„Dziękuję Bogu, że żyję”: Muniek Staszczyk ma problemy ze zdrowiem

Muniek Staszczyk ma problemy ze zdrowiem. W lipcu, będąc w Londynie, trafił do szpitala, musiał odwołać wszystkie letnie koncerty. Liczono, że na jesieni powróci do pracy, lecz najnowsze wieści są bardzo niepokojące.

Muniek Staszczyk zachorował nagle. Pojechał do Londynu, by wziąć udział w koncercie Neila Younga i Boba Dylana w Hyde Parku. 17 lipca media obiegła informacja, że lider T.Love znalazł się w jednym z londyńskich szpitali. Fani z niepokojem oczekiwali wieści o stanie zdrowia muzyka, tym bardziej, że nie podano przyczyny hospitalizacji.

Po jakimś czasie za pośrednictwem mediów społecznościowych odezwał się sam Staszczyk, czym trochę uspokoił swoich sympatyków. Najnowsze informacje jednak są bardzo niepokojące.

Muniek Staszczyk był w szpitalu. „Dziękuję Bogu, że żyję”

Okazało się, że sytuacja była groźna. O jej powadze świadczyło też odwołanie wszystkich letnich koncertów Staszczyka, który pracował nad nowym projektem.

– Stan mojego zdrowia ulega systematycznej poprawie, niedługo wracam do Polski. (…) A dziś dziękuję Bogu za to, że żyję – pisał do swoich fanów artysta.

Teraz na jaw wychodzi, że lider T.Love przeszedł wylew. Muniek Staszczyk sam liczył na to, że stan jego zdrowia poprawi się na tyle, że już we wrześniu będzie mógł powrócić do pracy. Planował pojawić się na scenie. Niestety, wygląda na to, że i jesienią fanom nie będzie dane posłuchać Staszczyka na żywo.

Jego stan najwyraźniej nie poprawia się na tyle, by mógł wrócić do koncertowania. Można to wywnioskować z odwołania koncertu w warszawskiej Stodole. To wydarzenie miało promować nowy projekt lidera T.Love – solowy album pod tytułem „Syn miasta”.

Nie wiadomo, na ile poważna jest jego okropna choroba i jego stan, wszyscy fani jednak mają nadzieję, że wkrótce wróci do pełni sił.

Muniek nie koncertuje, ale pracuje. Nie będzie opóźnienia premiery płyty?

Płyta ma zadebiutować już 18 października. Nie pojawiły się żadne doniesienia o opóźnieniu premiery, można zakładać zatem, że ukaże się ona w zapowiadanym czasie. Być może jednak bez tak mocnej promocji, jak się spodziewano.

– Miałem nadzieję, że do 30 listopada będę już w pełnej formie – jednak rehabilitacja w tym przypadku wymaga więcej czasu. Przepraszam Was za wszelkie związane z tym niedogodności – powiedział Muniek Staszczyk.

Muzyk planuje powrót do koncertowania dopiero na przyszły rok. Teraz zapowiada finalizację produkcji muzycznej płyty, w tym oprawie graficznej. Okładka ma się pojawić wkrótce i miejmy nadzieję, że jego zły stan zdrowia i choroba nie pokrzyżuje tych planów.

Źródło: Pudelek

Share