza, że fiskus nic o nim nie wie

Jedną z najważniejszych informacji dla podatników jest sposób, w jaki administracje podatkowe wymieniają między sobą dane.

Od lat funkcjonuje system CRS, czyli Common Reporting Standard. Jest to międzynarodowy standard automatycznej wymiany informacji o rachunkach finansowych.

Polskie Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że dzięki CRS administracje podatkowe otrzymują od instytucji finansowych informacje o rachunkach należących do nierezydentów, a następnie przekazują je państwu właściwemu dla rezydencji podatkowej właściciela rachunku. Odbywa się to regularnie i nie wymaga każdorazowego występowania o dane konkretnego klienta.

W praktyce oznacza to, że otwarcie rachunku w zagranicznym banku nie sprawia, że staje się on niewidoczny dla polskich organów podatkowych.

Urząd zapytał o miliony na zagranicznym rachunku

Money.pl opisuje przypadek podatnika korzystającego z giełdy kryptowalut zarejestrowanej w innym państwie europejskim.

Pieniądze związane z inwestycjami trafiały na rachunek prowadzony przez zagraniczny bank. Według publikacji urząd zainteresował się saldem, które pod koniec 2021 roku miało wynosić około 2,5 mln zł, a rok później około 1,5 mln zł.

Fiskus miał zażądać wyjaśnień dotyczących źródła tych pieniędzy.

To pokazuje, że w przypadku dużych przepływów finansowych podatnik powinien być w stanie odtworzyć historię swoich transakcji i wykazać, skąd pochodziły środki.

Fiskus potwierdza kontrole. Decyduje analiza ryzyka

Ministerstwo Finansów potwierdziło dziennikarzom, że kontrole w obszarze podatków są prowadzone.

Resort zaznaczył jednak, że konkretne osoby lub podmioty są wybierane na podstawie analizy ryzyka, czyli oceny prawdopodobieństwa wystąpienia nieprawidłowości.

Dopiero zgromadzenie informacji uzasadniających dalsze działania może skutkować wszczęciem odpowiedniej procedury wobec konkretnego podatnika.

Ministerstwo nie ujawniło natomiast, ilu inwestorów zostało już sprawdzonych ani ile wezwań do złożenia wyjaśnień wysłano.

Nie ma więc podstaw, aby twierdzić, że każdy posiadacz kryptowalut automatycznie trafił „na celownik” urzędu.

Pojawia się nazwa Zondacrypto

W medialnych doniesieniach pojawia się także giełda Zondacrypto.

Według prawnika cytowanego przez Money.pl jednym z elementów, które mogą przyciągać uwagę administracji, ma być powiązanie podatnika z tą platformą. Wskazuje on również na narzędzia analityczne oraz informacje przekazywane fiskusowi przez osoby trzecie. Są to jednak oceny prawnika przytoczone w publikacji, a nie oficjalny katalog kryteriów udostępniony przez Ministerstwo Finansów.

Resort finansów oficjalnie mówi przede wszystkim o analizie ryzyka i informacjach uzasadniających podjęcie działań.

Donos również może doprowadzić do zainteresowania urzędu

Według informacji przytaczanych przez Money.pl źródłem sygnału dla urzędu mogą być również zawiadomienia składane przez inne osoby.

W praktyce informacje dotyczące nieujawnionych dochodów, sprzedaży czy inwestycji mogą pochodzić z wielu źródeł.

Samo zgłoszenie nie przesądza oczywiście, że podatnik złamał prawo. Może jednak stać się powodem do sprawdzenia, czy deklaracje podatkowe odpowiadają rzeczywistym przepływom pieniędzy.

Kryptowaluty trzeba rozliczać w PIT-38

Osoby handlujące kryptowalutami powinny pamiętać, że polskie przepisy określają konkretne zasady ich rozliczania.

Ministerstwo Finansów wskazuje, że odpłatne zbycie waluty wirtualnej obejmuje m.in. jej sprzedaż za złotówki, euro czy inną tradycyjną walutę, zapłatę kryptowalutą za towar lub usługę albo uregulowanie nią innego zobowiązania.

Dochód z takiego zbycia podlega opodatkowaniu stawką 19 proc. i jest wykazywany w formularzu PIT-38.

Istotny wyjątek dotyczy wymiany jednej kryptowaluty na inną.

Taka operacja – przykładowo wymiana bitcoina na ether – sama w sobie nie podlega obecnie opodatkowaniu.

Nawet sam zakup może oznaczać obowiązek wykazania kosztów

Jest jeszcze jedna zasada, o której inwestorzy czasem zapominają.

Ministerstwo Finansów wskazuje, że w PIT-38 wykazuje się również wydatki poniesione na zakup walut wirtualnych, nawet jeśli w danym roku nie doszło jeszcze do ich sprzedaży.

Jeżeli koszty zakupu są wyższe od przychodów albo podatnik nie sprzedał kryptowalut, odpowiednia nadwyżka może zostać rozliczona jako koszt w kolejnych latach.

Dlatego szczególnie ważne jest przechowywanie dokumentacji potwierdzającej zakup.

Historia rachunku bankowego, potwierdzenia przelewów i raporty z giełdy mogą po latach okazać się kluczowe przy wyjaśnianiu transakcji przed urzędem.

Brak dokumentów może oznaczać poważne problemy

Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy urząd widzi duże środki lub wydatki, a podatnik nie jest w stanie wykazać, z jakiego legalnego i opodatkowanego albo niepodlegającego opodatkowaniu źródła pochodzą pieniądze.

Polskie przepisy przewidują szczególną 75-procentową stawkę podatku dla przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych.

Nie oznacza to jednak, że każda pomyłka w rozliczeniu kryptowaluty automatycznie kończy się podatkiem w wysokości 75 proc.

To bardzo istotne rozróżnienie.

Jeżeli w trakcie postępowania uda się ustalić rzeczywiste źródło przychodu i jego wysokość, przepisy przewidują opodatkowanie według reguł właściwych dla tego źródła.

W przypadku prawidłowo zakwalifikowanego dochodu ze sprzedaży kryptowalut podstawowa stawka wynosi natomiast 19 proc.

Fiskus dostanie jeszcze więcej danych o kryptowalutach

Rok 2026 przyniósł bardzo ważną zmianę.

Polska wdrożyła przepisy wynikające z unijnej dyrektywy DAC8 oraz międzynarodowego standardu CARF. Nowe regulacje obejmują raportowanie transakcji dotyczących kryptoaktywów.

Dostawcy usług związanych z kryptowalutami mają gromadzić informacje o użytkownikach i wykonywanych przez nich transakcjach, a dane następnie trafią do administracji podatkowych.

Zakres jest szeroki.

Raportowaniu mogą podlegać między innymi transakcje kupna i sprzedaży kryptoaktywów czy wymiany jednego aktywa cyfrowego na inne.

Dane są zbierane już od 2026 roku

To jednak nie oznacza, że nowy system już dziś przekazuje fiskusowi pełną historię tegorocznych operacji w czasie rzeczywistym.

Zasady DAC8 obejmują transakcje od 1 stycznia 2026 roku, ale pierwszy okres sprawozdawczy to właśnie cały 2026 rok.

Komisja Europejska wskazuje, że pierwsze raportowanie i wymiana danych za ten okres nastąpi do 30 września 2027 roku.

Polskie przepisy również przewidują, że pierwszy okres, za który informacje o użytkownikach kryptoaktywów będą przekazywane w 2027 roku, obejmuje 2026 rok.

To oznacza, że obecne sprawdzanie starszych rozliczeń, np. za 2021 rok, nie opiera się jeszcze na raportach DAC8 za tamten okres.

Fiskus może natomiast wykorzystywać inne dostępne źródła danych, w tym informacje o zagranicznych rachunkach finansowych uzyskiwane w ramach CRS.

Zagraniczna giełda nie będzie już oznaczała podatkowej anonimowości

Kierunek zmian jest jednak bardzo wyraźny.

Dotychczas to podatnik musiał samodzielnie wykazać w PIT-38 swoje transakcje kryptowalutowe, a giełdy nie miały obowiązku sporządzania dla niego klasycznego PIT-8C czy PIT-11 z tytułu kupna i sprzedaży walut wirtualnych. Tak nadal opisuje te rozliczenia Ministerstwo Finansów.

DAC8 wprowadza równolegle zupełnie nową warstwę raportowania.

Administracja podatkowa będzie w przyszłości otrzymywać od operatorów informacje dotyczące użytkowników oraz ich transakcji, co znacznie ułatwi porównywanie danych z deklaracjami podatkowymi.

Dla inwestorów oznacza to, że liczenie na to, iż operacje prowadzone za pośrednictwem zagranicznego podmiotu pozostaną niewidoczne, będzie coraz mniej realne.

Masz kryptowaluty? Warto zachować pełną historię transakcji

Najważniejszym wnioskiem dla podatników nie jest więc to, że „fiskus widzi każde konto”, lecz że administracja ma coraz więcej legalnych źródeł informacji pozwalających porównywać przepływy finansowe z deklarowanymi dochodami.

Szczególne znaczenie może mieć zachowanie dokumentów potwierdzających:

zakup kryptowalut, przelewy na giełdy i z giełd, koszty nabycia, sprzedaż aktywów, historię operacji oraz źródło środków wpłacanych na rachunki.

W przypadku wezwania z urzędu właśnie takie dokumenty mogą pozwolić szybko wyjaśnić, skąd wzięła się konkretna kwota.

Obecne działania fiskusa mają koncentrować się między innymi na starszych rozliczeniach kryptowalutowych. Jednocześnie od 2026 roku rozpoczął się nowy etap raportowania transakcji krypto, który w kolejnych latach da administracji jeszcze szerszy dostęp do danych.

To też może cię zainteresować: Brat prosił o połowę kosztów opieki nad ojcem. Kierowniczka ośrodka wyjaśniła, że wszystko pokrywała jego emerytura

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Ten grzyb kosztuje fortunę. Znaleziono go w Polsce