Jacek Kurski i Robert Gontarz starli się na antenie TV Republika, a polityczny spór przerodził się w serię osobistych zarzutów. W studiu przywołano katastrofę smoleńską, dawne wypowiedzi byłego prezesa TVP oraz sytuację Mateusza Morawieckiego. Prowadzący miał w końcu dość wzajemnego przekrzykiwania się rozmówców.
Jacek Kurski i Robert Gontarz pokłócili się na antenie
Do ostrej wymiany zdań doszło w niedzielę, 26 lipca, w programie „Wysokie napięcie” prowadzonym przez Miłosza Kłeczka. Rozmowa miała dotyczyć sytuacji na polskiej prawicy oraz narastających napięć w Prawie i Sprawiedliwości. Bardzo szybko okazało się jednak, że różnice między zaproszonymi do studia politykami są znacznie większe.
Jacek Kurski, były prezes Telewizji Polskiej, ostro skrytykował Mateusza Morawieckiego. Przypomniał, że były premier w przeszłości zasiadał w Radzie Gospodarczej działającej przy Donaldzie Tusku. Nawiązał również do wydarzeń po katastrofie smoleńskiej i zarzucił Morawieckiemu, że w tamtym okresie nie reagował na ataki wymierzone w środowisko Prawa i Sprawiedliwości.
Kurski zwrócił się bezpośrednio do Roberta Gontarza, nakazując mu milczenie. Stwierdził również, że osoba mająca szacunek do Lecha Kaczyńskiego nie powinna – w jego ocenie – uczestniczyć w działaniach prowadzących do podziału partii. Jak opisuje „Fakt”, te słowa spotkały się z natychmiastową i bardzo ostrą odpowiedzią posła.
W studiu padły słowa o katastrofie smoleńskiej
Robert Gontarz nie zamierzał pozostawić wypowiedzi Kurskiego bez odpowiedzi. Przypomniał jego dawne, krytyczne komentarze dotyczące tez Antoniego Macierewicza i sposobu, w jaki część polityków PiS mówiła o katastrofie smoleńskiej.
Poseł zarzucił byłemu prezesowi TVP, że przed laty sam uczestniczył w atakach na środowisko Jarosława Kaczyńskiego. Zażądał także przeprosin od osób, które po katastrofie smoleńskiej przeżywały żałobę. Aby wzmocnić swoje słowa, odtworzył w studiu archiwalne nagranie z wypowiedzią przypisywaną Kurskiemu.
Według relacji Gońca na nagraniu pojawiły się określenia związane z „kościołem smoleńskim” i Antonim Macierewiczem. Gontarz pytał, czy takie słowa nie były obraźliwe, i ponownie domagał się przeprosin.
Kurski uderzył w Mateusza Morawieckiego
Po odtworzeniu nagrania atmosfera w studiu stała się jeszcze bardziej napięta. Jacek Kurski nazwał zachowanie Gontarza bezczelnym. Przekonywał także, że sposób prowadzenia sporu przez polityków związanych z Mateuszem Morawieckim obniża poziom publicznej debaty.
Były prezes TVP przedstawił następnie wyjątkowo poważne oskarżenia pod adresem byłego premiera. Twierdził, że Mateusz Morawiecki próbuje doprowadzić do rozbicia Prawa i Sprawiedliwości oraz że miałoby się to odbywać z korzyścią dla Donalda Tuska. Kurski nie przedstawił jednak w trakcie opisywanej dyskusji dowodów potwierdzających tę tezę. Była to jego polityczna ocena, a nie ustalenie redakcji.
Kurski powiedział również, że od dawna opowiadał się za usunięciem Morawieckiego z PiS. Zarzucał byłemu premierowi, że miał wprowadzać Jarosława Kaczyńskiego w błąd w ważnych sprawach, w tym dotyczących kamieni milowych związanych z Krajowym Planem Odbudowy.
Robert Gontarz odpowiedział byłemu prezesowi TVP
Robert Gontarz stanowczo odrzucił zarzuty swojego rozmówcy. Oskarżył Kurskiego o kłamstwo oraz odpowiedzialność za pogłębianie podziałów w obozie prawicy. W pewnym momencie stwierdził także, że były prezes TVP sam stał się jednym z ojców rozpadu partii.
Wymiana zdań była na tyle gwałtowna, że politycy wielokrotnie sobie przerywali. Dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie strategii Prawa i Sprawiedliwości. Pojawiły się w niej osobiste uwagi, rozliczenia z przeszłości oraz wzajemne kwestionowanie politycznej wiarygodności.
Jak relacjonuje Wirtualna Polska, Gontarz powiedział Kurskiemu również, że ten nigdy nie zostanie ponownie prezesem telewizji. Była to odpowiedź na sposób, w jaki były szef TVP oceniał kampanie wyborcze PiS i odpowiedzialność za utratę władzy w 2023 roku.
Prowadzący nie ukrywał zmęczenia kłótnią
Miłosz Kłeczek próbował zapanować nad przebiegiem programu, jednak rozmówcy nie zamierzali ustępować. W pewnym momencie prowadzący przyznał, że jest zmęczony słuchaniem ich sporu.
Starcie Jacka Kurskiego i Roberta Gontarza pokazało, jak głębokie są napięcia wokół przyszłości Prawa i Sprawiedliwości oraz politycznej roli Mateusza Morawieckiego. Zamiast rozmowy o programie i strategii ugrupowania widzowie zobaczyli rozliczenie dawnych decyzji, wypowiedzi oraz wzajemnych urazów. Przywołanie katastrofy smoleńskiej sprawiło natomiast, że dyskusja wkroczyła na wyjątkowo emocjonalny i bolesny dla wielu osób obszar.
To też może cię zainteresować: To może być najgorętszy początek sierpnia od lat. Jest najnowsza prognoza pogody
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Zostanę, żeby sprawdzić, czy dbasz o mojego syna": Teściowa weszła do naszego domu jak kontroler