Podczas rowerowej trasy przez Polskę udało się zebrać 12 mln zł dla 8-letniego Maksa Tockiego, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. To jednak nie koniec akcji. Twórca zapowiedział, że dalsze wpłaty zostaną przekierowane na pomoc kolejnemu dziecku. Druga zbiórka ma już 1,5 mln zł.

Cel dla Maksa został osiągnięty

Piotr Hancke, znany w sieci jako Łatwogang, wyruszył rowerem spod Giewontu w stronę Gdańska, by nagłośnić zbiórkę dla Maksa. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, czyli ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Rodzina zbierała pieniądze na nowoczesną terapię genową w Stanach Zjednoczonych, której koszt oszacowano na około 15 mln zł.

Przed startem rowerowej akcji na koncie zbiórki było około 3 mln zł. Brakujące 12 mln zł udało się zebrać w niedzielny poranek, jeszcze zanim Łatwogang dotarł do Gdańska.

Łatwogang nie zatrzymał akcji po zebraniu 12 mln zł

Wielu widzów mogło pomyśleć, że po osiągnięciu celu transmisja wyhamuje. Stało się inaczej. Łatwogang poinformował, że kolejne pieniądze nie zostaną zmarnowane ani zatrzymane bez celu. Mają trafić do następnego dziecka, które również walczy z DMD.

Twórca przyznał, że wybór nie był łatwy, bo — jak podkreślał — wiele dzieci potrzebuje kosztownego leczenia. Ostatecznie zdecydowano, że dalsze środki będą zbierane dla 4-letniego Adasia, który także zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a.

Druga zbiórka ma już 1,5 mln zł

Nowa akcja bardzo szybko zaczęła nabierać tempa. Według aktualnego stanu druga zbiórka ma już 1,5 mln zł. To pokazuje, że społeczność skupiona wokół Łatwoganga nie zatrzymała się po sukcesie zbiórki dla Maksa.

Wirtualna Polska podawała, że Adaś ma cztery lata, a jego rodzice od dłuższego czasu próbują zebrać pieniądze na leczenie. Łatwogang mówił podczas streamu, że chłopiec ma coraz mniej czasu, ponieważ DMD postępuje, a zbyt zaawansowany stan choroby może zamknąć drogę do terapii.

„Każde dziecko zasługuje na leczenie”

Najmocniejszym przekazem nowej odsłony akcji jest to, że pomoc nie kończy się na jednym sukcesie. Po zebraniu pieniędzy dla Maksa Łatwogang podkreślał, że chciałby pomóc każdemu dziecku, które mierzy się z tak ciężką chorobą. Właśnie dlatego kolejne wpłaty mają wspierać Adasia.

To ważny moment także dla samych internautów. Przez ostatnie godziny obserwowali nie tylko wysiłek rowerowy, ale też realny efekt wspólnej mobilizacji. Najpierw udało się osiągnąć cel dla Maksa, a teraz licznik drugiej zbiórki również rośnie.

Trasa nadal trwa, choć organizm potrzebuje odpoczynku

Sukces finansowy nie oznacza, że sama wyprawa była łatwa. Łatwogang ma do pokonania około 700 km, a za nim już kilka kryzysowych momentów. Na trasie towarzyszy mu ekipa, która dba o bezpieczeństwo i w razie potrzeby zapewnia pomoc. Podczas jednej z przerw twórca był badany przez ratowników medycznych.

W rozmowie przywoływanej przez „Super Express” Łatwogang przyznał, że musiał pozwolić sobie na krótki sen, by jak najszybciej kontynuować jazdę. Wcześniej zakładał też możliwość powrotu rowerem z Gdańska do Zakopanego, ale ze względów zdrowotnych ten plan przestał być realny.

Internetowy zasięg zamienił się w realną pomoc

Akcja Łatwoganga po raz kolejny pokazała, jak ogromną siłę może mieć internetowa społeczność. Kilka tygodni wcześniej jego stream dla Fundacji Cancer Fighters przyniósł ponad 282 mln zł. Teraz, w zupełnie innej formule, udało się zebrać 12 mln zł dla Maksa, a następnie uruchomić pomoc dla kolejnego dziecka.

W centrum tej historii nie jest jednak sam rekord. Najważniejsze są dzieci, dla których każda wpłata oznacza większą szansę na leczenie. Maks otrzymał ogromne wsparcie, a teraz coraz więcej osób dowiaduje się o Adasiu. Druga zbiórka ma już 1,5 mln zł, a licznik nadal może rosnąć.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Goście i matka pana młodego wyśmiewali pannę młodą za jej wygląd": Nie spodziewali się, co wydarzy się później

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Służby wyważyły drzwi w domu rodziny Nawrockiego. Wydano pilny komunikat