Jak informuje serwis „Goniec”, prezydent Karol Nawrocki po raz kolejny sięgnął po najmocniejszy instrument w swojej konstytucyjnej talii – weto. Dwie ustawy przyjęte przez parlament nie wejdą w życie, a jeden z projektów trafi do kontroli następczej w Trybunał Konstytucyjny. Choć część aktów prawnych została podpisana, decyzje głowy państwa wyraźnie zaostrzają kurs wobec rządu Donald Tusk i pokazują, że napięcie na linii Pałac Prezydencki – Rada Ministrów wchodzi w nową, bardziej konfrontacyjną fazę.
Karol Nawrocki podjął decyzje
19 lutego 2026 roku w Pałacu Prezydenckim zapadły decyzje, które trudno uznać za rutynowe. Karol Nawrocki w jednym dniu sięgnął po pełne spektrum swoich konstytucyjnych uprawnień: część ustaw podpisał bez zastrzeżeń, dwie odesłał do parlamentu z wetem, a jedną – choć opatrzył podpisem – skierował do kontroli następczej w Trybunał Konstytucyjny. Ten legislacyjny „pakiet decyzji” stał się czytelnym sygnałem politycznym.
Zielone światło otrzymała ustawa wygaszająca rozwiązania pomocowe dla obywateli Ukrainy wprowadzone po wybuchu wojny. Oznacza to stopniowe odchodzenie od nadzwyczajnych mechanizmów wsparcia – zgodnie z harmonogramem przyjętym przez parlament.
Prezydent zaakceptował również nowelizację ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, ale jednocześnie zdecydował, że jej zgodność z konstytucją powinna zostać zbadana już po wejściu w życie. To ruch rzadki, pokazujący, że podpis nie zawsze oznacza pełną aprobatę dla wszystkich rozwiązań.
Znacznie twardsze stanowisko dotyczyło dwóch innych aktów prawnych. Weto objęło ustawę wzmacniającą pozycję rolników aktywnych zawodowo oraz nowelizację przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa. Właśnie ta druga decyzja stała się początkiem ostrzejszej narracji ze strony głowy państwa. Weto nie było jedynie technicznym sprzeciwem – towarzyszyły mu stanowcze słowa i zapowiedź zdecydowanych działań w sprawie przyszłości wymiaru sprawiedliwości.
Nawrocki wetuje zmiany w sądach
Reforma zakładała zasadniczą zmianę filozofii wyboru piętnastu sędziów – członków Krajowa Rada Sądownictwa. Zamiast decyzji podejmowanej przez posłów, o składzie Rady mieliby współdecydować sami sędziowie w bezpośrednich i tajnych wyborach organizowanych przez Państwowa Komisja Wyborcza. Głos oddawaliby wszyscy sędziowie w kraju, co w zamyśle autorów ustawy miało wzmocnić legitymację organu stojącego na straży niezależności sądów.
Projekt precyzował również wymagania wobec kandydatów: minimum dziesięć lat doświadczenia orzeczniczego i co najmniej pięć lat pracy w danym sądzie. Taka konstrukcja otwierała możliwość startu także części tzw. neosędziów – osób powołanych w procedurach, które od lat budzą kontrowersje prawne i polityczne. I właśnie ten element stał się jednym z najbardziej zapalnych punktów całej reformy. Prezydent zapowiedział też własną inicjatywę.
„Tak jak wcześniej zapowiadałem, przedstawiam własny projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki” – podkreślił.
To też może cię zainteresować: Polacy wskazali następcę Kaczyńskiego. Nazwisko tego polityka pada najczęściej
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Rodzinny sekret Pawła Królikowskiego ujawniony. Chodzi o nieślubnego syna
O tym się mówi: Zaskakujące doniesienia z Wielkiej Brytanii. Aresztowanie w rodzinie królewskiej