Ilona Wrońska i Leszek Lichota: Przestali posyłać dzieci do szkoły. Efekty przerosły ich oczekiwania

Ryzyko było ogromne, bo związane z ich dziećmi, ale zdecydowali się je podjąć. Dziś Ilona Wrońska i Leszek Lichota wiedzą, że był to dobry wybór…

.

Dwa lata temu Ilona Wrońska i Leszek Lichota podjęli ważną decyzję.

Choć nie brakowało im obaw, zdecydowali się zaryzykować, zabrać swoje dzieci ze szkoły i zorganizować dla nich edukację w domu.

Czy dziś postąpiliby tak samo?

Nie może mu tego wybaczyć

Oboje studiowali aktorstwo, ale zbliżyli się do siebie później, grając w serialu „Na Wspólnej”. Gdy Ilona po raz pierwszy zobaczyła Leszka na ekranie, pomyślała, że to interesujący aktor i fajny facet.

On od razu wiedział, że spotkał tę jedyną. Koledze powiedział: „To będzie matka moich dzieci”.

„Jestem dość ostrożna w sprawach męsko-damskich. Leszek musiał zdobyć moje zaufanie” – wspomina początki znajomości aktorka.

Połączyła ich miłość, ale i różnice. Ona jest skowronkiem, on sową. Ona skrupulatna i pedantyczna, on roztargniony bałaganiarz. Ona jest realistką i pragmatyczką, on buja w obłokach.

Przyjaciele lubią patrzeć, jak pięknie się dopełniają. Leszek uwielbia ją zaskakiwać na różne sposoby. Potrafi przywieźć o północy jej ulubione lody, ale też ją wkręcić.

Któregoś razu zapewniał, że wygrali w lotto.

„Uwierzyłam, do tej pory nie mogę mu tego wybaczyć. A on mówi: ‚Widzisz, ty już wiesz, jak to jest wygrać wielkie pieniądze, a ja nie'” – śmieje się Ilona.

Gdy w 2006 r. na świat przyszła Natasza, a dwa lata później Kajetan, razem z radością pojawiły się obawy, czy Ilona i Leszek zdążą zrealizować swoje marzenia.

Jednym z nich była wielomiesięczna podróż po Stanach Zjednoczonych, Kubie i Meksyku. Na szczęście gdy dzieci były starsze, znaleźli na to sposób.

„Aby nie powtarzały roku, otrzymaliśmy z poradni psychologiczno-pedagogicznej zaświadczenie o braku przeciwwskazań do nauczania domowego i złożyliśmy je w szkole, do której uczęszczały” – opowiada Ilona.

I dodaje: „Po powrocie poddane zostały testom i świetnie sobie poradziły, dlatego w czasie wakacji zaczęły nas podpytywać, czy mogą dalej korzystać z tej formy nauczania. Postanowiliśmy spróbować”.

To był strzał w dziesiątkę. Wszyscy są zadowoleni z tego rozwiązania, bo pozwala im ono na dalekie podróże. Odwiedzili już Azję, a teraz przygotowują się do kolejnej wyprawy – do Australii.

Ilona jest przekonana, że to dobry pomysł.

„Dzieci w szkole są obciążone dużą ilością zadań domowych, klasówek, kartkówek” – mówi.

Jej pociechy nie są przemęczone, bo codziennie uczą się tylko trzy godziny.

O tym, jak skuteczne jest to kształcenie, może świadczyć wpis Nataszy na Facebooku: ‚Ostatnio mieliśmy z bratem całoroczny test z przyrody. Zgadnijcie, w ile go zrobiliśmy… W dwie minuty! Serio”.

Ilona i Leszek nie kryją dumy z dzieci. Co więcej, przekonali się, że są nie tylko dobrymi aktorami, ale też nauczycielami.

źródło: pomponik.pl

Share