Niby jestem dorosła, niby „babcia”, niby ta, która już powinna mieć spokój. A jednak codziennie ktoś ustawia mi dzień jak grafik w fabryce.

Moja synowa.

Zaczęło się niewinnie. Najpierw prośby. Ciepły ton, uśmiech, słowa o rodzinie.

– Mamo, pomogłabyś nam trochę. Tylko na chwilę. Pilnie potrzebujemy pieniędzy.

„Na chwilę” trwa już tak długo, że przestałam wierzyć w koniec.

Kiedy mój syn brał ze mną ślub, obiecywał mi, że będzie mnie szanował. Dziś coraz częściej milczy. Siedzi obok niej, kiedy mówi, i patrzy w podłogę, jakby w tej podłodze była odpowiedź, której boi się wypowiedzieć na głos.

Synowa nie prosi już o wsparcie. Ona stawia warunki.

– Przecież siedzisz w domu – mówi. – Masz siłę. Masz czas. Co masz lepszego do roboty.

To zdanie jest jak policzek, bo w jej ustach mój wiek brzmi jak lenistwo. Jak wymówka. Jak coś wstydliwego.

A ja nie siedzę w domu, bo mi się nie chce. Ja siedzę w domu, bo moje ciało już nie jest takie jak kiedyś. Bo kręgosłup boli po godzinie stania. Bo ręce drętwieją w nocy. Bo mam swoje leki, swoje kontrole, swoje zmęczenie, którego nie widać na twarzy, ale ono tam jest i potrafi człowieka zgiąć w pół.

Ona tego nie widzi. Albo nie chce widzieć.

Znalazła mi pracę. Tak mówi. Jakby to była przysługa. Jakby dawała mi dar, a nie odbierała resztki spokoju.

Najpierw sprzątanie u znajomej. Potem pomoc w kuchni na imprezach. Potem opieka nad starszą panią, bo „to przecież nic takiego, posiedzisz”. Każde „nic takiego” kończyło się moimi opuchniętymi nogami i bólem, który ciągnął się za mną przez kolejne dni.

A kiedy próbowałam odmówić, ona miała zawsze tę samą odpowiedź.

– Nie mamy wyjścia. Dzieci trzeba utrzymać. Rachunki same się nie zapłacą. Ty jesteś rodziną.

Rodzina. To słowo brzmi pięknie, dopóki nie zacznie być używane jak szantaż.

Najbardziej boli to, że mówią o mnie jak o zasobie. Jak o dodatkowej pensji, która ma zasypać ich dziury. Nikt nie pyta, czy ja mam na leki. Czy ja mam na opał. Czy ja mam na spokojną starość. Liczy się tylko to, że „pilnie potrzebują pieniędzy”.

Kiedy ostatnio powiedziałam, że nie dam rady i że jestem zmęczona, synowa spojrzała na mnie tak, jakby moje zmęczenie było obrazą.

– Każdy jest zmęczony – rzuciła. – Ty myślisz, że ja odpoczywam.

Potem dodała coś jeszcze, co do dziś siedzi mi w gardle.

– Jak nie pomożesz, to będziemy musieli zacząć oszczędzać na wszystkim. Nawet na twoich wizytach u lekarza.

Nie powiedziała tego wprost. Ona potrafi mówić miękko, ale sens jest zawsze taki sam. Jeśli nie będziesz użyteczna, przestaniemy być mili.

Po tej rozmowie wróciłam do domu i długo siedziałam w ciszy. Patrzyłam na swoje dłonie. Zniszczone, spracowane jeszcze z dawnych lat. Pomyślałam, że ja już całe życie pracowałam. Wychowałam syna. Dźwigałam dom. Zaciskałam zęby, kiedy trzeba było. I marzyłam o tym, że na starość będę miała chociaż spokój.

A teraz ktoś próbuje mi go odebrać, mówiąc, że to dla rodziny.

Najbardziej dramatyczne jest to, że ja wciąż ich kocham. Kocham syna, nawet jeśli milczy. Kocham wnuki, nawet jeśli nie rozumieją, dlaczego babcia nie ma siły się z nimi bawić. I właśnie ta miłość jest moją słabością, bo ona to czuje. Ona wie, że wystarczy powiedzieć: potrzebujemy, a ja już szukam sposobu.

Ale w pewnym momencie człowiek dochodzi do granicy.

Ostatnio, gdy znów przyszła z nowym „pomysłem” na moją pracę, spojrzałam na nią i po raz pierwszy nie poczułam strachu. Poczułam twardość.

– Nie jestem waszym planem awaryjnym – powiedziałam spokojnie. – Jestem człowiekiem. Mam swoje życie i swoje zdrowie. Jeśli potrzebujecie pieniędzy, szukajcie ich tam, gdzie powinniście. Nie we mnie.

Syn wreszcie podniósł wzrok. Na chwilę zobaczyłam w jego oczach coś, co kiedyś było między nami. Wstyd. I może odrobinę zrozumienia.

Synowa chciała coś powiedzieć, ale ja już nie pozwoliłam jej prowadzić tej rozmowy.

– Pomogę, jak będę mogła – dodałam. – Ale nie dam się zmuszać. I nie będę płacić swoim zdrowiem za cudzą nieodpowiedzialność.

Nie wiem, co będzie dalej. Może obrażą się. Może będą mówić, że jestem egoistką. Może będą próbować naciskać innymi sposobami.

To też może cię zainteresować: Te fryzury odbierają objętość cienkim włosom. Styliści radzą ich unikać

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Do końca zimy nadejdzie wyraźna ulga. Trzy znaki zodiaku odczują zmianę