Pieniądze nie zostały jednak skradzione ani przelane na obce konto. Bank zablokował możliwość korzystania ze środków po tym, jak klient nie odpowiedział na wiadomość dotyczącą pochodzenia wpłacanej gotówki.
Otworzył aplikację bankową i zobaczył zerowe saldo
Pan Mirosław jest przedsiębiorcą prowadzącym dwie stacje paliw. Jak relacjonuje WP Finanse, mężczyzna od prawie trzech dekad korzystał z rachunku, który został pierwotnie założony jeszcze w Banku Zachodnim WBK.
Na koncie, należącym również do jego żony, miało znajdować się około 300 tys. zł. Pewnego dnia klient po zalogowaniu się do bankowości elektronicznej zobaczył jednak saldo wynoszące zero. Nie mógł wykonywać przelewów ani korzystać ze zgromadzonych pieniędzy.
Sytuacja była szczególnie dotkliwa, ponieważ rachunek służył nie tylko do przechowywania prywatnych oszczędności. Regularnie trafiała na niego również gotówka pochodząca z prowadzonej działalności gospodarczej.
Gotówkę z utargu wpłacał na prywatne konto
Według relacji przedsiębiorcy tygodniowy utarg ze stacji paliw był wpłacany na prywatny rachunek, a następnie przekazywany na konto firmowe. Mężczyzna tłumaczył, że taki sposób działania pozwalał mu uniknąć opłat pobieranych za wpłaty gotówkowe na rachunek przedsiębiorstwa.
Z punktu widzenia właściciela pieniądze miały więc legalne źródło i pochodziły z prowadzonego biznesu. System bankowy widział jednak powtarzające się, wysokie wpłaty gotówkowe na rachunek osobisty, po których środki były przelewane na konto firmowe.
Taki schemat może zostać uznany przez system monitorujący transakcje za nietypowy. Nie oznacza to automatycznie, że klient dopuścił się przestępstwa. Może natomiast spowodować dodatkową kontrolę i pytania o źródło pieniędzy.
Bank wysłał wezwanie. Klient miał pięć dni na odpowiedź
Kluczowa okazała się wiadomość, którą bank przesłał przez wewnętrzną skrzynkę bankowości internetowej. Instytucja poprosiła klienta o wyjaśnienie charakteru transakcji oraz przedstawienie informacji dotyczących pochodzenia wpłacanych środków.
Mężczyzna miał otrzymać pięć dni roboczych na udzielenie odpowiedzi. Twierdzi jednak, że nie zauważył komunikatu na czas. Po upływie wyznaczonego terminu bank ograniczył dostęp do rachunku, powołując się na obowiązki związane z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy.
Do chwili publikacji materiału bank nie przedstawił dziennikarzom szczegółowego stanowiska. Opis sprawy opiera się więc przede wszystkim na relacji przedsiębiorcy. Klient zapowiedział złożenie reklamacji i podjęcie dalszych kroków prawnych.
Dlaczego bank może pytać o pochodzenie pieniędzy?
Banki są zobowiązane do analizowania transakcji i sprawdzania, czy sposób korzystania z rachunku odpowiada informacjom przekazanym przez klienta. Szczególną uwagę mogą zwracać duże wpłaty gotówkowe, nagłe zmiany aktywności na koncie oraz operacje, których cel gospodarczy nie jest od razu czytelny.
Jak wyjaśnia Ministerstwo Finansów, instytucje obowiązane powinny dokładniej badać między innymi transakcje nietypowe, skomplikowane lub opiewające na wysokie kwoty, jeśli nie mają one wyraźnego uzasadnienia prawnego albo ekonomicznego.
Sama wysokość oszczędności nie jest zatem wystarczającym powodem do zablokowania konta. Znaczenie ma cały sposób korzystania z rachunku, pochodzenie środków oraz to, czy klient odpowiada na pytania banku i potrafi przedstawić odpowiednie dokumenty.
Ważnych wiadomości należy szukać w bankowej skrzynce
Przypadek przedsiębiorcy pokazuje, że komunikaty wysyłane wewnątrz bankowości elektronicznej nie zawsze mają charakter reklamowy. Bank może w ten sposób poprosić o aktualizację danych, przedstawienie dokumentów albo wyjaśnienie określonych operacji.
Takiej wiadomości nie należy ignorować. W przypadku pieniędzy pochodzących z działalności gospodarczej potwierdzeniem ich źródła mogą być między innymi raporty kasowe, faktury, rozliczenia sprzedaży, deklaracje podatkowe lub wyciągi z rachunku firmowego.
Jednocześnie trzeba zachować ostrożność. Jeżeli prośba o przesłanie dokumentów przychodzi e-mailem albo SMS-em zawierającym link, warto najpierw zalogować się do aplikacji samodzielnie lub zadzwonić na oficjalną infolinię banku. Oszuści często podszywają się pod instytucje finansowe i próbują wykorzystać strach przed blokadą konta.
Co zrobić, gdy bank ograniczy dostęp do rachunku?
W pierwszej kolejności należy skontaktować się z bankiem i poprosić o wskazanie przyczyny ograniczenia. Następnie trzeba możliwie szybko dostarczyć wymagane wyjaśnienia oraz dokumenty potwierdzające legalne pochodzenie pieniędzy.
Warto również złożyć reklamację w formie, która pozostawi potwierdzenie jej przyjęcia. Jeśli odpowiedź banku okaże się niewystarczająca, dalsze działania będą zależały od charakteru rachunku i podstawy blokady. Można wtedy rozważyć konsultację z prawnikiem, a w odpowiednich przypadkach także zwrócenie się o pomoc do Rzecznika Finansowego.
Historia pana Mirosława nie oznacza, że każda osoba posiadająca większe oszczędności musi obawiać się utraty dostępu do pieniędzy. Pokazuje jednak, jak istotne są przejrzyste przepływy finansowe, oddzielenie rozliczeń prywatnych od firmowych oraz szybkie odpowiadanie na pytania banku. Jeden niezauważony komunikat może uruchomić procedurę, której skutki klient odczuje niemal natychmiast.
To też może cię zainteresować: Skarbówka może oddać seniorom nawet 385 zł. O zwrocie zdecyduje jeden limit
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Pałac Buckingham przeciął spekulacje wokół Harry’ego i Meghan. Król potwierdził ich status