W domu byłego prezydenta setki ludzi przepadły bez śladu. Odkrycia dokonała grupa mieszkańców

W starej rezydencji ultraprawicowego prezydenta odnaleziono ludzkie szczątki. Odkrycia dokonała grupa mieszkańców. „Dom grozy” jak nazywa się willę, w której mieszkał niegdyś Alfredo Stroessner prezydent Paragwaju, znajduje się Ciudad del Este.

Szacuje się, że za dyktatury zmarłego w 2006 roku Stroessnera zamordowano od 4 do 5 tys. osób. Setki przepadły bez śladu.

Alfredo Stroessner rządził Paragwajem 35 lat. Od władzy odsunięto go dopiero w 1989 roku w wyniku puczu. Dyktator zbiegł do Brazylii, gdzie w spokoju dożył 93 lat.

Dopiero po jego obaleniu świat dowiedział się o jego zbrodniach oraz cichym przyzwoleniu Stanów Zjednoczonych (m.in. prezydenta Richarda Nixona i dyplomaty Henry’ego Kissingera) na mordowanie i torturowanie tysięcy osób.

Paragwaj, podobnie jak wiele innych państw Ameryki Łacińskiej: Argentyna, Boliwia, Brazylia, Chile czy Urugwaj, uczestniczyła w „Operacji Kondor”. Oficjalnym celem akcji było przeciwdziałanie lewicowemu „terroryzmowi”. Faktycznie wykorzystywano ją do inwigilowania, nękania, torturowania i i zabijania przeciwników politycznych.

Dyktator dawał schronienie nazistom

„Archiwa terroru”, które znaleziono w 1992 roku, zawierają dane 50 tysiącach osób zamordowanych, 30 tysiącach zaginionych i 400 tysiącach uwięzionych przez wojskowe junty w krajach Ameryki Południowej. To także w tych państwach schronienie znajdowali zbiegli naziści. Argentyna przygarnęła m.in. szefa Gestapo w Lyonie i SS-Hauptsturmführe Klausa Barbiego, a Stroessner „anioła śmierci” z Auschwitz Josefa Mengele.

Chociaż dyktator Paragwaju nigdy nie krył swoich ciągot do nazizmu to za zdecydowany antykomunizm zjednał sobie sympatię innego prezydenta USA Ronalda Reagana. Poparcie stracił, gdy wyszło na jaw, że uczynił z państwa raj dla przemytników narkotyków oraz broni i sam czerpał z tego dochody.

Więźniom wbijano szpilki pod paznokcie

Dyktatura Stroessnera była oparta na rządach wojska, sianiu propagandy, korupcji, porwaniach, torturach i zabójstwach. Według „Oxford Handbook of Genocide Studies” za jego reżimu zamordowano 4-5 tys. ludzi, około pół tysiąca zniknęło bez wieści, a tysiące innych wieziono i torturowano. Według państwowej komisji powołanej do zbadania zbrodni Stroessnera egzekucji poddano 336 osób, około 20 tys. zesłano i około 19 tys. torturowano.

Więźniom wbijano szpilki pod paznokcie, bito kablami, a ich krzyki nagrywano. Taśmy puszczano potem przez telefon ich bliskim.

Celem byli nie tylko lewicowi działacze, ale także rdzenni mieszkańcy Paragwaju – lud Aché, który kazał pozamykać w rezerwatach. W efekcie wielu Indian zmarło, ci którzy nie zgodzili opuścić się swoich ziem, zostali zamordowani.

Nie wiadomo, czy szczątki, które znaleziono w łazience domu Stroessnera należą do osób uwięzionych przez dyktaturę. Jak podała agencja prasowa EFE szkielety (prawdopodobnie czterech osób) były zamurowane pod wanną w łazience. Znalazły je rodziny, które do końca sierpnia zajmowały rezydencję w Ciudad del Este.

.

.

.

.

.


Źródło: EFE, The Guardian

Share