Tajemnice szefa Najwyższej Izby Kontroli. Co udało się odkryć dziennikarzom?

Szef NIK Marian Banaś pod ostrzałem reporterów. Co udało im się ustalić? Reporter „Superwizjera” wpadł na trop przestępstw, z którymi może powiązany być polityk. Jest również jego oficjalne oświadczenie w sprawie.

Bertold Kittel w swoim ostatnim śledztwie dziennikarskim dogłębnie przyjrzał się Marianowi Banasiowi, który pod koniec sierpnia objął stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

– Stanowisko to wymaga krystalicznej uczciwości i przejrzystości, dlatego postanowiłem to sprawdzić – komentował Bertold Kittel.

Zobacz także: Dalsze wyniki kontroli w NBP. Prezes Glapiński sam sobie przyznał pół miliona złotych nagrody

Najciekawszym dokumentem, do którego dotarł reporter była oświadczenie majątkowe Banasia. Według niego polityk był właścicielem kamienicy w Krakowie, z pozoru mieścił się tam hotel, jednak przyjmował on specyficznych gości. W tym miejscu regularnie miały odbywać się procedery seksbiznesu związane z prowadzeniem agencji towarzyskiej przez braci dobrze znanych krakowskiej policji.

– Myślę, że Banaś miał wszystkie możliwe narzędzia, żeby sprawdzić, kim jest ta osoba. Zwłaszcza, że w nazwie pensjonatu występuje nazwisko braci. Jest to raczej niemożliwe, żeby nie zdawał sobie sprawy, z kim ma do czynienia. Nie wierzę w to – mówił dziennikarz.

Reporter dotarł również do innej sprawy, która bardzo go zaciekawiła. Kwestia związana była z kredytem na firmę bez siedziby. Pożyczka nie była uwzględniona w oświadczeniu majątkowym. Krakowska kamienica była zabezpieczeniem zobowiązania bankowego na 2,5 miliona złotych.

Marian Banaś zaraz po emisji programu TVN odniósł się do sprawy i wydał oficjalne oświadczenie.

Zobacz także: Nowy minister finansów. Na liście jest trzech kandydatów, w tym Morawiecki.

– Łączenie mojej osoby z działalnością przedstawioną w materiale red. Kittela jest oszczerstwem i pomówieniem. Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości. Materiał odbieram jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia nie tylko mojej osoby, ale również kierowanych przeze mnie instytucji. W związku z nieprawdziwymi informacjami skieruję sprawę na drogę sądową – przesłał prezes NIKu do redakcji money.pl.

Czy wobec tego jego urząd jest zagrożony? Zdecydowanie reportaż rzucił cień na reputację polityka Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: fakt.pl

Share