Mikołaj przez wiele miesięcy budził się w nocy i pytał, kiedy mama wróci. Nie potrafiłem wyjaśnić mu czegoś, czego sam nie umiałem zaakceptować.
Pomagała mi moja matka, ale nigdy nie próbowała mnie zastąpić. Powtarzała, że Mikołaj potrzebuje przede wszystkim ojca i własnego domu.
Przez trzy lata nie myślałem o kolejnym związku. Całe życie podporządkowałem dziecku. Dopiero gdy poznałem Natalię, uwierzyłem, że możemy jeszcze stworzyć rodzinę.
Była ciepła, cierpliwa i od początku wiedziała o mojej sytuacji. Przynosiła Mikołajowi książki, pomagała mu w lekcjach i chodziła z nami na spacery. Syn szybko ją polubił.
— Czy Natalia kiedyś z nami zamieszka? — pytał.
Kiedy odpowiedziała „tak”, ucieszył się bardziej ode mnie.
Po dwóch latach poprosiłem ją o rękę. Przyjęła pierścionek i zaczęliśmy planować ślub. Mikołaj miał nieść obrączki. Sam wybrał granatową marynarkę i przez kilka tygodni ćwiczył przed lustrem, żeby niczego nie upuścić.
Problemy zaczęły się, gdy Natalia wprowadziła się do naszego mieszkania.
Najpierw przeszkadzały jej zabawki w salonie. Później narzekała, że Mikołaj zbyt często przychodzi do mnie w nocy, gdy ma koszmary. Powiedziała, że ośmioletni chłopiec nie powinien być tak przywiązany do ojca.
— Stracił mamę — przypomniałem.
— Minęły cztery lata. Nie może ciągle żyć przeszłością.
Zauważyłem też, że przy mnie była dla niego miła, ale kiedy sądziła, że nie słyszę, mówiła znacznie chłodniejszym tonem. Kazała mu jeść samotnie w kuchni, jeśli rozlał sok, i chowała zdjęcie jego mamy do szuflady.
— Nie chcę codziennie patrzeć na twoją zmarłą żonę — wyjaśniła. — To ja mam być teraz kobietą w tym domu.
Wyjąłem zdjęcie i ponownie postawiłem je na półce w pokoju syna.
Dwa miesiące przed ślubem Natalia oznajmiła, że musimy poważnie porozmawiać. Usiadła naprzeciwko mnie i położyła na stole dokumenty dotyczące mieszkania mojej matki.
— Twoja mama ma trzy pokoje i mieszka sama — zaczęła. — Mikołaj mógłby przeprowadzić się do niej.
Myślałem, że źle ją zrozumiałem.
— Na jak długo?
— Na stałe. Oczywiście odwiedzałby nas w weekendy.
— Dlaczego mój syn miałby opuścić własny dom?
Natalia westchnęła, jakbym zadawał wyjątkowo naiwne pytanie.
— Chcę wyjść za ciebie, ale chcę też mieć własne dzieci. Nie zamierzam całe życie wychowywać dziecka innej kobiety. Oddaj go mamie. Mikołaj będzie mi przeszkadzał.
Zrobiło mi się zimno.
— W czym będzie ci przeszkadzał?
— W stworzeniu normalnej rodziny. Nasze dzieci powinny być dla ciebie najważniejsze. A przy Mikołaju zawsze będę czuła się jak ktoś obcy.
— Mikołaj już jest moją rodziną.
— Musisz wybrać, czy chcesz żyć przeszłością, czy budować przyszłość ze mną.
Wtedy usłyszeliśmy cichy płacz. Syn stał za uchylonymi drzwiami. Nie wiedziałem, jak długo tam był.
— Tato, oddasz mnie babci? — zapytał.
Podbiegł do mnie i objął mnie w pasie.
— Będę grzeczny. Nie będę przychodził w nocy. Mogę nawet nie wychodzić ze swojego pokoju. Tylko mnie nie oddawaj.
Nigdy nie zapomnę strachu w jego oczach. Po stracie matki właśnie usłyszał, że może również stracić ojca.
Uklęknąłem przed nim.
— Nigdzie cię nie oddam. To jest twój dom.
Natalia zerwała się z krzesła.
— Czyli wybierasz jego?
— Nie zmusiłaś mnie do wyboru między tobą a synem. Pokazałaś mi tylko, że nigdy nie powinnaś zostać jego macochą.
Zdjąłem jej pierścionek z palca i położyłem na stole.
Krzyczała, że wykorzystałem jej najlepsze lata. Twierdziła, że żadna kobieta nie będzie chciała wychowywać cudzego dziecka. Spakowała rzeczy i wyszła, trzaskając drzwiami.
Mikołaj długo nie mógł się uspokoić.
— To przeze mnie nie będzie ślubu? — zapytał.
— Nie. To dzięki tobie nie popełniłem największego błędu w życiu.
Następnego dnia zadzwoniłem do matki i opowiedziałem o wszystkim. Była wstrząśnięta.
— Oczywiście, że mogłabym zająć się wnukiem — powiedziała. — Ale nie po to pomagam ci go wychowywać, żebyś pewnego dnia oddał mi go jak niepotrzebny mebel.
Natalia próbowała później wrócić. Przepraszała i twierdziła, że chodziło jej tylko o pierwsze miesiące po narodzinach naszego przyszłego dziecka. Nie uwierzyłem. Zbyt wyraźnie pamiętałem zdanie: „Nie chcę wychowywać dziecka innej kobiety”.
Odwołanie ślubu kosztowało mnie pieniądze i wiele nieprzyjemnych rozmów. Część znajomych uważała, że powinienem był poszukać kompromisu. Nie rozumiałem, jak można podzielić dziecko na dni, w których wolno mu mieszkać z ojcem.
Minęły cztery lata. Mikołaj jest już nastolatkiem. Nadal czasem pyta, czy wybrałbym Natalię, gdyby nie usłyszał naszej rozmowy. Za każdym razem odpowiadam tak samo:
— To nie ty przeszkadzałeś jej w stworzeniu rodziny. To ona chciała stworzyć rodzinę, w której zabrakłoby miejsca dla ciebie.
Nie wiem, czy jeszcze kiedyś się ożenię. Wiem natomiast, że człowiek, który chce dzielić ze mną życie, nie może żądać, abym najpierw wyrzucił z niego własnego syna.
Natalia chciała, żebym oddał Mikołaja matce.
Zamiast tego oddałem jej pierścionek.
To też może cię zainteresować: "Teściowa zadzwoniła i zażądała, żebym natychmiast odebrała dziecko": Byłam gotowa zrobić jej awanturę, lecz po wejściu do mieszkania zamarłam
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: "Córka z mężem chcieli przeprowadzić się do mojego domu": Powiedziałam, że ona i wnuczka mogą zostać, ale zięć musi zamieszkać gdzie indziej