Ostatnie wydarzenia w Polsce wytrąciły z równowagi Tomasza Terlikowskiego! On ma już dosyć

Ostatnie wydarzenia w Polsce wytrąciły z równowagi Tomasza Terlikowskiego! – Z rosnącym zażenowaniem obserwuję to, co się dzieje na scenie „debaty” publicznej w Polsce i w polskim Kościele – przyznaje publicysta.

We wpisie zamieszczonym na Facebooku Tomasz Terlikowski wyznaje, że z rosnącym zażenowaniem obserwuje to, co się dzieje na scenie „debaty” publicznej w Polsce i w polskim Kościele.

„Jedni są oburzeni na drugich, drudzy na pierwszych. I jedni i drudzy wzywają do przywoływania do porządku inaczej myślących (tyle, że adresaci wezwań są inni), emocje nakręcane są do granic możliwości” – ocenia. Zdaniem publicysty, w debacie tej brakuje zarówno argumentacji, jak i racjonalności.

Następnie Terlikowski zwraca uwagę, że „życie intelektualne nie polega na tym, że się moralnie oburzamy, że odmawiamy drugiej stronie dobrych intencji czy że stajemy murem za sobą (w zależności od tego, po której jesteśmy stronie, po stronie kogoś innego), ale na tym, że rozkładamy na części pierwsze argumentację, przekonujemy się wzajemnie, próbujemy najpierw zrozumieć argumenty, potem się nimi zająć, a nie na tym, że się moralnie na siebie oburzamy i piszemy donosy”.

W jego ocenie „nic z tego nie wynika, ani dla Kościoła, ani dla nas, ani tym bardziej dla zrozumienie sytuacji w Polsce, na świecie w Kościele”.

To nie pierwsza sytuacja, gdy Tomasz Terlikowski zaskakuje swoją opinią. Jakiś czas temu publicysta odniósł się do afery wokół Marszu Równości w Białymstoku. Podkreślił wówczas, że „Jezus Chrystus przyszedł do [email protected]ów, [email protected]ów, działaczy gej0wskich zbawić, a nie potępić”. – Jego celem jest przygarnięcie ich do siebie, z całym ich poranieniem, agresją, błędem, jest okazanie im przebaczenia i miłości. Przebaczenia i miłości, które niosą ze sobą prawdę o ich (ale przecież także naszym, bo nikt z nas nie jest bez grzechu) stanie, ale które z tej prawdy nie czynią pałki do bicia. Chrześcijaństwo głoszone w ten sposób przekształca się z religii miłości w ideologię polityczną, która może usprawiedliwić przemoc, która usprawiedliwiona w takiej formie i sytuacji być nie może – ocenił katolicki publicysta.

źródło: fakt.pl

Share