W wywiadzie dla Polsat News były minister sprawiedliwości przekonywał, że padł ofiarą politycznej nagonki, a swój pobyt na Węgrzech określił jako legalny i oficjalny. Zapowiedział też, że nie zamierza wycofać się z politycznego sporu.
Zbigniew Ziobro odpowiada na zarzuty. Mocne słowa pod adresem Donalda Tuska
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w ostrych słowach odniósł się do zarzutów formułowanych wobec niego przez polskie organy ścigania. W rozmowie z Polsat News przekonywał, że działania wymierzone w jego osobę mają charakter polityczny, a odpowiedzialność za obecną sytuację przypisał premierowi Donaldowi Tuskowi.
Ziobro zarzucił szefowi rządu regularne łamanie prawa, przejmowanie mediów oraz wykorzystywanie aparatu państwa do walki z przeciwnikami politycznymi. Były minister utrzymuje, że oskarżenia wobec niego nie mają nic wspólnego z uczciwym postępowaniem, lecz są elementem szerszej kampanii wymierzonej w środowisko poprzedniej władzy.
Były minister tłumaczy swój pobyt na Węgrzech
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była obecność Zbigniewa Ziobry na Węgrzech. Polityk stanowczo odrzucił sugestie, jakoby jego wyjazd miał charakter ucieczki przed odpowiedzialnością. Jak podkreślił, przebywał tam oficjalnie, na zaproszenie strony węgierskiej, w związku z udziałem w konferencji.
Według Ziobry jego obecność w Budapeszcie miała związek z przedstawianiem opinii publicznej i partnerom zagranicznym własnej oceny sytuacji polityczno-prawnej w Polsce. Były minister przekonywał, że wobec narastających — w jego ocenie — naruszeń prawa zdecydował się kontynuować swoją działalność polityczną i publiczną właśnie z terytorium Węgier.
„Walka z wolnej węgierskiej ziemi”. Ziobro zapowiada dalsze działania
Wypowiedzi byłego ministra wskazują, że nie zamierza on ograniczać swojej aktywności. Wręcz przeciwnie — Ziobro zapowiedział, że będzie dalej walczył o swoje racje i bronił swojego stanowiska poza granicami Polski, jeśli uzna to za konieczne.
Jego deklaracja o walce z „wolnej węgierskiej ziemi” wybrzmiała jako polityczny manifest i zarazem sygnał, że spór z obecną władzą będzie przez niego kontynuowany również na arenie międzynarodowej. To także próba pokazania, że sprawa nie dotyczy wyłącznie jego osoby, ale — jak twierdzi — szerszego problemu funkcjonowania państwa i wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Apel do Petera Magyara. Chodzi o dokumenty i ocenę sprawy
W dalszej części wywiadu Zbigniew Ziobro skierował słowa do Petera Magyara, wskazywanego jako przyszły premier Węgier. Były minister zaznaczył, że ewentualna ocena jego sytuacji nie powinna opierać się wyłącznie na przekazie płynącym z Polski, lecz także na analizie dokumentów dotyczących sprawy.
Ziobro przekonywał, że materiały, które miałyby zostać przedstawione stronie węgierskiej, zawierają informacje świadczące — w jego ocenie — o poważnych naruszeniach prawa i zasad uczciwego procesu. Jednocześnie sugerował, że decyzje podejmowane przez węgierskie instytucje oraz sądy mogą mieć istotne znaczenie dla dalszego biegu sprawy.
Ziobro odrzuca wszystkie oskarżenia
Były minister sprawiedliwości jednoznacznie zaprzeczył, jakoby dopuścił się czynów, o które jest podejrzewany. W jego ocenie cała sprawa została zbudowana na fałszywych przesłankach, a zarzuty są elementem szeroko zakrojonej kampanii wymierzonej w jego osobę.
Ziobro podkreśla, że nie przyznaje się do winy i uważa postępowanie przeciwko sobie za politycznie motywowane. To stanowisko konsekwentnie powtarza od momentu pojawienia się informacji o działaniach prokuratury.
Jakie zarzuty stawia prokuratura?
Z informacji przekazywanych przez śledczych wynika, że Zbigniew Ziobro ma usłyszeć poważne zarzuty dotyczące nadużywania stanowiska oraz kierowania działaniami o charakterze przestępczym. Prokuratura wskazuje między innymi na możliwość kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywania wpływów związanych z pełnioną funkcją.
Według śledczych były minister miał dopuścić się 26 przestępstw. Zarzuty dotyczą m.in. wydawania poleceń sprzecznych z prawem, ingerowania w procesy związane z rozdziałem środków z Funduszu Sprawiedliwości oraz działania na rzecz wybranych podmiotów przy przyznawaniu dotacji. W ocenie prokuratury część pieniędzy mogła trafiać do instytucji, które nie powinny otrzymać wsparcia.
Sprawa ma wymiar polityczny i prawny
Spór wokół Zbigniewa Ziobry nabiera coraz większego znaczenia nie tylko z perspektywy krajowej polityki, lecz także wizerunku Polski za granicą. Z jednej strony mamy stanowisko prokuratury i poważne oskarżenia dotyczące sposobu zarządzania Funduszem Sprawiedliwości, z drugiej — twardą obronę byłego ministra, który twierdzi, że padł ofiarą politycznej rozprawy.
To sprawia, że sprawa Ziobry staje się jednym z najgłośniejszych konfliktów na styku polityki, prawa i odpowiedzialności byłych członków rządu. Niezależnie od dalszego biegu wydarzeń, temat ten może jeszcze długo pozostawać w centrum debaty publicznej.
Co dalej ze sprawą Zbigniewa Ziobry?
Na tym etapie kluczowe będą decyzje organów ścigania, sądów oraz ewentualne działania podejmowane przez stronę węgierską. Sam Ziobro nie zamierza zmieniać swojej narracji i jasno daje do zrozumienia, że będzie bronił swojego nazwiska oraz swojej politycznej pozycji.
Dla opinii publicznej oznacza to jedno: konflikt wokół byłego ministra sprawiedliwości dopiero wchodzi w nową fazę. A każda kolejna wypowiedź i decyzja instytucji państwowych może znacząco wpłynąć na rozwój tej sprawy.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Przez 40 lat mąż ukrywał przede mną pieniądze": Gdy odkryłam jego sekret, uznałam to za zapłatę za zmarnowane lata
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Naukowcy wyliczyli, kiedy Ziemia przestanie nadawać się do życia. Koniec życia nastąpi wcześniej, niż zakładano