Jak podaje serwis „Fakt”, rozstanie Marcina Prokopa i Marii Prażuch-Prokop po wielu latach wspólnego życia odbiło się szerokim echem w mediach. Teraz była partnerka dziennikarza po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o kulisach ich codzienności – i jasno zaznaczyła, dlaczego konsekwentnie unikała życia w blasku fleszy.
Od lat tworzyli zgraną parę
Choć przez lata tworzyli jedną z bardziej rozpoznawalnych par, ich życie prywatne pozostawało poza zasięgiem mediów. Dziś była żona Marcina Prokopa odsłania kulisy tej decyzji i przyznaje wprost: popularność partnera nigdy nie była jej światem.
W połowie kwietnia para poinformowała o rozstaniu, podkreślając, że decyzja nie oznacza konfliktu, lecz nowy etap – bardziej dopasowany do ich obecnych potrzeb. Mimo zakończenia małżeństwa utrzymują dobre relacje i wspólnie wychowują córkę.
Dopiero po czasie Maria Prażuch-Prokop zdecydowała się zabrać głos publicznie. W wywiadzie podkreśliła, że od początku świadomie trzymała się z dala od show-biznesu. Jej zdaniem obecność na branżowych wydarzeniach czy czerwonych dywanach nie była czymś naturalnym ani potrzebnym.
Szczery wywiad żony Marcina Prokopa
Jak zaznaczyła, nie chodziło o ukrywanie czegokolwiek, lecz o ochronę prywatności. Budowanie rozpoznawalności jako „żona znanej osoby” nigdy nie było jej celem – skupiała się na własnej ścieżce, związanej z rozwojem osobistym i praktyką jogi.
To właśnie ona, jak przyznaje, pomogła jej zachować równowagę w czasie życiowych zmian. Dzięki niej nauczyła się dystansu, akceptacji i tego, że nie każda emocja czy doświadczenie wymaga publicznego komentarza.
Dziś była partnerka prezentera patrzy na swoją sytuację ze spokojem. Podkreśla, że życie składa się z etapów, a każdy z nich ma swój sens – nawet jeśli oznacza zakończenie wieloletniego związku.
„Ten spokój bierze się też z akceptacji — tego, że życie składa się z różnych etapów i że nie każdy z nich trwa wiecznie. Dziś czuję, że jestem we właściwym miejscu” – podsumowała.
To też może cię zainteresować: Kontrole w domach w całej Polsce. Brak tego wpisu może kosztować nawet 5 tys. zł
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Zrób to z pelargoniami w maju. Latem balkon może tonąć w kwiatach
O tym się mówi: Nowe informacje w sprawie Łukasza Litewki. Prokuratura zabrała głos