Hyalomma działają inaczej. To egzotyczny rodzaj kleszczy, który może aktywnie przemieszczać się w kierunku człowieka lub zwierzęcia, a ich obecność w kraju potwierdzili już naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego.
Kleszcz, który nie czeka w trawie
Największa różnica między Hyalomma a dobrze znanym w Polsce kleszczem pospolitym polega na sposobie polowania. Zespół prof. Anny Bajer oraz projekt Narodowe Kleszczobranie opisują te pajęczaki jako bardzo ruchliwe i aktywnie tropiące żywicieli. W rozmowie z PAP ekspertka tłumaczyła, że reagują na drgania podłoża, potrafią szybko pokonać kilka metrów i zamiast biernie czekać na roślinności, ruszają w stronę potencjalnej ofiary.
Czy Hyalomma już zadomowiły się w Polsce?
Tego naukowcy nadal nie przesądzają. Opublikowane w 2025 r. badanie w Parasites & Vectors potwierdziło występowanie dorosłych kleszczy Hyalomma w Polsce na podstawie zgłoszeń obywatelskich z 2024 r., głównie z Wielkopolski i Śląska. Jednocześnie badacze podkreślają, że dorosłe osobniki mogą być zawlekane do naszego regionu przez ptaki migrujące, a rozstrzygające byłoby odnalezienie młodych stadiów rozwojowych już w kraju. To właśnie dlatego zespół wraca do miejsc wcześniejszych zgłoszeń i nadal monitoruje teren.
Jak rozpoznać egzotycznego kleszcza?
Hyalomma są wyraźnie większe od wielu rodzimych gatunków. Strona projektu UW podaje, że dorosłe samice mogą być nawet do czterech razy większe niż typowe kleszcze spotykane w Polsce. Charakterystyczne są też długie nogi oraz prążkowane, jasne obrączki na odnóżach. Prof. Bajer zwraca uwagę, że nienapite osobniki osiągają około centymetra długości, a napite samice mogą być jeszcze większe, dlatego łatwiej je zauważyć niż mikroskopijne larwy czy nimfy.
Gdzie je znajdowano i dlaczego budzą tyle emocji?
W Polsce zgłoszenia dotyczyły nie tylko otwartego terenu. Według prof. Bajer Hyalomma znajdowano na koniach i krowach, a także w domach, prawdopodobnie po przyniesieniu ich przez psy. Projekt Uniwersytetu Warszawskiego informuje też, że po dwóch sezonach obserwacji wykryto je w różnych regionach kraju, a w każdym przebadanym okazie stwierdzono patogenne egzotyczne bakterie. To pokazuje, że nie chodzi już wyłącznie o ciekawostkę przyrodniczą, ale o realny temat dla epidemiologów i weterynarzy.
Największa obawa to nie borelioza, lecz inne patogeny
Według WHO i ECDC kleszcze z rodzaju Hyalomma są głównym wektorem wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, ciężkiej choroby wirusowej występującej endemicznie w Afryce, na Bałkanach, Bliskim Wschodzie i w części Azji. WHO podaje, że śmiertelność tej choroby może sięgać 10–40 proc. Jednocześnie prof. Bajer podkreśla, że dotąd nie wykryto tego wirusa w osobnikach znalezionych w Polsce. Problemem okazały się jednak riketsje: Uniwersytet Warszawski podał, że przebadane okazy zawierały Rickettsia aeschlimannii, bakterie związane z gorączkami plamistymi, i był to pierwszy taki patogen odnotowany w Polsce.
Objawy mogą wyglądać jak zwykła infekcja
To właśnie utrudnia szybką reakcję. Prof. Bajer zaznacza, że początek takich zakażeń może przypominać zwykłą infekcję wirusową: pojawia się gorączka, osłabienie, ból głowy i mięśni. Przy krymsko-kongijskiej gorączce krwotocznej później mogą dołączyć objawy krwotoczne, ale wcześniejsza faza łatwo bywa mylona z grypą lub przeziębieniem. W praktyce oznacza to, że po ukłuciu nietypowego kleszcza i wystąpieniu objawów ogólnych nie warto zwlekać z kontaktem z lekarzem.
Co zrobić, jeśli znajdziesz nietypowego kleszcza?
Ministerstwo Zdrowia i serwis pacjent.gov.pl zalecają możliwie szybkie usunięcie kleszcza pęsetą lub specjalnym narzędziem, chwycenie go tuż przy skórze, pociągnięcie do góry oraz dezynfekcję miejsca wkłucia. Nie należy smarować pasożyta tłuszczem ani go rozgniatać. W przypadku Hyalomma warto dodatkowo zabezpieczyć okaz i zgłosić go naukowcom, bo projekt Narodowe Kleszczobranie właśnie w ten sposób mapuje pojawianie się egzotycznych gatunków w Polsce.
To już nie egzotyka z dalekich krajów
Jeszcze niedawno Hyalomma kojarzono głównie z Afryką, Azją i cieplejszymi regionami Europy. Dziś są już potwierdzone również w Polsce, a naukowcy próbują ustalić, czy to tylko pojedyncze zawleczenia, czy początek trwalszej obecności. Dla czytelników najważniejszy jest jeden wniosek: jeśli zobaczysz dużego, szybkiego kleszcza z długimi, prążkowanymi nogami, nie warto go lekceważyć.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Miałam 65 lat, gdy znów się zakochałam": Reakcja mojej córki była dla mnie bolesnym ciosem
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Te 5 znaków zodiaku ma dziś wyjątkowy horoskop. 18 kwietnia przyniesie przełomy