Jak informuje serwis „Goniec”, niedzielny finał „Familiady” zamiast lekkiej rozrywki przyniósł widzom solidną dawkę emocji – i to wcale nie tych pozytywnych. Jedna decyzja na wizji wystarczyła, by rozpętać burzę w sieci i podważyć zaufanie do zasad kultowego teleturnieju. Internauci mówią wprost o złamaniu reguł, a zwycięstwo jednej z drużyn do dziś budzi gorące spory. Czy doszło do niewinnej pomyłki, czy do czegoś znacznie poważniejszego?
Takich emocji nie było od dawna
Przez lata była niekwestionowanym symbolem spokojnych, rodzinnych niedziel. Tym razem jednak „Familiada” wywołała emocje, jakich widzowie nie pamiętają od dawna. Odcinek z udziałem drużyn „Znajomi z pracy” oraz „Rada rodziców” zamiast rozrywki przyniósł lawinę podejrzeń, zarzutów i internetową burzę, która rozpętała się tuż po emisji finału.
Już kilka minut po zakończeniu programu oficjalne profile teleturnieju w mediach społecznościowych zapełniły się krytycznymi komentarzami. Internauci zaczęli klatka po klatce analizować przebieg rozgrywki, wskazując – ich zdaniem – liczne uchybienia i decyzje stojące w sprzeczności z zasadami fair play. Tak gwałtowna reakcja publiczności pokazuje, jak silne jest przywiązanie widzów do reguł, które przez dekady budowały zaufanie do formatu.
Najwięcej emocji wzbudził moment z decydującej części finału, kiedy padło pytanie o przedmiot, który może skrzypieć. Jeden z uczestników, Jan, najpierw odpowiedział „skrzypce” – identycznie jak wcześniej jego koleżanka z drużyny, która za tę odpowiedź nie otrzymała punktów. Chwilę później zawodnik poprawił się na „drzwi”, a prowadzący uznał drugą odpowiedź, przyznając drużynie 33 punkty. To właśnie one przesądziły o przekroczeniu granicy 200 punktów i ostatecznym zwycięstwie.
Nie wszystkim się to spodobało
Dla wielu widzów taka możliwość poprawki była niedopuszczalna i sprzeczna z wieloletnią tradycją programu. W komentarzach dominowały opinie, że „pierwsza odpowiedź powinna się liczyć”, a przyznane punkty zadecydowały o wyniku w sposób niesprawiedliwy.
Na tym jednak lista zarzutów się nie kończy. Część fanów zwróciła uwagę na sposób prowadzenia finału przez Karola Strasburgera. Ich zdaniem odsłanianie odpowiedzi na tablicy odbywało się w chaotycznej kolejności, niezgodnej z układem pytań. Internauci wypunktowali momenty, w których – według nich – pominięto wcześniejsze pytania, przechodząc od razu do kolejnych, co dodatkowo zaciemniło przebieg rozgrywki i utrudniło widzom śledzenie zasad.
Emocje podgrzewa również fakt, że stawką była wysoka wygrana – łącznie ponad 27 tysięcy złotych. W oczach oburzonych komentujących tak duża kwota zdobyta w kontrowersyjnych okolicznościach tylko wzmocniła poczucie niesprawiedliwości, co zaowocowało oskarżeniami o „ustawienie” wyniku.
Choć część internautów próbuje łagodzić sytuację, tłumacząc ją zwykłym przejęzyczeniem uczestnika lub specyfiką telewizyjnego montażu, zdecydowana większość domaga się jasnych i oficjalnych wyjaśnień ze strony produkcji. Cała sprawa pokazuje, że nawet po trzech dekadach obecności na antenie jeden niejednoznaczny finał może poważnie nadszarpnąć zaufanie wiernej publiczności, która od niedzielnego klasyka oczekuje przede wszystkim jasnych zasad i pełnej transparentności.
To też może cię zainteresować: Samolot LOT-u zawrócił w trakcie rejsu. Decyzja zapadła w powietrzu
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Krzysztof Jackowski ma nową wizję. Ostrzega Polaków przed zmianami
O tym się mówi: GIF pilnie wycofał popularny lek. Pacjenci powinni sprawdzić opakowania