Dziewczynka wyszła z domu, spotkała się ze znajomymi i od tamtej pory nie skontaktowała się z rodziną. Sprawa staje się coraz bardziej niepokojąca, ponieważ pojawiają się sprzeczne informacje dotyczące ostatnich godzin przed jej zniknięciem. Detektyw działający na zlecenie rodziny przekazał, że jego zespół sprawdza konkretne tropy. Policja studzi jednak emocje i podkreśla, że dotychczas żaden ze sprawdzonych sygnałów nie pozwolił odnaleźć nastolatki.

Zaginięcie Roksany Jurczyszyn poruszyło mieszkańców Warszawy i tysiące internautów w całej Polsce. Rodzice dziewczynki od 10 października czekają na wiadomość, która mogłaby wyjaśnić, gdzie znajduje się ich córka.

W poszukiwania zaangażowali się funkcjonariusze policji, bliscy nastolatki oraz prywatny detektyw Kamil Sobkiewicz. Pomaga im również dziennikarz Patryk Szulc, prowadzący kanał „Podejrzani”.

19 października w rozmowie z portalem o2.pl osoby uczestniczące w poszukiwaniach przekazały nowe informacje. Wśród sprawdzanych wątków znalazły się relacje osób, które mogły mieć kontakt z dziewczynką w dniu zaginięcia.

Roksana miała wrócić do domu za 10 minut. Od tamtej chwili nie ma z nią kontaktu

Roksana Jurczyszyn mieszka na warszawskiej Ochocie. W sobotę, 10 października 2026 roku, wyszła z domu, informując bliskich, że zamierza spotkać się z koleżanką.

Według relacji przekazanych mediom rodzice początkowo sądzili, że córka wybiera się do galerii handlowej.

Później pojawiły się informacje wskazujące, że dziewczynka przebywała w okolicach Bulwarów Wiślanych w Warszawie, gdzie spotkała się z grupą znajomych.

Około godziny 21.00 nastolatka miała rozmawiać telefonicznie z ojcem. Zapewniła go, że wraca do domu metrem i ponownie skontaktuje się z rodziną za kilka minut.

Do kolejnej rozmowy jednak nie doszło.

Telefon dziewczynki przestał odpowiadać, a jej bliscy nie byli w stanie ustalić, dokąd mogła się udać.

Od tamtej soboty trwają intensywne poszukiwania. Pomimo zaangażowania wielu osób nadal nie udało się wyjaśnić, co wydarzyło się po ostatnim kontakcie nastolatki z rodziną.

Nowe tropy w sprawie zaginionej Roksany. Detektyw zauważył nieścisłości

Jednym z najważniejszych kierunków poszukiwań jest obecnie ustalenie dokładnego przebiegu ostatnich godzin przed zaginięciem.

Detektyw Kamil Sobkiewicz, który działa na zlecenie rodziny, przyznaje, że nie wszystkie relacje osób znających Roksanę są ze sobą zgodne.

W rozmowie z o2.pl zwrócił uwagę, że część przekazywanych informacji nie znajduje potwierdzenia podczas ich późniejszego sprawdzania.

„Widzimy sprzeczność wersji” – powiedział detektyw.

Jak wyjaśnił, jego zespół przygląda się między innymi osobom, które mogły należeć do grona znajomych nastolatki.

Jeden z analizowanych wątków dotyczy osoby określanej przez detektywa jako koleżanka Roksany. Sobkiewicz nie ujawnił jednak szczegółów, które pozwalałyby na jednoznaczną ocenę jej roli w sprawie.

Podkreślił jedynie, że sprawdzany trop może pomóc wyjaśnić okoliczności zaginięcia.

Należy przy tym zaznaczyć, że sprzeczne relacje nie są dowodem popełnienia przestępstwa ani podstawą do oskarżania konkretnych osób.

Tajemnicza historia z warszawskim klubem. Ten trop okazał się fałszywy

W pierwszych dniach poszukiwań pojawiła się informacja, że dziewczynka mogła zostać zauważona około godziny 3.00 w nocy w jednym z warszawskich klubów.

Doniesienia te wywołały duże zainteresowanie, ponieważ sugerowały, że nastolatka przebywała w mieście jeszcze wiele godzin po ostatniej rozmowie z ojcem.

Informację przekazywały osoby z otoczenia zaginionej. Pojawiła się ona także podczas transmisji internetowej na kanale „Podejrzani”.

Jak jednak ustalono później, wskazany trop nie znalazł potwierdzenia.

Dziennikarz Patryk Szulc przekazał portalowi o2.pl, że przedstawiciele klubu skontaktowali się z nim i wyjaśnili okoliczności wydarzeń z tamtej nocy.

Według ich relacji w lokalu odbywało się zamknięte wydarzenie przeznaczone dla dorosłych. Miało zakończyć się około północy, a więc na kilka godzin przed momentem, w którym rzekomo widziano Roksanę.

Oznacza to, że wcześniejsze informacje o jej wejściu do klubu nie mogą być traktowane jako potwierdzony ślad.

Dla osób prowadzących poszukiwania jest to istotne, ponieważ pozwala oddzielić sprawdzone ustalenia od informacji, które mogły skierować działania w niewłaściwą stronę.

Poszukiwania Roksany nad Wisłą. Policja wykorzystuje psy tropiące

Ważnym obszarem działań pozostają okolice Wisły.

Od pierwszych dni po zaginięciu służby sprawdzały tereny położone w pobliżu bulwarów oraz miejsca, w których dziewczynka mogła przebywać.

W działaniach uczestniczyli między innymi policjanci, ratownicy i osoby zaangażowane przez rodzinę.

Kamil Sobkiewicz poinformował, że jego zespół zakończył jeden z etapów poszukiwań prowadzonych po drugiej stronie rzeki.

Sprawdzano trudno dostępne fragmenty terenu, w tym gęsto porośnięte obszary, które wymagają szczególnej ostrożności podczas prowadzenia działań.

Detektyw zaznaczył, że podczas tych czynności nie odnaleziono ciała.

Jednocześnie wskazał, że obecnie żaden konkretny trop nie prowadzi jego zespołu do sprawdzanego wcześniej obszaru.

Warszawska policja potwierdziła natomiast, że w poszukiwaniach wykorzystywane są również psy tropiące.

Funkcjonariusze nie ujawniają, czy zwierzętom udało się podjąć ślad nastolatki. Tłumaczą to charakterem sprawy oraz koniecznością ochrony informacji dotyczących prowadzonego postępowania.

Czy 13-letnia Roksana może żyć? Detektyw mówi o swoich przypuszczeniach

Pomimo upływu kolejnych dni osoby zaangażowane w poszukiwania nie tracą nadziei na odnalezienie dziewczynki.

Kamil Sobkiewicz w rozmowie z o2.pl przekazał, że jego zespół zakłada możliwość, iż Roksana nadal żyje.

„Uważamy, że Roksana żyje. Może być w niebezpieczeństwie” – zaznaczył.

Jednocześnie podkreślił potrzebę ostrożności. Jego zdaniem nieprzemyślane działania mogłyby utrudnić odnalezienie nastolatki, jeśli rzeczywiście znajduje się ona w sytuacji zagrożenia.

Detektyw przyznał, że weryfikowane są różne scenariusze. Nie wykluczono zarówno dobrowolnego oddalenia się dziewczynki, jak i nieszczęśliwego wypadku czy udziału osób trzecich.

Na tym etapie są to jednak hipotezy, a nie ustalone okoliczności.

Nie przedstawiono dotychczas dowodów potwierdzających, że wobec Roksany popełniono przestępstwo. Nie ma też potwierdzenia żadnej z pozostałych wersji wydarzeń.

W internecie krążą niepokojące plotki. Policja apeluje o ostrożność

Zaginięcie nastolatki wywołało ogromne zainteresowanie użytkowników mediów społecznościowych.

Niestety, obok apeli o pomoc zaczęły pojawiać się również niezweryfikowane wiadomości sugerujące tragiczny finał poszukiwań.

Niektóre wpisy zawierają bardzo poważne oskarżenia lub przedstawiają przypuszczenia jako ustalone fakty.

Dziennikarz Patryk Szulc przyznał, że jego zespół analizuje także pochodzenie sprzecznych informacji rozpowszechnianych w internecie.

Według niego część tych publikacji może wymagać dokładniejszego sprawdzenia.

Nie oznacza to jednak, że potwierdzono celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd.

Przedstawiciele policji podkreślają, że w sprawach dotyczących osób małoletnich szczególnie ważne jest odpowiedzialne przekazywanie informacji.

Publikowanie niepotwierdzonych doniesień może nie tylko zwiększać cierpienie rodziny, ale również utrudniać prowadzenie działań.

Dlatego wszelkie informacje mogące mieć znaczenie dla poszukiwań powinny trafiać przede wszystkim bezpośrednio do funkcjonariuszy.

Policja zabrała głos w sprawie Roksany. Żaden sygnał nie przyniósł dotąd przełomu

Asp. Małgorzata Gębczyńska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III potwierdziła, że funkcjonariusze nieustannie prowadzą czynności operacyjne i terenowe.

Policjanci pozostają także w kontakcie z rodziną zaginionej.

W rozmowie z o2.pl rzeczniczka wyjaśniła, że każda przekazywana informacja jest sprawdzana.

Jednak według stanu przedstawionego 19 października żaden z otrzymanych sygnałów nie doprowadził do odnalezienia 13-latki.

Policja nie podaje również szczegółów dotyczących prowadzonych czynności, zaznaczając, że chodzi o szczególnie delikatną sprawę dotyczącą dziecka.

To ważne rozróżnienie wobec informacji przekazywanych przez prywatnego detektywa.

Jego zespół deklaruje, że posiada kolejne tropy do sprawdzenia, ale nie oznacza to potwierdzonego przełomu w oficjalnym postępowaniu.

Zaginiona Roksana Jurczyszyn. Policja opublikowała rysopis i apel o pomoc

Funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa III nadal proszą o zgłaszanie wszelkich wiarygodnych informacji, które mogą pomóc ustalić miejsce pobytu nastolatki.

Zgodnie z oficjalnym komunikatem Roksana ma około 170 centymetrów wzrostu, szczupłą sylwetkę oraz długie, proste włosy koloru blond.

W dniu zaginięcia ubrana była w szarą bluzę, szare spodnie dresowe i białe obuwie sportowe. Miała również przy sobie niewielką szarą torebkę.

Osoby posiadające informacje mogą skontaktować się z Komendą Rejonową Policji Warszawa III przy ul. Opaczewskiej 8 w Warszawie.

Numery telefonów wskazane przez policję to 47 723 93 50 oraz 47 723 93 51.

Informacje można przekazać również drogą elektroniczną na adres oficer.prasowy.krp3@ksp.policja.gov.pl.

W sytuacji wymagającej pilnej interwencji należy zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Dziesięć dni od zaginięcia Roksany. Rodzina nadal czeka na wiadomość

20 października mija dziesięć dni od zaginięcia Roksany Jurczyszyn.

Mimo zaangażowania policjantów, bliskich, ratowników i prywatnych osób wspierających poszukiwania nadal nie wiadomo, gdzie przebywa nastolatka.

Najnowsze informacje wskazują, że część wcześniejszych relacji została wykluczona, a kolejne wątki pozostają przedmiotem weryfikacji.

Detektyw współpracujący z rodziną nie ukrywa, że ma nadzieję na odnalezienie dziewczynki żywej. Służby nie przedstawiły jednak dotychczas dowodów pozwalających jednoznacznie ustalić jej los.

Najważniejsze pozostaje odnalezienie Roksany i wyjaśnienie okoliczności jej zniknięcia. Każda rzeczywista informacja o jej miejscu pobytu może mieć znaczenie, dlatego policja apeluje o przekazywanie wiarygodnych sygnałów bezpośrednio funkcjonariuszom, zamiast rozpowszechniania niesprawdzonych teorii.

To też może cię zainteresować: Prawie 2 tys. zł miesięcznie z ZUS przy tych chorobach. Wiele osób nie wie, że może ubiegać się o rentę

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Polacy ocenili Karola Nawrockiego. Najnowszy sondaż pokazuje ważną zmianę