Urodziła się z poważną wadą serca. Po odłączeniu miała odejść w ciągu 6 godzin.

Niemowlę w pierwszych miesiącach życia zmierzyło się z dwiema operacjami, zawałem serca i uszkodzeniem mózgu. Kiedy matka zgodziła się na odłączenie córki od aparatury, zdarzył się cud.

.

Urodziła się z poważną wadą serca. Roczna Phoenix Da’Vine została okrzyknięta w amerykańskich mediach cudownym dzieckiem. Dziewczynka cierpi z powodu dwuujściowej prawej komory serca, przez którą musiała przejść dwie ratujące życie operacje w pierwszych tygodniach życia.

Kilka miesięcy później doznała zawału serca. Jak wspomina jej matka, Phoenix była „cała niebieska”. Lekarzom udało się przywrócić dziewczynce funkcje życiowe, jednak komplikacje po zatrzymaniu akcji serca były bardzo poważne.

Phoenix doznała poważnego uszkodzenia mózgu z powodu braku tlenu i została podłączona do aparatury podtrzymującej życie – relacjonują lekarze.

Wszystko wskazywało na to, że nie ma szans na przeżycie. Lekarze rozmawiali z rodziną o możliwości odłączenia niemowlęcia od aparatury. Matka dziewczynki wspomina, że modliła się w szpitalu, prosząc o wskazanie jej właściwej decyzji.

W tym momencie Phoenix odwróciła się i spojrzała mi w oczy. Widziałam w nich ból i zmęczenie – powiedziała Monique Goldring w rozmowie z Fox News.

Po odłączeniu miała odejść w ciągu 6 godzin. Godziny zmieniły się jednak w dni, a te w tygodnie i miesiące. Wbrew przewidywaniom lekarzy Phoenix przeżyła i za tydzień będzie świętować swoje pierwsze urodziny. Nadal jednak wymaga dwóch operacji, żeby móc przetrwać bez karmienia rurką i całodobowej opieki. Rodzina dziewczynki zbiera pieniądze na zabiegi przez GoFundMe.

Lekarze mówią, że nie będzie chodzić ani mówić. Podkreślam, że na razie faktycznie tego nie robi. Ale powiedziano mi również, że odejdzie w ciągu sześciu godzin. Więc po prostu będą ją wspierać i zobaczymy, co z tego wyjdzie – mówi pełna nadziei matka.

źródło: o2.pl

Share