Eksperyment Gardnera pokazał, jaki wpływ na pracę naszego mózgu ma skrajny brak snu. Powoduje on zmiany duże nastroju spowodowane zmęczeniem. Porucznik John J. Ross, który monitorował zdrowie Gardnera w czasie eksperymentu, zgłosił poważne zmiany poznawcze i behawioralne w jego zachowaniu.

Obejmowały one zmiany nastroju, problemy z koncentracją i pamięć krótkotrwałą, paranoję i halucynacje. Jedenastego dnia, kiedy Gardner został poproszony o kilkakrotne odjęcie siedmiu od 100, kolejno wymienił liczby 93, 86, 79, 72 i zatrzymał się na 65. Zapytany, dlaczego przestał, odpowiedział, że zapomniał, co robi.

Z drugiej strony, inny z obserwujących eksperyment, William Dement, stwierdził, że dziesiątego dnia testu Gardner pokonał go w grze w pinball. Nie jest to jednak znacząca obserwacja. Młody Gardner mógł być po prostu dużo lepszym graczem od starszego od niego Dementa i nawet po 10 dniach bez snu pokonał go bez trudu.

Eksperyment z udziałem Gardnera wykazał, że bezpośrednią konsekwencją braku snu jest... konieczność odpoczynku, co zapewnia sen, tyle że dłuższy niż ten codzienny. Po kilku dniach następuje pełna regeneracja i mózg pracuje najzupełniej normalnie. Nie ma koszmarów, omamów, dysfunkcji.

Po ukończeniu eksperymentu Gardner spał przez 14 godzin i 40 minut. Obudził się około 20:40 i nie spał do 19:30 następnego dnia. Potem spał dziesięć i pół godziny. I następnie spał już normalnie, około 8 godzin. Nie zaobserwowano u niego długoterminowych negatywnych następstw psychologicznych ani fizycznych testu.

Mowa oczywiście o eksperymencie przerwanym. Zupełnie innym przypadkiem są natomiast tortury, polegające na odmawianiu człowiekowi prawa do snu. Wiadomo, że ułatwia to złamanie psychiczne więźnia, ale czy może doprowadzić do śmierci? Brak na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bo nikt nie opisał takiego przypadku.

Tyle mówi nauka. Zupełnie inaczej brak snu pokazywany jest natomiast w literaturze i popkulturze, np. w horrorach. W słynnej creepy paście (zmyślonej historii) "Rosyjski eksperyment ze snem" brak snu został przedstawiony jako przerażający stan prowadzący żołnierzy do ludożerstwa. Mało tego, mieli oni atakować nie tylko innych uczestników eksperymentu, ale też zjadać własne kończyny.

Jak donosi fakt.pl - Brak snu jest też motywem przewodnim książki "Śnienie, Ścieżki i wpływy" Simona Spurriera. To najnowsza część popularnego cyklu "Sandman" Neila Gaimana, nic więc dziwnego, że znalazły się w niej elementy horroru ("Sandman" wywodzi się z tego gatunku). Ta saga przeszła jednak długą drogę, dlatego w najnowszej części znalazło się sporo nawiązań do współczesnej polityki, różnych mitologi i Biblii. Ale po kolei. 

Co dostajemy, wchodząc w świat tej książki? W wielkim skrócie lądujemy w nim gdzieś pomiędzy niebem a piekłem, pokojem a wojną, albo jeszcze lepiej, między jawą a snem. Z naciskiem na ten ostatni.

Wyobraźcie sobie kraj, w którym nastaje mała stabilizacja. Może nie wszyscy są w nim szczęśliwi, ale tak ogólnie panuje porządek i spokój. Aż pewnego dnia władca tego kraju nagle rezygnuje i wyjeżdża za granicę.

Urzędnik wyznaczony przez władcę na zastępcę nie daje sobie rady z utrzymaniem porządku. Państwo momentalnie zaczyna popadać w ruinę. Uśpione demony budzą się i wychodzą na powierzchnie. Łatwo je rozpoznać. Jest strach przed uchodźcami, jest zemsta, zamordyzm. Gdzie w tej historii kończy się śnienie, a gdzie zaczyna koszmar na jawie?

"Śnienie" to kraina dopiero co opuszczona przez Sen, jej króla, który zniknął z dnia na dzień, pozostawiając swoich poddanych na łaskę i niełaskę losu. Namiestnik Snu - bibliotekarz Lucien - za wszelką cenę stara się powstrzymać rozpad, ale sytuacja zaczyna go przerastać. Wkrótce zastępca króla zaczyna działać nieracjonalnie. I nic w tym dziwnego, bo jak już wiemy, brak Snu sprzyja nieracjonalności.

Co gorsza, namiestnik nie może liczyć na wsparcie mieszkańców Śnienia. Ci bowiem mają bardzo różne charaktery i intencje. Są też skrajnie nieprzewidywalni i niezbyt roztropni.

I wtedy pojawia się Stryk, obudzony po latach surowy psychopatyczny sędzia, który chce zaprowadzić w kraju swój porządek, wprowadzając rządy silnej ręki. Strach i surowe kary mają dać odpór postępującej anarchii. Problem w tym, że Stryk wcale nie jest najgorszą rzeczą, która może spotkać krainę snu. Zbliżający koszmar jest o wiele bardziej przerażający od Stryka i... dopiero nadchodzi.

"Śnienie" Simona Spurriera to w świecie komiksu książka wyczekiwana od dawna. Zobrazuję to porównaniem. To coś w rodzaju czwartej części "Millennium" Stiega Larssona. Dlaczego? Bo po śmierci Larssona dalszą część przygód jego kultowych bohaterów napisał inny autor - David Lagercrantz.

Na szczęście Neil Gaiman, twórca świata "Sandmana", żyje i ma się dobrze, ale jakiś czas temu postanowił namaścić nowego scenarzystę do kontynuowania swojej serii. Gaiman wybrał Spurriera. Czy dobrze zrobił?

Bólu nie ma. Spurrier sprawnie wszedł w buty mistrza. Po części jest i nie jest jego naśladowcą. Tam, gdzie trzeba, jest wierny kanonowi, nie powiela jednak pomysłów Gaimana, tylko dość sprawnie opowiada nam własną historię. I robi to dość szybko.

Całość narysowała młoda brazylijska rysowniczka Bilquis Evely (rocznik 1990). Jej rysunki są niezwykle dynamiczne i symboliczne. Pierwsza cecha nadaje komiksowi tempa, druga okazała się niezwykle przydatna w oddaniu klimatu sennego uniwersum.

"Śnienie" jest pozycją wciągającą, nie mniej warto zaznaczyć, że bez znajomości poprzednich części "Sandmana", szczególnie tych późniejszych, wejście z marszu w klimat stworzony przez Gaimana i Spurriera może być trudne.

Książkę przetłumaczyła na język polski Paulina Braiter-Ziemkiewicz, żona Pawła Ziemkiewicza i szwagierka Rafała A. Ziemkiewicza. Od lat mocno związana z fantastyką. Tłumaczka m.in. "Amerykańskich bogów" czy "Koraliny" Neila Gaimana.

To ważna uwaga, ponieważ Paulina Braiter-Ziemkiewicz jest to tłumaczką całej serii "Sandmana". Dzięki temu w komiksie zachowano nazewnictwo znane z innych części cyklu. Na "Śnienie" złożą się cztery tomy. Już czekam więc na następne i odpowiedź na pytanie, gdzie zniknął Sen? 

UWAGA: z powodu na sceny przemocy i seksu, książka przeznaczona jest dla dorosłych czytelników!

Przypominamy... DZIWNA ISTOTA ZNALEZIONA W LESIE! LUDZIE MYŚLELI, ŻE TO PRZYBYSZ Z KOSMOSU

Portal "Życie" pisał: TEN AMERYKANIN JUŻ NIGDY NIE ZAPOMNI ZAMKNĄĆ SWOJEGO AUTA W NOCY! NIEPRAWDOPODOBNA HISTORIA

Informowaliśmy także: TO MIAŁ BYĆ RODZINNY WYPAD DO PARKU ROZRYWKI, KIEDY NAGLE STAŁO SIĘ TO... [WIDEO]