Dla wielu osób to zupełnie normalne przyzwyczajenia, które nie kojarzą się z zagrożeniem dla zdrowia. Tymczasem znany amerykański kardiochirurg dr Jeremy London ostrzega, że nawet niewielkie ilości alkoholu nie są całkowicie obojętne dla organizmu. Lekarz wyjaśnia, co dzieje się po jego spożyciu i dlaczego przekonanie o zdrowotnych korzyściach umiarkowanego picia może być mylące. Jego słowa znajdują potwierdzenie w ustaleniach Światowej Organizacji Zdrowia.

Przez dziesięciolecia umiarkowane spożywanie alkoholu, szczególnie czerwonego wina, bywało przedstawiane jako element zdrowego stylu życia. Niektóre badania sugerowały nawet, że niewielkie ilości alkoholu mogą korzystnie wpływać na serce i układ krążenia.

W ostatnich latach naukowcy coraz dokładniej analizują jednak wyniki tych badań. Okazuje się, że część wcześniejszych wniosków mogła wynikać z błędów metodologicznych i nieuwzględnienia innych czynników wpływających na zdrowie.

Na problem zwrócił uwagę dr Jeremy London, amerykański kardiochirurg, który regularnie publikuje w mediach społecznościowych materiały poświęcone profilaktyce chorób serca.

W swoim najnowszym wystąpieniu przypomniał, że alkohol jest substancją toksyczną, a jego metabolizm prowadzi do powstawania związków mogących uszkadzać komórki organizmu.

Kardiochirurg ostrzega przed alkoholem. „Nie ma bezpiecznej dawki”

Dr Jeremy London zwrócił uwagę na to, co dzieje się w organizmie po spożyciu napojów alkoholowych.

Niezależnie od tego, czy wybieramy wino, piwo czy mocniejszy trunek, do organizmu trafia ta sama substancja – etanol.

To właśnie on odpowiada za działanie odurzające alkoholu, ale jednocześnie może wywoływać niekorzystne skutki zdrowotne.

Lekarz podkreśla, że problemem nie jest wyłącznie regularne nadużywanie alkoholu. Nawet stosunkowo niewielkie ilości wiążą się z pewnym ryzykiem, szczególnie w odniesieniu do niektórych nowotworów.

Podobne stanowisko zajmuje Światowa Organizacja Zdrowia.

WHO wskazuje, że obecnie nie udało się określić takiej dawki alkoholu, przy której ryzyko rozwoju nowotworów związanych z jego spożyciem całkowicie znika.

Nie oznacza to, że każda osoba, która okazjonalnie wypije lampkę wina, zachoruje. Oznacza natomiast, że nawet niewielka ilość alkoholu nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa.

Ryzyko zależy między innymi od ilości i częstotliwości picia, a także indywidualnych czynników zdrowotnych.

Co dzieje się w organizmie po wypiciu alkoholu? Powstaje toksyczna substancja

Jednym z najważniejszych zagrożeń związanych ze spożywaniem alkoholu jest sposób jego przetwarzania przez organizm.

Po wypiciu napoju alkoholowego etanol trafia do krwiobiegu, a następnie jest metabolizowany przede wszystkim w wątrobie.

W pierwszym etapie organizm przekształca go w aldehyd octowy.

To związek o właściwościach toksycznych i rakotwórczych. Może reagować z materiałem genetycznym komórek, powodować uszkodzenia DNA oraz zakłócać procesy jego naprawy.

Następnie aldehyd octowy jest przekształcany w octan, który organizm może dalej wykorzystywać i rozkładać.

Dr London zwraca uwagę, że niebezpieczny jest właśnie etap powstawania aldehydu octowego.

Lekarz określa ten związek jako toksyczny dla komórek całego organizmu.

Nie oznacza to, że wypicie jednej porcji alkoholu powoduje uszkodzenie każdej komórki. Chodzi o zdolność substancji do wywoływania szkodliwych zmian biologicznych, które mogą zwiększać ryzyko chorób.

Alkohol może powodować aż siedem rodzajów nowotworów

Światowa Organizacja Zdrowia przypomina, że alkohol został zaklasyfikowany przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (IARC) do pierwszej grupy czynników rakotwórczych.

Oznacza to, że istnieją wystarczające dowody naukowe potwierdzające jego działanie rakotwórcze u ludzi.

Spożywanie alkoholu ma udowodniony związek przyczynowy z co najmniej siedmioma rodzajami nowotworów. Są to nowotwory jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku, wątroby, jelita grubego i odbytnicy oraz piersi u kobiet.

Szczególnie ważna jest informacja dotycząca raka piersi.

Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że alkohol jest jednym z czynników zwiększających ryzyko zachorowania na ten nowotwór.

Według danych WHO nawet niewielkie ilości alkoholu mogą zwiększać ryzyko jego rozwoju.

Co istotne, znaczenia nie ma wyłącznie rodzaj spożywanego trunku.

Droższe wino, piwo rzemieślnicze czy wysokiej jakości alkohol mocny nadal zawierają etanol. Cena i sposób produkcji nie eliminują zagrożeń wynikających z obecności tej substancji.

Czy czerwone wino jest zdrowe dla serca? Ekspert obala popularny mit

Przez wiele lat można było spotkać się z opinią, że kieliszek czerwonego wina wypijany do obiadu lub kolacji korzystnie wpływa na układ krążenia.

Część wcześniejszych badań obserwacyjnych rzeczywiście wskazywała, że osoby spożywające niewielkie ilości alkoholu miały niższe ryzyko pewnych chorób niż osoby deklarujące całkowitą abstynencję.

Dr London zwraca jednak uwagę na istotny problem.

W niektórych badaniach do grupy osób niepijących zaliczano również byłych konsumentów alkoholu, którzy przestali pić z powodu choroby lub pogarszającego się stanu zdrowia.

Mogło to zniekształcać porównanie i prowadzić do błędnego wniosku, że umiarkowane picie działa ochronnie.

Znaczenie miały również różnice dotyczące stylu życia, poziomu dochodów, wykształcenia, diety czy aktywności fizycznej.

Osoby okazjonalnie pijące wino mogły jednocześnie prowadzić zdrowszy tryb życia niż pozostali uczestnicy badań.

Po dokładniejszym uwzględnieniu takich czynników przekonujące dowody na ochronne działanie alkoholu stają się znacznie słabsze.

Z tego powodu eksperci nie zalecają rozpoczynania picia alkoholu w celu poprawy zdrowia serca.

Alkohol szkodzi nie tylko wątrobie. Serce również może ucierpieć

Choć problemy związane z alkoholem najczęściej kojarzone są z marskością wątroby, jego negatywny wpływ może obejmować również układ sercowo-naczyniowy.

Regularne nadmierne spożywanie alkoholu sprzyja rozwojowi nadciśnienia tętniczego.

Może również zaburzać rytm pracy serca, zwiększać ryzyko migotania przedsionków i przyczyniać się do uszkodzenia mięśnia sercowego.

W dłuższej perspektywie nadużywanie alkoholu może prowadzić do poważnych chorób układu krążenia, w tym zwiększać ryzyko udaru mózgu.

Szczególnie ostrożne powinny być osoby, które już mają rozpoznane nadciśnienie, zaburzenia rytmu serca lub inne choroby przewlekłe.

Niektóre leki mogą dodatkowo wchodzić w interakcje z alkoholem.

Dlatego osoby przyjmujące regularnie preparaty lecznicze powinny sprawdzać zalecenia dotyczące ich stosowania i konsultować ewentualne wątpliwości z lekarzem lub farmaceutą.

Jedna lampka wina od czasu do czasu. Czy naprawdę trzeba się obawiać?

Słowa ekspertów mogą wywoływać niepokój szczególnie u osób, które piją alkohol jedynie okazjonalnie.

Warto jednak właściwie interpretować przekazywane informacje.

Stwierdzenie, że nie istnieje całkowicie bezpieczna dawka alkoholu, nie oznacza, że każde jego spożycie prowadzi do natychmiastowego uszkodzenia organizmu lub nieuchronnego rozwoju choroby.

Chodzi o zwiększenie prawdopodobieństwa wystąpienia określonych problemów zdrowotnych.

Ryzyko związane z jedną okazjonalną porcją alkoholu jest na ogół mniejsze niż przy regularnym spożywaniu dużych ilości.

Jednak w odniesieniu do ryzyka nowotworowego naukowcy nie wskazali progu, poniżej którego można zagwarantować całkowity brak zagrożenia.

WHO podkreśla więc prostą zależność: im mniej alkoholu spożywamy, tym mniejsze ryzyko wielu szkód zdrowotnych.

Całkowita rezygnacja z alkoholu pozwala uniknąć ryzyka wynikającego bezpośrednio z jego spożywania.

Szczególnie ważne ostrzeżenie dla kobiet po 50. roku życia

Temat wpływu alkoholu na zdrowie jest istotny również dla kobiet w średnim i starszym wieku.

Wraz z upływem lat zmieniają się procesy metaboliczne, skład ciała oraz reakcja organizmu na różne substancje.

Zwiększa się również częstość występowania wielu chorób przewlekłych, w tym nadciśnienia tętniczego i niektórych nowotworów.

W przypadku kobiet szczególne znaczenie ma potwierdzony związek pomiędzy spożywaniem alkoholu a ryzykiem raka piersi.

Według WHO związek ten występuje również przy stosunkowo niewielkim spożyciu.

Dlatego przekonanie, że codzienna lampka wina stanowi zdrowy element wieczornego odpoczynku, nie znajduje wystarczającego potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej.

Osoby dbające o zdrowie powinny przede wszystkim zwracać uwagę na całokształt stylu życia, w tym aktywność fizyczną, odpowiednią dietę, regularny sen i ograniczanie używek.

Co daje ograniczenie alkoholu? Organizm może wiele zyskać

Dobra wiadomość jest taka, że zmniejszenie ilości spożywanego alkoholu może przynieść realne korzyści zdrowotne.

U części osób ograniczenie picia sprzyja obniżeniu ciśnienia tętniczego, poprawie jakości snu oraz lepszej kontroli masy ciała.

Długoterminowo mniejsza ekspozycja na alkohol może także zmniejszyć ryzyko niektórych nowotworów.

Warto pamiętać, że nie trzeba szukać specjalnych produktów czy kosztownych kuracji, aby ograniczyć zagrożenia wynikające ze spożywania alkoholu.

Największe znaczenie ma zmiana codziennych nawyków.

Osoby, które dotychczas traktowały alkohol jako stały element odpoczynku, mogą zastąpić go napojami bezalkoholowymi lub stopniowo ograniczać częstotliwość jego spożywania.

Istnieje jednak ważny wyjątek.

Osoby uzależnione od alkoholu nie powinny nagle odstawiać go bez konsultacji medycznej. W przypadku fizycznego uzależnienia gwałtowne przerwanie picia może wywołać groźne objawy odstawienne, w tym drgawki.

W takiej sytuacji konieczna może być pomoc lekarza i odpowiednio zaplanowane leczenie.

Kardiochirurg ma jedno przesłanie. Mniej alkoholu oznacza mniejsze zagrożenie

Dr Jeremy London podkreśla, że jego celem nie jest ocenianie osób, które decydują się na picie alkoholu.

Chodzi przede wszystkim o przekazanie informacji pozwalających świadomie podejmować decyzje dotyczące własnego zdrowia.

Wielu ludzi nadal uważa, że niewielka ilość alkoholu nie tylko nie szkodzi, ale może wręcz pomagać w zapobieganiu chorobom serca.

Tymczasem aktualne analizy naukowe nie dają podstaw do zalecania alkoholu jako sposobu ochrony układu krążenia.

Znacznie lepiej udokumentowane są jego potencjalne szkody, szczególnie związane z rozwojem niektórych nowotworów.

Najważniejszy wniosek jest prosty: z medycznego punktu widzenia ograniczenie spożycia alkoholu jest korzystniejsze niż jego zwiększanie, a niepicie pozwala uniknąć związanego z nim ryzyka.

Nie oznacza to, że każda wypita lampka wina spowoduje chorobę. Warto jednak wiedzieć, że popularne przekonanie o całkowicie bezpiecznej lub zdrowotnej dawce alkoholu nie znajduje potwierdzenia w obecnym stanie wiedzy naukowej.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. Na grobie ojca znalazłam świeży wieniec podpisany „od córki”. Problem w tym, że byłam jego jedynym dzieckiem

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. Przez 30 lat ciężko harowałam w Niemczech na rodzinę. Gdy wróciłam, córka zaproponowała mi piwnicę do mieszkania