Ten wywiad Ibisz zapamięta na długo. Katarzyna Kowalska bardzo się otworzyła i opowiedziała o starcie ojca

Katarzyna Kowalska uchodzi za jedną z najbardziej depresyjnych wokalistek w Polsce. Jej przeboje już od wielu lat są tłem nastoletnich rozterek miłosnych. Artystka była gościem w programie „Demakijaż”, gdzie prowadzącemu Krzysztofowi Ibiszowi udało się rzucić nieco światła na mroczną naturę wokalistki.

Goście Ibisza często decydują się na poruszanie bardzo prywatnych tematów. Nie inaczej było tym razem. Katarzyna Kowalska bardzo się otworzyła i opowiedziała o starcie ojca.

1

– Czułam pewnego rodzaju wypalenie, czułam, że nie jestem potrzebna, że nie dam rady. Odejście mojego taty było największym ciosem, jaki mogłam dostać w życiu. Nigdy nie cierpiałam tak, jak po jego odejściu. Po jakimś czasie zamieniłam to w siłę i stwierdziłam, że najgorsze co mogę zrobić, to się teraz załamać – powiedziała.

Depresyjna natura Katarzyny ujawniła się w dalszej części rozmowy. Choć wyświechtane pytanie, o to czy szklanka jest do połowy pełna, czy pusta wydawało się błahe, odpowiedź mogła zbić z tropu nawet tak doświadczonego redaktora, jak Ibisz.

2

– Zawsze widzę szklankę do połowy pełną, ale wypełnioną trucizną. Staram się nie utonąć, trzymać na tej powierzchni, tafli wody, ale to bardzo dużo mnie kosztuje. Na tej płycie słychać, że część utworów jest taka, część taka. Ja tak naprawdę cały czas ze sobą walczę. Cały czas ciągnie mnie bardziej w stronę ciemnej strony mocy. No taka jestem – przyznała bez ceregieli Kowalska

Okazuje się, że ratunkiem dla artystki, która już jako dziecko czuła się niedoceniania, była muzyka. – Nie byłam chwalona. Nigdy nie usłyszałam, że coś robię dobrze, czy że jestem ładna. Takie rzeczy mi się przypominają. Moje dzieciństwo kojarzy mi się z wiecznym czekaniem na kogoś, aż ktoś przyjdzie do domu, bo ja ciągle w tym domu byłam sama. Później tę samotność zastąpiłam muzyką. Muzyka stałą się czymś takim, co pomagało mi żyć – stwierdziła.

3

4

Share