Jednym z jej najważniejszych punktów był udział w konferencji CPAC, czyli Conservative Political Action Conference, od lat będącej ważnym forum środowisk konserwatywnych w USA. Obecność polskiego prezydenta na tym wydarzeniu miała podkreślić relacje z amerykańską prawicą oraz pokazać Polskę jako aktywnego uczestnika debat o bezpieczeństwie i polityce międzynarodowej.
W trakcie wizyty Karol Nawrocki mówił m.in. o znaczeniu Polski na wschodniej flance NATO oraz o modernizacji sił zbrojnych. Istotnym elementem programu była także prezentacja myśliwców F-35, które Polska zamówiła w ramach wzmacniania swojego potencjału obronnego. Mimo tej oficjalnej agendy, uwagę opinii publicznej przyciągnęły również napięcia podczas kontaktów z mediami, informuje Goniec.
Ostra wymiana zdań z dziennikarzem
Do spięcia doszło podczas briefingu prasowego. Dziennikarz TVN24 Marcin Wrona nawiązał do kontaktów polskich władz z Rosją sprzed pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Wskazał, że ostatnim ministrem spraw zagranicznych Polski, który spotkał się z Siergiejem Ławrowem, był Zbigniew Rau. Chodziło o spotkanie z 15 lutego 2022 roku w Moskwie, a następnie doprecyzowano również wątek wcześniejszego spotkania z września 2021 roku w Nowym Jorku.
Na pytanie odpowiedział Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP. Reakcja była bardzo stanowcza. W pewnym momencie padły słowa:
„Myślę, że warto by się było douczyć”.
Przydacz argumentował, że kontakty z rosyjskim ministrem wynikały z pełnienia przez Polskę przewodnictwa w OBWE, co wiązało się z koniecznością utrzymywania relacji dyplomatycznych także z trudnymi partnerami.
Spór szybko stał się personalny
W trakcie rozmowy minister nie ograniczył się wyłącznie do polemiki dotyczącej faktów. Pozwolił sobie również na osobistą uwagę pod adresem dziennikarza, sugerując, że reporter „ma większe doświadczenie w bywaniu w Moskwie”. Tego rodzaju komentarz został odebrany jako uszczypliwość i sprawił, że rozmowa zeszła z poziomu merytorycznej debaty na poziom personalnych przytyków.
Przydacz próbował też osadzić sprawę w szerszym kontekście, odwołując się do wizyty premiera Donalda Tuska w Budapeszcie i jego spotkania z Viktorem Orbanem już po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Tłumaczył, że w polityce zagranicznej niekiedy dochodzi do spotkań z kontrowersyjnymi partnerami i nie zawsze można je interpretować w prosty sposób.
To nie pierwszy taki incydent
Cała sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst napiętych relacji między obozem prezydenckim a mediami. Kilka dni wcześniej do podobnego spięcia doszło w Przemyślu, po spotkaniu Karola Nawrockiego z prezydentem Węgier. Wówczas dziennikarz TVN24 Mateusz Półchłopek zapytał, czy prezydentowi nie przeszkadza zażyłość Viktora Orbana z Władimirem Putinem.
Początkowo Karol Nawrocki zakończył konferencję i odszedł od mównicy, ale po chwili wrócił, by odpowiedzieć na pytanie. Wtedy padły ostre słowa pod adresem reportera. Prezydent stwierdził, że dziennikarz „nie słuchał konferencji” i że powinien „się ogarnąć i słuchać tego, co mówi prezydent”. Jednocześnie podkreślał, że wielokrotnie publicznie określał Władimira Putina mianem zbrodniarza.
Polityka schodzi na dalszy plan
Zestawienie obu tych sytuacji pokazuje, że napięcia na linii Pałac Prezydencki–media nie mają charakteru incydentalnego. Wręcz przeciwnie — stają się coraz częstszym elementem publicznych wystąpień polityków. W rezultacie nawet wydarzenia o istotnym znaczeniu międzynarodowym, takie jak wizyta prezydenta w USA, schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca ostrym wymianom zdań i emocjonalnym komentarzom.
To też może cię zainteresować: Kamil Stoch zakończył karierę. Gest Adama Małysza poruszył wszystkich
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Próbowałam ograniczyć częste wizyty teściowej, ale nic nie pomagało": W końcu posunęłam się do podstępu