Każdego dnia słyszałam, że jestem „beznadziejna”, „zaniedbana” i że „nikt inny by ze mną nie wytrzymał”. Kiedy wychodziliśmy do znajomych, rzucał złośliwe uwagi o moich rzekomych brakach, a w domu urządzał mi piekło, wmawiając, że to ja jestem toksyczna i niezrównoważona.
Gdy w końcu powiedział, że chce rozwodu, poczułam niewyobrażalną ulgę. Myślałam: „Wreszcie koniec tej nienawiści. Wreszcie uwolnię się od człowieka, który tak bardzo mnie nie znosi”.
Podczas rozprawy Robert kontynuował swoją narrację. Próbował przekonać sąd, że nasze małżeństwo rozpadło się przez moją „trudną naturę”. Ale moja prawniczka położyła na stole plik zdjęć i wyciągi bankowe.
Wtedy cała prawda wyszła na jaw.
Okazało się, że te wszystkie nadgodziny, delegacje i „wyjazdy integracyjne”, o których mówił, wcale nie służyły zarabianiu na naszą rodzinę. Robert od lat miał drugi dom. Drugą żonę, która była przekonana, że on pracuje za granicą.
Najgorsze było jednak odkrycie motywu jego zachowania wobec mnie. Dowiedzieliśmy się, że Robert celowo robił ze mnie „tę złą” i wmawiał mi chorobę psychiczną. Dlaczego? Bo chciał przygotować grunt pod rozwód z mojej winy, by przejąć opiekę nad dziećmi i nasze wspólne mieszkanie dla swojej nowej partnerki.
Mówił o mnie brzydko nie dlatego, że mnie nienawidził – on potrzebował dowodów na to, że jestem niepoczytalna. Całe to upokarzanie mnie przed rodziną i znajomymi było zaplanowaną strategią. Każda awantura, którą prowokował, była nagrywana i wyrywana z kontekstu, by w sądzie przedstawić mnie jako agresora.
Kiedy sędzia odczytywał dowody na jego podwójne życie, Robert po raz pierwszy zamilkł. Ta pewna siebie maska „ofiary złej żony” opadła, odsłaniając twarz wyrachowanego kłamcy.
Odetchnęłam z ulgą, gdy poprosił o rozwód, bo myślałam, że po prostu przestał mnie kochać. Ale prawda była o wiele gorsza: on mnie torturował psychicznie, by uwić sobie gniazdko z inną kobietą za moje pieniądze i moim kosztem. Dziś wiem, że każda jego obelga była tylko echem jego własnych brudnych czynów. Nie byłam „zła” – byłam po prostu przeszkodą, którą postanowił zniszczyć.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Moja teściowa poinformowała mnie, że chora babcia zamieszka z nami": Chciała uprzykrzyć nam życie
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Srebro Tomasiaka wywołało wielkie emocje. Kubacki nie wytrzymał na antenie Eurosportu