Zieliński został odcięty od swojego „księstwa”? Policjanci mieli go dość . Nieoficjalnie

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński nie będzie już nadzorował policji. Został odcięty od swojego „księstwa”. – Policjanci mieli go dość i się doczekali – mówi nam człowiek z resortu. Nowy minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński dostał zielone światło od prezesa PiS. Jarosław Kaczyński pozwolił Kamińskiemu „ściąć” nielubianego wśród mundurowych wiceministra.

.

W PiS przekonanie panuje dość powszechne: jeden z najbardziej kontrowersyjnych członków rządu PiS, człowiek, dla którego policjanci cięli konfetti, rozpościerali przed nim czerwone dywany albo wykopywali maszt z unijną flagą podczas jednej z oficjalnych wizyt, kompromitował mundurowych.

Dlatego nieoficjalnie wszyscy powtarzają wprost: dobrze się stało, że wreszcie Jarosław Zieliński przestał nadzorować policję, a jego „księstwo”, w którym się lubował, legło w gruzach.

Pierwszym, którym miał realną siłę – i wolę – przejąć od Zielińskiego kluczowe kompetencje w resorcie spraw wewnętrznych i administracji, okazał się wszechpotężny Mariusz Kamiński. To ten były szef CBA, następca Joachima Brudzińskiego, miał odwagę „ściąć” niesfornego wiceministra. Teraz Kamiński będzie nadzorcą policji, Służby Ochrony Państwa oraz Straży Granicznej. To potężna władza.

Nowy superresort

– Nie macie obaw, że jeden człowiek skupia w ręku tak wielką i potężną machinę? – pytamy człowieka w PiS znającego środowisko mundurowych i samego Kamińskiego.

– Mariusz realizuje to, co było zawsze jego marzeniem – słyszymy.

.

Zielone światło od prezesa

Czy – w przypadku optymistycznego dla Kamińskiego scenariusza, czyli stworzenia nowego superresortu – znalazłoby się z nim miejsce dla Jarosława Zielińskiego? Nie wiadomo.

.

Publicystyczna opinia jednego z polityków PiS: – Moim zdaniem jest duże prawdopodobieństwo, że Zieliński nie będzie już pracował w rządzie. Nie będzie się przy nim upierać Morawiecki, a Kamiński pewnie z chęcią by go wyrzucił. Wszystko zależy od prezesa, dziś nie ma co spekulować.

Wedle naszych informacji, Jarosław Kaczyński szybko zgodził się, by pozbawić Zielińskiego kluczowych kompetencji w MSWiA. Poprzedni ministrowie tego zrobić nie mogli.

Ale poprzedniczka Kamińskiego w roli szefa resortu, obecna marszałek Sejmu Elżbieta Witek, już kilkanaście tygodni temu próbowała ograniczyć kompetencje swojego niesfornego zastępcy.

25 lipca w Dzienniku Urzędowym MSWiA ukazała się „Decyzja nr 40 Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji”. Niby kolejny dokument, sygnowany podpisem szefa MSWiA. Tym razem był on jednak symboliczny. Decyzja wydana przez Elżbietę Witek dotyczyła zakresu czynności wiceministrów w resorcie. W dokumencie pojawił się nowy paragraf, rozszerzający zakres kompetencji wiceministra Krzysztofa Kozłowskiego – kosztem Jarosława Zielińskiego.

„W przypadku nieobecności lub czasowej niemożności wykonywania obowiązków przez Jarosława Zielińskiego, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji (Krzysztof Kozłowski) zastępuje Ministra w czasie jego nieobecności lub czasowej niemożności wykonywania obowiązków” – czytamy w dokumencie z lipca. Witek powierzyła też Kozłowskiemu „podpisywanie pełnomocnictw z upoważnienia szefa MSWiA”. W tym do reprezentowania go przed Trybunałem Konstytucyjnym, a także sądami.

Z kolei innemu wiceministrowi Sylwestrowi Tułajewowi Witek rozszerzyła zakres obowiązków m.in. o możliwość podpisywania aktów prawnych. Wcześniej z reguły robił to Zieliński.

.

Problem w kampanii

– Taki ruch przed wyborami przypadkowy nie jest – uważa rozmówca Wirtualnej Polski. – Może kierownictwo partii bało się, że część policjantów jest wkurzonych i może na nas nie zagłosować? Ograniczenie praw Zielińskiego jest jakimś ukłonem w ich kierunku – dorzuca.

Zielińskiemu decyzja Kamińskiego i Kaczyńskiego utrudnia mu kampanię na Podlasiu. Wiceszef MSWiA będzie musiał przez kilka kolejnych tygodni odpowiadać na pytania, dlaczego kierownictwo partii uznało, że jednak nie jest na tyle kompetentnym politykiem, by zarządzać policją.

źródło: wp.pl

Share