Elegancki hotel, modne ubrania, starannie ułożona fryzura – nowy mąż Marty Kaczyńskiej wygląda jak wcielenie dobrego smaku i nienagannych manier. Tymczasem na jaw wyszedł brudny nawyk ukochanego prezydenckiej córki. Pozwolił swojemu psu zanieczyścić historyczne centrum Krakowa i zostawić śmierdzącą niespodziankę na Błoniach, ku zniesmaczeniu licznych turystów. Oraz reportera, który uwiecznił ten proceder na zdjęciu.

Marta Kaczyńska zawitała do Krakowa, by z okazji świąt odwiedzić grób ukochanego ojca, Lecha Kaczyńskiego. Prezydent zmarł tragicznie w Smoleńsku i jest pochowany wraz z żoną na Wawelu.

Po tej smutnej wizycie Marta Kaczyńska przenocowała wraz ze swoim nowym mężem – Piotrem Zielińskim – w jednym z eleganckich hoteli umiejscowionym tuż przy krakowskich Błoniach. I właśnie tam doszło do nieprzyjemnego zgrzytu, który z pewnością nie przysporzy popularności ukochanemu prezydenckiej córki.

Rano Piotr Zieliński wyprowadził na Błonia swojego pieska. Pies – jak to pies – zaspokoił na trawniku swoją naturalną potrzebę. Jednak mąż Kaczyńskiej nie zamierzał posprzątać po swoim pupilu. A jest to obowiązek i za taki czyn grozi 500 zł mandatu! Nie mówiąc o tym, że w dużych miastach sprzątanie po psie należy do dobrych obyczajów i jest po prostu koniecznością.

Niestety, wiele osób postępuje wzorem Zielińskiego i z tego powodu tłumnie odwiedzane przez turystów Błonia wręcz toną w śmierdzących pozostałościach po psich spacerach.

źródło: fakt.pl