— Jakie dziecko w wieku czterdziestu czterech lat?! — krzyczał Marek, chodząc nerwowo po kuchni. — W twoim wieku ludzie zostają babciami!

Ania siedziała przy stole i ściskała dłonie tak mocno, że aż zbielały jej knykcie.

— Marku… to nasze dziecko.

— Nie. To twój kaprys! — przerwał jej ostro. — Mamy trzech synów! Kuba jest studentem, a bliźniaki za chwilę pójdą do liceum. Mało ci dzieci?

Przez ponad dwadzieścia lat małżeństwa Ania była przekonana, że Marek zawsze będzie po jej stronie. Wyszła za niego bardzo młodo, jeszcze na studiach. Wspólnie przeżyli tyle trudnych chwil, że wydawało jej się, iż nic nie jest w stanie ich podzielić.

A jednak teraz stali po dwóch stronach barykady.

— Całe życie marzyłam o córce — powiedziała cicho. — Jeśli Bóg daje nam dziecko, to dlaczego mamy je odrzucić?

Marek prychnął.

— A jeśli znowu będzie chłopiec? To co? Będziemy próbować aż do piątego?

— Czuję, że to dziewczynka — wyszeptała Ania.

Ale nikt jej nie wierzył.

Kiedy bliźniacy, Paweł i Michał, dowiedzieli się o ciąży, od razu zaprotestowali.

— My nie będziemy dzielić pokoju z żadnym dzieckiem! — powiedzieli stanowczo.

Najstarszy Kuba też nie stanął po stronie matki.

— Mamo, a jeśli coś ci się stanie? — zapytał poważnie. — W tym wieku ciąża jest niebezpieczna.

Ania próbowała się uśmiechnąć.

— Wszystko będzie dobrze.

Ale w środku sama zaczynała się bać.

Podobna sytuacja wydarzyła się już kiedyś.

Kiedy była w drugiej ciąży, Marek również nie był zachwycony. Mieli wtedy małe mieszkanie u jego rodziców i wieczne problemy z pieniędzmi.

Ale gdy lekarz powiedział, że będą bliźnięta, wszystko nagle się zmieniło.

Teściowa pomogła finansowo, Marek znalazł lepiej płatną pracę, a chłopcy okazali się spokojnymi niemowlętami.

Ania była wtedy szczęśliwa.

Dlatego teraz wierzyła, że i tym razem los się odmieni.

Tyle że tym razem było inaczej.

Już w trzecim tygodniu ciąży zaczęła się czuć bardzo źle. Pracowała jako stylistka paznokci, ale zapach lakierów i preparatów nagle stał się nie do zniesienia.

Kręciło jej się w głowie, robiło się niedobrze.

W końcu musiała zrezygnować z pracy.

Leżała całymi dniami w łóżku. Nawet wstanie do kuchni było wysiłkiem. O sprzątaniu czy gotowaniu nie było mowy.

Rodzina zaczęła kupować gotowe jedzenie.

Marek coraz częściej wracał z pracy zmęczony i rozdrażniony.

— Widzisz, do czego doprowadziłaś? — rzucał pod nosem.

Pieniądze zaczęły się kończyć.

Marek, który był ratownikiem medycznym, brał coraz więcej dyżurów. Kuba przeniósł się na studia wieczorowe i zaczął pracować w sklepie z elektroniką.

Ania widziała ich spojrzenia.

Milczące pretensje.

Nawet jej własni rodzice nie stanęli po jej stronie.

— W twoim wieku to nie jest dobry pomysł — powiedziała matka. — To nie jest odpowiedzialne.

A sąsiadki na klatce zaczęły szeptać.

— Słyszałaś? Ta z trzeciego piętra jest w ciąży.

— W tym wieku? Ludzie naprawdę tracą rozum…

Ania udawała, że nie słyszy.

Ale każda taka rozmowa wbijała się w nią jak igła.

Pewnego wieczoru Marek wrócił z pracy wyjątkowo zdenerwowany.

Stanął w drzwiach sypialni i patrzył na nią długo.

— Aniu, nie rób głupstw — powiedział w końcu. — Czy ty w ogóle pomyślałaś o tym dziecku?

— Oczywiście.

— Nie chcę chodzić o lasce na jej ślubie! — podniósł głos. — A co będzie, jeśli coś nam się stanie, kiedy będzie jeszcze mała?

Ania milczała.

— Krótko mówiąc — ciągnął Marek chłodno — zdecyduj. Albo rozwiążesz ten problem… albo się rozwiedziemy.

Te słowa zawisły w powietrzu jak wyrok.

Ania poczuła, jak łzy napływają jej do oczu.

Przez dwadzieścia lat był jej najbliższym człowiekiem.

A teraz zmuszał ją do wyboru.

Między nim…

A dzieckiem, które już nosiła pod sercem.

To też może cię zainteresować: Fryzury po 60. roku życia, które odmładzają. Te cięcia dodają objętości i elegancji

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Błąd w teleturnieju Tadeusza Sznuka wywołał falę komentarzy. Mówią o błędzie